Spis treści
Zarzuty dla Huberta B. za śmiertelne potrącenie w Krakowie
W poniedziałek, 24 sierpnia, Hubert B. został doprowadzony do krakowskiej prokuratury. Śledczy chcą go przesłuchać i przedstawić mu zarzuty. Jak wynika z informacji „Super Expressu”, sprawa dotyczy spowodowania wypadku, w którym zginęły dwie osoby.
Zazwyczaj zatrzymani podczas doprowadzenia milczą. Tym razem było inaczej. Mężczyzna powiedział dziennikarzom krótko, że żałuje – przekazała reporterka „Super Expressu” Anita Leszaj. Prokuratorzy nadal zbierają dowody i przesłuchują świadków. Chcą dokładnie ustalić, jak przebiegał wypadek i co doprowadziło do tej tragedii.
Wypadek na krakowskim Podgórzu. Volkswagen wjechał w rodzinę
Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w minioną sobotę, 22 sierpnia, na krótko przed godziną 18:00 w krakowskiej dzielnicy Podgórze. W okolicach zbiegu ulic Nadwiślańskiej oraz Solnej rozpędzony samochód marki Volkswagen Golf wjechał wprost na chodnik. Pojazd z ogromną siłą uderzył w trzydziestodwuletnie małżeństwo, które spacerowało tamtędy z wózkiem dziecięcym.
Wskutek tak silnego uderzenia para odniosła rozległe obrażenia zagrażające życiu. Mimo błyskawicznej reakcji służb i walki medyków, życia obojga rodziców nie udało się uratować po ich przetransportowaniu do placówki leczniczej. Niezbędnej i natychmiastowej opieki wymagało również potrącone niemowlę. Ośmiomiesięczne niemowlę przeżyło ten koszmar, jednak jego stan określono jako skrajnie ciężki.
Modyfikowany Golf i nadmierna prędkość. Ustalenia prokuratury
Według ustaleń prokuratury Hubert B. jechał około 70 km/h, choć na ul. Solnej obowiązuje ograniczenie do 30 km/h. Prokurator Mariusz Boroń przekazał, że to właśnie nadmierna prędkość jest obecnie wskazywana jako główna przyczyna tragedii. Znaczenie mogła mieć również mokra nawierzchnia po wcześniejszych opadach deszczu.
Śledczy ustalili też, że Volkswagen był zmodyfikowany i miał silnik o mocy około 400 koni mechanicznych.
Po wypadku policja zatrzymała 26-latka. Badania wykazały, że był trzeźwy. W aucie jechały z nim jeszcze trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Wszyscy zostali przesłuchani jako świadkowie i opuścili komendę.