Spis treści
Tragiczna pomyłka w krakowskim szpitalu
8 lipca 2016 roku z powodu odwodnienia i biegunki trzymiesięczna Basia została przyjęta na oddział. Przy prawidłowo wdrożonym leczeniu tego typu dolegliwości nie stanowią ryzyka dla życia, jednak w placówce doszło do katastrofalnego w skutkach błędu.
Aleksandra P., pełniąca obowiązki pielęgniarki, zaaplikowała niemowlęciu chlorek potasu zamiast roztworu chlorku sodu. Stan dziewczynki błyskawicznie się załamał i pomimo podjętej akcji reanimacyjnej dziecko zmarło.
Śledczy postawili pielęgniarce zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Kobieta broniła się, argumentując, że wykonywała jedynie ustne polecenie lekarki, a ponadto przyznała się do złamania procedur poprzez nieopisanie przygotowanego preparatu.
Przed sądem stanęły również dwie lekarki pełniące tego dnia dyżur. Prokuratura oskarżyła je o narażenie pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, wskazując dodatkowo, że jedna z nich przyczyniła się do zgonu dziewczynki. Oskarżone nie przyznały się do zarzucanych im czynów.
Sąd skazał wyłącznie pielęgniarkę
W pierwszej instancji wymiar sprawiedliwości uznał, że całą winę za ten dramat ponosi wyłącznie Aleksandra P.
Kobieta usłyszała wyrok jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Dodatkowo nałożono na nią obowiązek zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 200 tysięcy złotych dla każdego z rodziców zmarłej Basi.
Obie dyżurujące lekarki zostały przez sąd uniewinnione.
Takie rozstrzygnięcie nie spotkało się z aprobatą żadnej ze stron procesu. Apelacje zostały wniesione zarówno przez prokuraturę i pełnomocnika rodziców dziewczynki, jak i przez samą skazaną pielęgniarkę.
Sąd Apelacyjny uchyla wyrok z 2025 roku
Decyzja, która zapadła 24 kwietnia 2026 roku, na nowo otwiera jedną z najbardziej poruszających spraw medycznych minionych lat.
Sąd Apelacyjny postanowił uchylić orzeczenie z 2025 roku, argumentując to rażącymi uchybieniami w analizie zgromadzonych dowodów. W uzasadnieniu wymieniono przede wszystkim:
- dowolną interpretację zebranych materiałów,
- brak całościowej ocenyi dowodów,
- niewłaściwą ocenę kluczowej opinii głównej.
Powyższe uchybienia sprawiają, że trwające już niemal dziesięć lat postępowanie będzie musiało rozpocząć się od początku.
Warto odnotować, że podczas ogłaszania tej decyzji na sali rozpraw nie pojawiła się żadna z oskarżonych kobiet.
Rodzice Basi nadal szukają sprawiedliwości
Najnowsze postanowienie to kolejny etap wyczerpującej walki rodziców, którzy od lat nie mogą zaznać spokoju. Kwestia ostatecznej odpowiedzialności za śmierć ich dziecka pozostaje nierozstrzygnięta, a bliscy zmarłej Basi wciąż czekają na ostateczne wyjaśnienie wszystkich sądowych wątpliwości.