Fire&Kraków to klub bez własnego boiska. Jak radzą sobie piłkarze z krakowskiej A-klasy?
Klub sportowy Fire&Kraków, przez sympatyków nazywany często Fajrantem, to inicjatywa, która powstała w 2018 roku. Jej pomysłodawcą był Dominik Szarek, znany z piłkarskich kanałów na YouTube. Zespół od samego początku opiera się na pomyśle, że to kibice rządzą i dbają o wszystko, co dotyczy drużyny. Największym wyzwaniem dla ekipy jest brak własnego obiektu. Piłkarze nie mają stałego miejsca do treningów, dlatego muszą szukać wolnych boisk w całym Krakowie i okolicznych miejscowościach, takich jak Brzezie.
Robimy co możemy, żeby szukać tych boisk, ponieważ jesteśmy klubem bezdomnym, czyli tam gdzie nas chcą, tam gdzie możemy trenować, grać, to tam to robimy, ale nie narzekamy, bo wiemy jak jest po prostu. [...] Boisk też w Krakowie nie ma za wiele. Kluby mają swoje boiska, kluby z historią stuletnią, plus mają też grupy młodzieżowe – powiedział prezes stowarzyszenia Karol Piwoński.
Utrzymanie takiego klubu kosztuje sporo pracy i pieniędzy. Ponieważ Fire&Kraków nie posiada własnej infrastruktury, musi płacić za każdą godzinę wynajmu murawy. Składki członkowskie to główny filar ich budżetu. Osoby grające wpłacają co miesiąc 150 zł, a ci, którzy tylko kibicują i należą do stowarzyszenia, dorzucają po 20 zł. Te pieniądze idą na opłacenie sędziów, opiekę medyczną, trenera oraz sprzęt, taki jak piłki czy stroje. Choć w mediach społecznościowych klub wygląda bardzo profesjonalnie, prezes zaznacza, że to efekt darmowej pracy pasjonatów – grafików i specjalistów od internetu, którzy robią to po prostu z sympatii do projektu.
Zagraniczne wyjazdy krakowskiego klubu. Od meczów w Manchesterze po pociąg na Słowacji
To, co najbardziej wyróżnia Fire&Kraków na tle innych amatorskich drużyn, to ich niezwykłe podróże. Zamiast ograniczać się do meczów z sąsiednimi wioskami, zawodnicy regularnie latają za granicę. Nie są to jednak zwykłe wycieczki turystyczne. Piłkarze z krakowskiej 7. ligi starają się w każdym odwiedzanym kraju znaleźć lokalny zespół, z którym mogą rozegrać mecz towarzyski. Do tej pory udało im się odwiedzić między innymi Serbię, Czechy, Anglię oraz Cypr.
Byliśmy w Belgradzie, zagraliśmy mecz i oglądaliśmy derby Belgradu. Byliśmy w Czechach, zagraliśmy mecz i oglądaliśmy Slavię Praga, chyba nawet jak zdobywała mistrzostwo. Byliśmy w Manchesterze na meczu United na Old Trafford i zagraliśmy mecz. I teraz byliśmy na Cyprze, obejrzeliśmy dwa mecze cypryjskiej ekstraklasy i zagraliśmy mecz – wspominał Karol Piwoński.
Każdy wyjazd to nowa historia i ciekawe znajomości. Podczas pobytu na Słowacji krakowianie zagrali na boisku, które jest ewenementem na skalę światową – między trybunami a linią boczną przejeżdża tam pociąg. Z kolei na Cyprze ich mecz oglądali profesjonalni piłkarze, w tym Grzegorz Krychowiak i Patryk Lipski. Takie przygody są możliwe dzięki determinacji członków klubu, którzy sami szukają kontaktów do zagranicznych drużyn amatorskich. Jak przyznaje prezes, wyniki sportowe w tych spotkaniach bywają różne, ale najważniejsza jest atmosfera i możliwość zobaczenia kawałka świata przez pryzmat wspólnej pasji.
Jak wygląda gra w 7. lidze polskiej? Mateusz Wójcik o rywalizacji i atmosferze w zespole
Codzienność w małopolskiej A-klasie bywa mniej kolorowa niż zagraniczne wojaże. Mateusz Wójcik, który gra w Fire&Kraków od 2020 roku, zauważa, że poziom techniczny i zachowanie rywali na tym szczeblu są bardzo zróżnicowane. Zdarzają się mecze, w których dominuje czysta gra i wzajemny szacunek, ale nie brakuje też spotkań, gdzie przeciwnicy skupiają się bardziej na kopaniu po nogach niż na samej piłce. Zespół musi się mierzyć z różnymi warunkami na boiskach, które nie zawsze są idealnie przygotowane do gry.
Zależy gdzie trafisz, zależy na jakim boisku grasz. Jest bardzo zróżnicowanie i to pod każdym względem. Pod względem technicznym, taktycznym, pod względem jakby zachowania ludzi. To też jest super ważne. Niektóre drużyny są bardziej takie do gry, do rywalizacji, a niektóre są takie, że nie chciałbyś z nimi grać drugi raz – opowiadał zawodnik Mateusz Wójcik.
Mimo tych trudności, dla większości graczy Fire&Kraków jest odskocznią od dorosłego życia. Wielu z nich zaczynało przygodę z klubem jeszcze na studiach, a dziś mają już rodziny i stałą pracę. Wspólne treningi dwa razy w tygodniu i weekendowe mecze pozwalają im realizować niespełnione ambicje o byciu piłkarzem. Choć skład z biegiem lat się zmienia, a zawodnicy starzeją, cel pozostaje ten sam: dobra zabawa i dbanie o to, by Fajrant trwał jak najdłużej. Marzeniem obecnych członków jest, aby za 10-15 lat mogli usiąść na trybunach i oglądać swoich młodszych następców grających w barwach ich ukochanego klubu.