Benedyktynki ze Staniątek w kryzysie. Proszą o wsparcie

2026-10-14 16:32

Siostry z Opactwa Mniszek Benedyktynek w Staniątkach mają 3 miesiące, by rozliczyć budowę "Wirydarzy dziedzictwa benedyktyńskiego”. Trwa wyścig z czasem, bo siostrom brakuje około 4 milionów złotych. Jeśli nie uda się dotrzymać terminu, będą musiały zwracać dotacje wraz z odsetkami. Proszą o wsparcie.

Budowa Wirydarzy w Staniątkach na surowym etapie. O pilnej potrzebie wsparcia sióstr przeczytasz na Eska Kraków.
Autor: Opactwo Mniszek Benedyktynek w Staniątkach/ Materiały prasowe Budowa „Wirydarzy dziedzictwa benedyktyńskiego” w Staniątkach

Trwa wyścig z czasem

Siostry Benedyktynki zakładały, że zakończą prace w lutym lub w czerwcu 2027 roku. Jak się okazało - podczas ostatniej kontroli okazało się, że inwestycję trzeba rozliczyć do grudnia tego roku. 

"Jeśli nie uda nam się wykończyć tego budynku, no może nam grozić zwrot dotacji unijnych, no ale to wtedy jest jeszcze większy problem, gdy te dotacje przewyższają kwotę, której nam w tej chwili brakuje, ale też wtedy to by się liczyło z procentowaniem dotacji unijnych, więc to już by nie było koło 7 milionów, ale znacznie więcej."

Czym są "Wirydarze dziedzictwa benedyktyńskiego"?

Wirydarze mają być miejscem, w którym znajdą się wystawy, biblioteka, czytelnie. Mają też pełnić funkcję edukacyjną. Ale przede wszystkim zabezpieczyć zabytkowe zbiory najstarszego działającego klasztoru benedyktynek w Polsce, które przetrwały ponad 800 lat. Obiekt powstał w miejscu starej szkoły.

"Zbiorów mamy bardzo dużo i dlatego właśnie powstał pomysł, żeby tą nigdy nieskończoną szkołę, żeby właśnie tam zrobić miejsce, gdzie można pokazać te przechowane zbiory. Są to m. in. ornaty, obrazy, różne dzieła sztuki, są rzeźby, kancjonały, starodruki, a także parametry liturgiczne. Najróżniejsze rzeczy, także codziennego użytku."

Pandemia i wojna w Ukrainie podniosły koszty budowy

Prace nad budową "Wirydarzy dziedzictwa benedyktyńskiego” rozpoczęły się w 2018 roku. Mniszki szacowały, że inwestycja będzie kosztować około 11 milionów złotych. Pieniądze pochodziły z dotacji unijnej, mniszki dołożyły też wkład własny zebrany dzięki darczyńcom. W trakcie budowy, koszty jednak wzrosły o 150%. 

"Trafiłyśmy na czas pandemii, gdzie prace były prawie przerwane. Potem zaczęła się wojna w Ukrainie. Myśmy też miały tutaj matki z dziećmi, wiec też te prace tak nie były wykonywane. Wzrosły zarówno koszty materiałów budowlanych jak i koszty pracownicze." 

Apel o wsparcie do ludzi o dobrych sercach 

Benedyktynkom brakuje około 4 milionów złotych. Jeśli nie uda im się rozliczyć w terminie, będą musiały zwracać dotacje wraz z odsetkami. Proszą o wsparcie ludzi o dobrych sercach.

"Zwracamy się do ludzi dobrej woli, do tych, dla których nasze opactwo jest bardzo cenne, nasza obecność tutaj. Bardzo prosimy o tę pomoc. Jesteśmy wdzięczne za każdy grosz, który ktokolwiek złoży, za wszystkich dobroczyńców, ofiarodawców modlimy się codziennie." 

Pomóc siostrom można odwiedzając ich sklepik w opactwie oraz w Tyńcu, kupując pomidory lub wpłacając datki na konto bankowe Opactwa Mniszek Benedyktynek w Staniątkach.

Karolina Suder/Radio Eska Kraków

ROLKI