Gwałtowne zjawiska atmosferyczne rozpoczęły się tuż przed godz. 16 i szalały przez blisko sześćdziesiąt minut. Żywiołowi towarzyszyły porywiste podmuchy wiatru wyrywające konary, a w niektórych lokalizacjach z nieba posypał się również grad.
Kapitan Hubert Ciepły, pełniący funkcję rzecznika prasowego małopolskiej straży pożarnej, przekazał Polskiej Agencji Prasowej informacje o dramatycznym wypadku w Targanicach niedaleko Andrychowa. Właśnie tam ciężkie drzewo przygniotło bryczkę, na pokładzie której znajdował się tuzin pasażerów.
Wskutek tego niebezpiecznego incydentu obrażenia odniosło pięciu dorosłych podróżnych. Ratownicy natychmiast udzielili im niezbędnej pomocy medycznej na miejscu, a po przebadaniu okazało się, że życiu pacjentów nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
Najtrudniejsza sytuacja panowała na terenie Bielska-Białej, gdzie służby miały pełne ręce roboty. Patrycja Pokrzywa, reprezentująca lokalną komendę straży pożarnej, poinformowała w rozmowie z PAP, że do godziny siedemnastej ratownicy wyjeżdżali w teren ponad dziewięćdziesiąt razy, usuwając głównie powalone pnie i złamane gałęzie.
Jeden z masywnych konarów uderzył bezpośrednio w przejeżdżający autobus komunikacji miejskiej, co doprowadziło do uszkodzenia pojazdu. Kolejne potężne drzewo zniszczyło zaparkowany samochód osobowy, jednak w obu tych przypadkach na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach.
Skutki załamania pogody mocno odczuli także mieszkańcy całego powiatu żywieckiego. Kapitan Tomasz Kołodziej z tamtejszej jednostki straży pożarnej wyliczył, że funkcjonariusze musieli reagować na wezwania od zaniepokojonych mieszkańców około siedemdziesiąt razy.
Ekstremalnie trudne warunki panowały również na lokalnych akwenach wodnych. Przedstawiciele Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego donieśli o dwóch wywróconych jednostkach na wodach Jeziora Żywieckiego, gdzie ratownicy zmagali się z postawieniem jednej z łodzi do pionu. Analogiczne akcje ratownicze trzeba było przeprowadzić na sąsiednim Jeziorze Międzybrodzkim.
Podsumowując niedzielne zmagania z niszczycielskim żywiołem, śląscy strażacy odnotowali około dwustu pilnych wyjazdów w południowej części swojego regionu. Z kolei w województwie małopolskim służby ratunkowe interweniowały dokładnie sto trzydzieści osiem razy.
Internauci szybko zaczęli dzielić się w mediach społecznościowych wstrząsającymi materiałami. Filmy opublikowane w sieci ukazywały potężne gradobicie, które uderzyło w niedzielne popołudnie między innymi w rejonie Skoczowa.