Krzysztof chciał zabić Monikę. Telefon w jej dłoni odbił kulę!

2026-09-21 17:28

Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w Sieprawiu (woj. małopolskie). 47-letni Krzysztof L. uzbrojony w czarnoprochowca zaatakował swoją byłą partnerkę. Zanim pociągnął za spust celując w jej głowę, zdążyła zadzwonić na policję. 45-letnia Monika B. ocalała dzięki temu, że zasłoniła się telefonem.

Tragiczny finał związku

Kilkanaście lat temu Monika B. wspólnie z mężem zamieszkali w Sieprawiu w nowo wyremontowanym drewnianym domu. Stworzyli tam swoje wymarzone miejsce do życia. Niestety, niedługo potem mąż 45-latki przegrał walkę z nowotworem. Została sama z synem, a po jakimś czasie zaczęła spotykać się z Krzysztofem L.

Był on starym znajomym małżeństwa. Mężczyzna pracował wcześniej za granicą, a w Polsce założył warsztat stolarski. Przeprowadził się do domu Moniki, jednak nikt dokładnie nie wiedział, jak wyglądają ich wzajemne relacje.

Z czasem para postanowiła się rozstać. Jak się później okazało, Krzysztof L. groził swojej byłej partnerce, czego sąsiedzi nie byli świadomi. W internecie publikował zagadkowe wpisy dotyczące lojalności, szacunku i radzenia sobie ze złością w związku.

Czy jego słowa mogły zwiastować tragiczny finał tej znajomości? Zaniepokojona zachowaniem byłego partnera Monika B. zgłosiła sprawę na policję na początku 2026 roku. Śledztwo dobiegało końca, a prokuratura szykowała już akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi. Nie zdążono jednak go sfinalizować.

Strzały na posesji

Dramat rozegrał się 18 września po godzinie 18:00. Krzysztof L. zjawił się przed domem Moniki, mając przy sobie broń czarnoprochową, naładowaną ośmioma kulami. Najpierw zaczął grozić 45-latce, a następnie uderzył ją, prawdopodobnie łamiąc jej żuchwę. Kobieta zdołała zawiadomić funkcjonariuszy. Mężczyzna wymierzył prosto w jej głowę i oddał strzał. Kula przebiła dłoń, w której 45-latka trzymała telefon. Smartfon zamortyzował uderzenie i zmienił tor lotu pocisku, dzięki czemu rana była tylko powierzchowna, a kobieta przeżyła.

Świadkami zdarzenia byli sąsiedzi, którzy ruszyli z pomocą. Zastali na miejscu zakrwawioną, ale wciąż przytomną Monikę B. Krzysztof L. leżał na trawniku poza ogrodzeniem. Zanim przybiegli sąsiedzi, mężczyzna oddał do siebie dwa strzały. Został poddany reanimacji, jednak jego życia nie udało się uratować. Służby ratunkowe dotarły po 17 minutach od zgłoszenia.

Krzysztof L. poniósł śmierć na miejscu, a Monika B. z obrażeniami trafiła pod opiekę lekarzy w najbliższym szpitalu.

Niewybuch z czasów II wojny światowej w Szczecinie