Drogie obiady w krakowskich szkołach. Uczniowie przepłacają? RIO interweniuje

2026-10-30 9:41

Drogie obiady w krakowskich szkołach to duży problem wielu rodzin. Ceny za jeden posiłek sięgają nawet 22 złotych, co przy kilkorgu dzieciach oznacza ogromne wydatki każdego miesiąca. Sprawą zajęła się Regionalna Izba Obrachunkowa, która wydała jednoznaczną opinię: rodzice płacą za dużo, a część kosztów powinno wziąć na siebie miasto.

Dłonie osób jedzących makaron spaghetti na stołówce. O wysokich cenach obiadów w szkołach przeczytasz na Eska Kraków.
Autor: Pixabay.com
  • Rodzice uczniów krakowskich szkół podstawowych płacą za obiady od 15 do 22 zł, co jest znacznym obciążeniem i budzi kontrowersje.
  • Regionalna Izba Obrachunkowa uważa, że miasto powinno pokrywać koszty organizacji żywienia, a rodzice jedynie koszt produktów.
  • Władze Krakowa nie zgadzają się z interpretacją RIO, wskazując na niejednoznaczność przepisów i obawy przed niedozwoloną pomocą publiczną.

Dlaczego obiady w szkołach w Krakowie są tak potwornie drogie? Rodzice żądają natychmiastowych zmian

Obecna sytuacja w stolicy Małopolski mocno bulwersuje mieszkańców. Jak zauważa TVP Kraków, oodczas gdy w warszawskim Ursynowie koszt obiadów w szkole wynosi średnio około 9 złotych, w Krakowie rodzice muszą płacić od 15 do nawet 22 złotych za jeden posiłek. Dlaczego tak się dzieje? Wszystko przez decyzje sprzed trzynastu lat, kiedy to zlikwidowano szkolne stołówki prowadzone bezpośrednio przez gminę. W efekcie w większości placówek jedzenie dostarczają prywatne firmy cateringowe lub tzw. ajenci, którzy narzucają własne, rynkowe marże.

Regionalna Izba Obrachunkowa po przeprowadzeniu kontroli uznała, że krakowscy rodzice są niesłusznie obciążani pełnymi kosztami. Zgodnie z prawem, rodzice powinni pokrywać jedynie koszt produktów niezbędnych do przygotowania posiłków, czyli tzw. wsad do kotła. Całą resztę, w tym koszty przygotowania i dostarczenia posiłków, powinien pokrywać samorząd. 

Samorząd nie zgadza się z opinią RIO

W rozmowie z TVP Kraków, wiceprezydent Krakowa ds. edukacji, Elżbieta Kois-Żurek, argumentuje, że przepisy prawa nie są jednoznaczne. Według urzędników, obowiązek dopłat dotyczy tylko szkół posiadających własne kuchnie, a nie tych, które korzystają z usług firm zewnętrznych. Miasto obawia się również, że dopłacanie do obiadów dostarczanych przez ajentów mogłoby zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną.

Obecnie sytuacja w Krakowie wygląda tak, że aż 107 szkół podstawowych korzysta z kuchni prowadzonych przez ajentów, w ponad 20 placówkach obiady dostarczają firmy cateringowe, a jedynie 23 szkoły prowadzą własne kuchnie.

Sonda
Czy Kraków jest dobrym miejscem do życia?
Nie ma winnych śmierci maleńkiej Oli

ROLKI