Spis treści
W polskim prawie o ruchu drogowym nie znajdziemy definicji ani regulacji dotyczących miejsc parkingowych przeznaczonych dla rodzin z dziećmi. Oznacza to, że służby, takie jak policja czy straż miejska, nie mogą nałożyć mandatu ani punktów karnych na osobę bezdzietną, która zaparkuje na takim stanowisku. Wyznaczanie takich stref to wyłącznie prywatna inicjatywa właścicieli galerii handlowych, supermarketów czy sklepów budowlanych. Ich celem jest ułatwienie życia rodzicom, którzy potrzebują większej przestrzeni, aby swobodnie wyjąć z samochodu wózek, nosidełko czy samo dziecko. Pojawiające się tam znaki pełnią jedynie funkcję grzecznościową i informacyjną.
Zarządca parkingu znajdującego się na terenie prywatnym, na którym obowiązuje wewnętrzny regulamin, teoretycznie ma prawo wymagać przestrzegania określonych zasad. Mimo to służby mundurowe nie podejmą interwencji zakończonej wypisaniem mandatu karnego w takim miejscu. Ostatecznie wszystko zależy od dobrej woli i empatii kierowców, których niestety często im brakuje.
Choć prawo o ruchu drogowym milczy na temat takich stref, zarządcy obiektów często projektują je tak, aby były znacznie szersze od standardowych miejsc parkingowych. Umożliwia to rodzicom szerokie otwarcie drzwi i komfortowe wyjęcie dziecka z fotelika. Dodatkowo takie stanowiska lokalizuje się zazwyczaj blisko wejść głównych lub wind. Rozpoznaje się je po charakterystycznym malowaniu na asfalcie lub dedykowanych tabliczkach. Mimo tych udogodnień, specjalne strefy notorycznie zajmują osoby bezdzietne, młodzi dorośli, a nawet rodziny z nastolatkami, którzy nie wymagają dodatkowej przestrzeni przy wysiadaniu. Tym kierowcom przydałaby się porządna lekcja wrażliwości na potrzeby innych.
Z relacji naszych czytelników wynika, że kierowcy zajmujący te stanowiska reagują na uwagi utartymi schematami. Często odpowiadają, że kodeks drogowy nie reguluje tej kwestii, dopytują z prowokacją, co im grozi za takie parkowanie, lub twierdzą, że pojęcie miejsca dla rodzin z dziećmi prawnie nie istnieje. Zapominają przy tym, że w tej sytuacji kluczowe nie są sztywne przepisy, lecz zwykła życzliwość wobec drugiego człowieka.
Miejsca dla rodzin to nie strefy dla niepełnosprawnych. Przepisy milczą, kierowcy korzystają
Stanowiska dla rodzin z dziećmi nie podlegają takim samym rygorom prawnym, jak miejsca wyznaczone dla osób z niepełnosprawnościami. Za nieuprawnione zajęcie "koperty" grozi surowa kara w wysokości 800 złotych oraz 6 punktów karnych. Jeśli ktoś użyje podrobionej lub cudzej karty parkingowej, mandat wzrasta do 1200 złotych, a pojazd może zostać odholowany na koszt właściciela. W skrajnych przypadkach oszustw związanych z takimi dokumentami sprawa może trafić do sądu, który ma prawo orzec grzywnę wynoszącą nawet 30 tysięcy złotych. W przypadku stref dla rodzin z dziećmi jedynym "straszakiem" jest ludzka przyzwoitość, która w praktyce często zawodzi. Perspektywa zaparkowania blisko wejścia i zaoszczędzenia czasu na szukanie wolnego miejsca sprawia, że wielu kierowców ignoruje potrzeby prawdziwych rodzin z małymi dziećmi. Eksperci zwracają uwagę, że wprowadzenie oficjalnych sankcji za zajmowanie takich miejsc jest w zasadzie niewykonalne. Głównym problemem byłaby weryfikacja uprawnień kierowców, ponieważ często zdarza się, że osoby parkujące mają zamontowany fotelik dziecięcy, ale w danym momencie podróżują same.
Eksperci podkreślają, że życzliwości i empatii na drodze oraz parkingach musimy uczyć się każdego dnia. Właśnie dlatego stanowiska dla rodziców z maluchami powinny stanowić dla każdego zmotoryzowanego praktyczny sprawdzian z dbania o dobro innych.