Spis treści
Proces grupy "Smoka" przed Sądem Okręgowym w Krakowie
We wtorek 2 czerwca na ławę oskarżonych prosto z celi aresztu trafił Michał J., posługujący się pseudonimem "Smok", uchodzący za niezwykle pogodnego przedstawiciela półświatka. Przed wejściem na salę rozpraw mężczyzna posyłał szerokie uśmiechy w kierunku swoich prawników, a także obecnej w krakowskim budynku żony, która w tym samym postępowaniu usłyszała zarzuty prokuratorskie.
Śledczy zarzucają 46-letniej Ewelinie J. aktywne współtworzenie zorganizowanych struktur kryminalnych, na czele których stał jej mąż. Głównym zadaniem kobiety miało być dbanie o logistykę całego przedsięwzięcia, a ponadto pomoc w dystrybucji nielegalnych substancji. Według ustaleń to ona odbierała zyski z transakcji i transferowała pieniądze prosto do Hiszpanii, gdzie w tamtym czasie ukrywał się poszukiwany Michał J.
Polecany artykuł:
Sposób na gigantyczny przemyt z Hiszpanii do Polski
Tarnowska Prokuratura Okręgowa, nadzorująca śledztwo, twierdzi, że zatrzymani tworzyli prężnie działający, kilkunastoosobowy syndykat ściągający nielegalne substancje z Hiszpanii oraz Słowacji. Wielu członków tej grupy usłyszało wyroki już w przeszłości, jednak sam lider, ścigany europejskim nakazem aresztowania, skutecznie unikał organów sprawiedliwości za granicą przez wiele lat.
Z akt sprawy wynika, że początkowo przestępcy transportowali towar przy wykorzystaniu standardowych aut ciężarowych z różnymi legalnymi ładunkami. Z czasem organizacja przeszła na własną flotę pojazdów, w których rzemieślnicy stworzyli specjalnie zaprojektowane, niezwykle trudne do wykrycia skrytki, przeznaczone wyłącznie na przemycane używki.
Aplikacja ANOM zgubiła międzynarodowych przestępców
Ostatecznie uciekinier został namierzony przez tak zwanych łowców cieni niedaleko hiszpańskiego Alicante. Ujęcie mężczyzny ułatwiło regularne korzystanie z rzekomo szyfrowanego komunikatora ANOM.
Jak poinformowała prokurator prowadząca sprawę:
– Ta grupa liczyła kilkanaście osób, kierującym grupą był właśnie Michał J., który dziś stanął przed sądem. Cała sprawa została ujawniona dzięki materiałom które polski wymiar sprawiedliwości uzyskał od FBI. Były to materiały utrwalane i zapisane na serwerze jednego z krajów europejskich pozyskane ze specjalnej aplikacji ANOM.
W założeniu komunikator miał stanowić bastion nie do przebicia dla policji z całego świata, a za jego stworzeniem stał skruszony amerykański gangster. Z cyfrowego rozwiązania korzystali najważniejsi gracze w międzynarodowym świecie zorganizowanej przestępczości.
Prokurator uzupełniła wypowiedź słowami:
- Aby wejść w posiadanie tej aplikacji trzeba było mieć rekomendacje stojącego wysoko w hierarchii przestępczej innego przestępcy. To miała być super bezpieczna aplikacja, nie do wykrycia przez organy ścigania, a tak naprawdę wszystkie treści były utrwalane na serwerze i zostały wykorzystane.
Za zarzucane czyny oskarżonym w procesie mężczyznom grozi spędzenie nawet 20 lat za kratami, natomiast maksymalny wymiar kary dla Eweliny J. wynosi 12 lat więzienia. Żona oskarżonego lidera nie przyznała się do winy i ostatecznie skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień.