Oprawca obciął kotu język za plasterek boczku. Nowe zdjęcia Pandka łapią za serce

2026-09-21 9:08

Historia Pandka, kota skatowanego za zjedzenie kawałka boczku, poruszyła całą Polską. Zwierzę cudem przeżyło brutalny atak właściciela, który obciął mu język i dotkliwie pobił. Na szczęście, dzięki interwencji KTOZ, kocur wrócił do zdrowia i znalazł kochający dom. Zobacz, jak dzisiaj wygląda ten niezwykły pacjent.

  • Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przekazało nowe informacje o stanie zdrowia Pandka.
  • Kocur przeszedł poważną operację po tym, jak jego 57-letni właściciel znęcał się nad nim i obciął mu język za zjedzenie boczku.
  • Sąd ukarał sprawcę grzywną i zakazem posiadania zwierząt, jednak społecznicy zapowiadają sprzeciw wobec tego wyroku nakazowego.

Kot Pandek skatowany za kawałek boczku. Tak wygląda dzisiaj

Wolontariusze Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami podzielili się w sieci nowymi informacjami o swoim podopiecznym. Jak żartobliwie podkreślają, kot Pandek zachowuje się teraz jak prawdziwa gwiazda.

- Byliśmy ostatnio w odwiedzinach u Pandka i powiemy Wam, że przy tak szerokim wachlarzu póz, jakie nam zaprezentował, powinny zacząć się o niego starać wszystkie agencje. Na koniec, jak na prawdziwą gwiazdę przystało, trochę się zezłościł nadmierną atencją i ogłosił koniec sesji. Widzieliście kiedyś większego przystojniaka??

Obecna radość życia kocura jest ogromnym sukcesem, biorąc pod uwagę to, przez co przeszedł. Warto przypomnieć, że brutalność oprawcy przekroczyła wszelkie granice. Właściciel kota wpadł w szał, gdy zwierzę zjadło kawałek boczku z kuchni. W akcie zemsty mężczyzna uderzył Pandka w głowę, uszkodził mu łapy, a na koniec odciął język. Kot natychmiast trafił do weterynarza, gdzie specjaliści walczyli o jego życie przez trzy godziny. Istniało poważne ryzyko amputacji łapy, ale na szczęście zabieg zakończył się sukcesem.

Oprawca kota Pandka dostał wyrok. KTOZ zapowiada sprzeciw

Sprawą bestialskiego okaleczenia Pandka zajęły się służby. Sąd, w trybie nakazowym, uznał 57-latka winnym znęcania się nad zwierzętami. Został ukarany grzywną w wysokości 20 tysięcy złotych oraz zobowiązany do wpłaty 10 tysięcy złotych nawiązki. Ponadto orzeczono dziesięcioletni zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt. Decyzja ta nie satysfakcjonuje jednak Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Społecznicy zapowiedzieli sprzeciw od wyroku, żądając bardziej surowej kary dla oprawcy kocurka.

O krok od tragedii na przejeździe. Ciężarówka utknęła między rogatkami