Historia ogrodów w Opactwie Benedyktynów w Tyńcu sięga XI wieku
Tradycja dbania o zieleń w Tyńcu narodziła się wraz z przybyciem pierwszych mnichów prawie tysiąc lat temu. Zakonnicy przynieśli ze sobą nie tylko zasady modlitwy, ale też konkretny sposób planowania budynków i ich otoczenia. Co ciekawe, wbrew powszechnym wyobrażeniom, sercem każdego klasztoru nie jest sam kościół, ale właśnie ogród. Chodzi o wirydarz, czyli wewnętrzny dziedziniec z zielenią, który dla mieszkańców opactwa ma ogromne znaczenie symboliczne. Jest on traktowany jako nawiązanie do rajskiego ogrodu, który pierwsi ludzie utracili, a który ma zostać odnowiony w przyszłości.
Ta historia zaczyna się wraz z początkiem klasztoru, czyli gdzieś w połowie XI wieku, niespełna tysiąc lat temu, kiedy przybyli tu pierwsi mnisi, poza regułą świętego Benedykta, przywieźli ze sobą, można powiedzieć, też taki także etos pracy, ale też pewien koncept, sposób myślenia o architekturze, o rozplanowaniu zabudowań klasztornych i także całym jego otoczeniem. [...] Centrum jest ogród, czyli to założenie wirydarza i to jest jakby ten pierwszy wymiar, najbardziej takie symboliczne, nawiązujące oczywiście ogród rajski, przypomnienie tego co pierwsi ludzie utracili – powiedział brat Michał Gronowski, szafarz opactwa.
Dawniej tereny zielone wokół klasztoru były bardzo rozległe i pełniły głównie funkcje użytkowe. Na północnej stronie, między Wisłą a wzgórzem, znajdował się duży sad z wiśniami i jabłoniami. Mnisi prowadzili tam również winnicę, hodowali pszczoły w ulach oraz uprawiali warzywa, takie jak kapusta, co było niezbędne do utrzymania wspólnoty zakonnej przez wieki.
Jak wyglądają ogrody w Tyńcu? Podział na ogród górny, średni i dolny
Obecnie tynieckie ogrody dzielą się na trzy główne części, z których każda ma inne przeznaczenie. Najwyżej położony jest ogród górny, znajdujący się bezpośrednio przy zabudowaniach klasztornych. Jest to teren prywatny mnichów, służący im do odpoczynku wśród kwiatów i roślin ozdobnych. Nieco niżej rozciąga się ogród średni, który swoim wyglądem przypomina park w stylu angielskim z dużą liczbą drzew. Jest on dostępny dla osób, które przyjeżdżają do Tyńca na rekolekcje lub dni skupienia.
Dzisiejszy ogród można powiedzieć składa się z trzech części. Jego ukształtowanie to jest też pewien proces już w okresie nowożytnym. Mianowicie mamy na tym wysokim tarasie wokół bezpośrednio klasztoru tak zwany ogród górny, który jest takim ogrodem naszym prywatnym. Dla celów rekreacyjnych rosną tam kwiaty czy inne rośliny ozobne. Mamy poniżej tego tarasu, poniżej wzgórza też z trzech stron tak zwany ogród średni, który dzisiaj trochę przypomina park w stylu angielskim, czyli właśnie głównie rosną tu drzewa – wyjaśnił brat Michał Gronowski.
Trzecią częścią jest ogród dolny, który powstał pod koniec XVIII wieku i ma charakterystyczny kształt dzwonu z trzema tarasami. Choć obecnie nie prowadzi się tam upraw na wielką skalę, bracia wciąż znajdują tam miejsce na zioła i lawendę, które są później wykorzystywane w tynieckim browarze. Cały ten teren jest otoczony murem i służy zakonnikom jako miejsce do cichej modlitwy, spacerów czy czytania Pisma Świętego. O ogród dbają sami bracia oraz kilku pracowników świeckich, którzy zajmują się głównie koszeniem trawy i sprzątaniem gałęzi.
Rewaloryzacja tynieckich ogrodów. Kiedy turyści będą mogli je zwiedzać?
Władze opactwa mają ambitne plany dotyczące przyszłości terenów zielonych. Przygotowywany jest duży projekt rewaloryzacji (czyli odnowienia i przywrócenia dawnej formy) ogrodu dolnego. Celem jest nadanie mu takiego wyglądu, jaki posiadał w XIX wieku, co potwierdzają stare dokumenty historyczne. Najważniejszą zmianą dla odwiedzających Tyniec ma być fakt, że po zakończeniu prac ogród ten będzie regularnie otwierany dla turystów. Plan zakłada, że zwiedzający będą mogli wejść na ten teren przynajmniej raz w miesiącu.
W tej chwili przygotowujemy się także do większego projektu rewaloryzacji właśnie tego założenia historycznego ogrodu dolnego, tak żeby przywrócić mu tą geometrię, którą znamy z dokumentów jeszcze XIX-wiecznych i tak żeby docelowo po tych pracach przynajmniej raz w miesiącu mógł być też ogrodem otwartym dla w ogóle turystów przebywających tutaj do opactwa – zapowiedział szafarz opactwa.
Realizacja tych planów zależy jednak od pieniędzy. Prace przy zabytkowej zieleni są bardzo drogie i wymagają pozyskania dotacji zewnętrznych. Mnisi spodziewają się, że decyzja o przyznaniu środków finansowych zapadnie wiosną przyszłego roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, prace budowlane i ogrodnicze mogłyby ruszyć niedługo później, po wybraniu wykonawcy i przygotowaniu dokładnych projektów. Do tego czasu turyści mogą podziwiać ogrody głównie z zewnątrz, podczas gdy ogród średni i dolny pozostają dostępne dla gości nocujących w domu gościnnym opactwa.