Mija osiem lat od śmierci Kory. "Jestem dzieckiem słońca"
Kora to niewątpliwie postać wyjątkowa, postać wybitna. Artystka uwielbiana przez rzesze fanów. Jej śmierć dla wielu była ogromnym ciosem.
Z ogromnym żalem i rozpaczą informujemy, że dziś o 5.30 na swoim ukochanym Roztoczu w otoczeniu najbliższych osób, ukochanych zwierząt i wspaniałej przyrody zmarła Kora. Wielka artystka, piosenkarka, poetka, malarka. Wyjątkowa kobieta, żona, matka, siostra, babcia, przyjaciółka. Ikona wolności. Zawsze bezkompromisowa w dążeniu do prawdy. Zaangażowana w ruch hipisowski, w działalność pierwszej Solidarności, w budowę demokracji i ruchy kobiece - osiem lat temu taka informacja Kamila Sipowicza zasmuciła muzyczny świat.
Wczesne lata naznaczone traumą. Pobyt w domu dziecka
Zanim stała się ikoną buntu i bezkompromisową artystką, Kora musiała zmierzyć się z niezwykle trudnymi doświadczeniami. Choć fani kojarzą ją z siłą i niezależnością, jej dzieciństwo było dalekie od ideału. W wieku zaledwie czterech lat, przyszła wokalistka trafiła do domu dziecka. To traumatyczne wydarzenie odcisnęło na niej głębokie piętno, a przez wiele lat obwiniała o tę sytuację swoją mamę, co rzuciło cień na ich relacje.
Hymny pokolenia, czyli największe przeboje Kory i Maanamu
Twórczość Kory to przede wszystkim dziesiątki utworów, które na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki rockowej. Jako autorka większości tekstów zespołu Maanam, nadała mu unikalny, poetycki i drapieżny charakter. Piosenki takie jak "Boskie Buenos", "Kocham cię, kochanie moje", "Cykady na Cykladach" czy "Krakowski spleen" stały się prawdziwymi hymnami pokoleń, łącząc w sobie buntowniczą energię z liryczną wrażliwością.
Do dziś jej kompozycje, w tym "Lucciola", "Wyjątkowo zimny maj" czy "Biała armia", regularnie goszczą w stacjach radiowych i są inspiracją dla kolejnych pokoleń artystów. To właśnie dzięki Korze polski rock zyskał głos – odważny, kobiecy i bezkompromisowy, który poruszał najważniejsze tematy społeczne i egzystencjalne.
Pięć lat walki z chorobą. Nie poddawała się do końca
W 2013 roku świat artystki zatrząsł się w posadach. Po latach bagatelizowania przez lekarzy bólu, na który się uskarżała, usłyszała diagnozę – nowotwór jajnika. Rozpoczęła się pięcioletnia, wyczerpująca walka o życie. Kora przeszła w tym czasie trzy poważne operacje oraz kilka kursów chemioterapii, nie rezygnując jednak z aktywności zawodowej i publicznych wystąpień, czym udowadniała swoją niezwykłą siłę ducha.
Mimo postępującej choroby do samego końca nie traciła nadziei i pracowała nad nowym materiałem. Odeszła w swoim ukochanym domu na Roztoczu, tak jak sobie tego życzyła – w otoczeniu najbliższych, pozostając wierna swoim przekonaniom i "religii słońca, wiatru i kwiatów".
I choć Kora odeszła osiem lat temu, pamięć o niej wciąż jest żywa.
Z okazji rocznicy śmierci przypominamy sylwetkę Kory.