Jak mówi Kajetan d'Obryn, prezes spółki Trasa Łagiewnicka w rozmowie z naszym reporterem - choć wprowadzono korekty po konsultacjach społecznych, to niektórych elementów projektu nie da się już zmienić.
ALEKSANDER RUSZKOWSKI: Na jakim dokładnie etapie jest dziś projekt w kontekście decyzji środowiskowej i co jeszcze realnie może się zmienić przed jej wydaniem?
KAJETAN D'OBYRN: Przed jej wydaniem — zacznę od tyłu. Raczej niewiele się już zmieni, dlatego że raport oddziaływania na środowisko oraz to, co jest dziś procedowane w postaci oceny oddziaływania na środowisko Trasy Pychowickiej i Zwierzynieckiej, zostały przygotowane zgodnie z koncepcją z 2022 roku, w szerokim zakresie.
Najistotniejszą rzeczą są tzw. linie rozgraniczające inwestycję, czyli określające, gdzie inwestycja może być realizowana, a gdzie już nie. Do tego dochodzi oczywiście całe, szeroko pojęte oddziaływanie tej inwestycji na środowisko.
Po opracowaniu koncepcji i przeprowadzeniu konsultacji społecznych większość kwestii została w niej uwzględniona — i to właśnie ta koncepcja jest dziś procedowana. Część rzeczy nie została uwzględniona — albo pojawiły się później, albo już na etapie koncepcyjnym nie dało się ich wprowadzić.
OR: Czy osoby, których nieruchomości są dziś przewidziane do wyburzenia, mogą jeszcze realnie liczyć na zmianę decyzji?
KO: Raczej nie. Jeżeli na trasie znajduje się budynek, który ewidentnie koliduje z inwestycją, to jego los jest w praktyce przesądzony. Natomiast dopiero po uzyskaniu pozwolenia na budowę rozpocznie się proces wywłaszczeń oraz wypłaty odszkodowań.
OR: Jak wygląda sytuacja z drzewami? Z tego, co pamiętam, było ich ponad 1400 do wycinki. To sporo.
KO: Tak, to dużo. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy o ogromnej inwestycji, realizowanej na wielu kilometrach w obrębie miasta — w takich przypadkach wycinka jest niestety nieunikniona. Zakres wycinki będzie jeszcze doprecyzowywany na etapie pozwolenia na budowę. Będziemy analizować, czy każda wycinka jest konieczna i czy część drzew da się zachować, np. stosując przewierty kierunkowe — takie rozwiązania są stosowane.
To, czego nie da się uratować, będzie musiało zostać usunięte, ale w zamian planowane są nasadzenia zastępcze. Staramy się ograniczać skalę wycinki tam, gdzie to możliwe. Przykładem jest decyzja prezydenta o budowie tunelu pod Wisłą zamiast estakady.
OR: Jak wygląda oś czasu? Co wydarzy się w najbliższym czasie i kiedy możemy spodziewać się kolejnych informacji o przebiegu i postępach prac?
KO: Na dziś mamy informację, że decyzja środowiskowa powinna zostać wydana do końca kwietnia. Po jej uzyskaniu będzie można określić dalsze kroki. Kluczową kwestią pozostaje finansowanie — znalezienie i zabezpieczenie środków. Bez tego nie będzie możliwe ogłoszenie przetargu, więc w najbliższym czasie to właśnie na tym aspekcie skupią się działania.