Zaczynali w piwnicy, ich lody pokochała cała Polska. Prawdziwa historia braci Koral

2026-04-04 8:07

To była wyjątkowa dwójka braci, która dzięki niesamowitej więzi, pasji i przyjaźni zbudowała największe w Polsce lodowe imperium. Po śmierci Mariana Korala, jednego z twórców marki, pewien rozdział się zamknął. Teraz stery w firmie przejmuje młodsze pokolenie.

Początki biznesu. Bracia Koral startują od zera

Marian założył biznes wspólnie z Józefem w 1979 roku. Doszli na sam szczyt i trafili do grona najzamożniejszych Polaków. Ich droga na szczyt przypomina klasyczny amerykański sen – od zera do milionera. Chociaż nie kryli zamiłowania do luksusu i drogich samochodów, nigdy nie obnosili się ze swoim majątkiem i chętnie pomagali potrzebującym. Mieszkańcy Nowego Sącza do dziś wspominają ich dobre serca, co było widać po ogromnej liczbie osób biorących udział w pożegnaniu Mariana.

Rodzina Koralów, w tym Marian, jego rodzice i trzej bracia, mieszkała w jednej z kamienic w centrum Nowego Sącza. Najstarszy z braci, Władysław, wybrał zawód nauczyciela. Po nim urodzili się Jan, Marian i najmłodszy Józef.

To Jan otworzył znaną w mieście cukiernię Bajka przy ulicy Sobieskiego. To on uczył Mariana i Józefa podstaw rzemiosła cukierniczego. Wkrótce potem młodsza dwójka braci założyła markę lodów Koral, która szybko zdobyła popularność w całym kraju.

Marian i Józef od początku darzyli się ogromną sympatią, która przeradzała się w głęboką przyjaźń. W początkowej fazie działalności produkcja lodów była bardzo męcząca, ponieważ nie dysponowali nowoczesnym sprzętem i musieli wykonywać wszystko ręcznie.

"Pracowali nawet po 20 godzin na dobę. Lody robili świetne, jak im coś zostało to rozdawali je dzieciom, nigdy nie zostawiali na następny dzień" – wspomina w rozmowie z "Super Expressem" kolega z dzieciństwa Mariana. 

Innowacyjne podejście braci Koral. Od Limanowej do międzynarodowego sukcesu

Firma wystartowała w 1979 roku w Limanowej. Jak na ówczesne standardy, bracia wykazali się bardzo nowatorskim podejściem do interesów. Ich celem było dotarcie z niedrogim, ale jakościowym produktem do małych osiedlowych i wiejskich sklepików, aby każde dziecko miało szansę kupić sobie porcję lodów Koral w drodze ze szkoły. To właśnie wtedy w sprzedaży pojawiły się kultowe lody na patyku i w plastikowych kubkach. Bracia wyposażyli też sklepy w specjalne zamrażarki. Kolejnym krokiem milowym było sprowadzenie z Włoch profesjonalnej maszyny do produkcji lodów. Aby sfinansować ten zakup, musieli wziąć ogromny kredyt, ale to właśnie on pozwolił im na dynamiczny rozwój. Z czasem ekspansja firmy wyszła poza granice Polski, a ich produkty zaczęto sprzedawać w Czechach, na Słowacji, na Litwie oraz w Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Nawet po osiągnięciu spektakularnego sukcesu finansowego, wciąż uważani byli za "chłopaków z Wałowej".

„Oni wyszli z biedy, takie były czasy, że wszystkim żyło się biednie, dlatego byli tacy dobrzy dla innych. Mieli słabostki” - wspominają mieszkańcy Nowego Sącza.

Słabość braci Koral do luksusu. Samochody królów na sądeckich ulicach

Bracia mieli wielką pasję do luksusowych i szybkich samochodów. 15 lat temu potężna ciężarówka dostarczyła im pachnące nowością modele Rolls-Royce Phantom w topowej wersji EBW - dokładnie takie, z jakich korzystała brytyjska rodzina królewska. Józef zdecydował się na biały kolor, a Marian na czarny. Dwa egzemplarze Maybacha, z których bracia korzystali wcześniej, trafiły w ręce dzieci Józefa - Moniki i Michała, posiadających już w swoich garażach Lamborghini Murcielago i Ferrari.

Pracownicy firmy bardzo ciepło wspominają zmarłego Mariana.

"Lubił dyscyplinę, ale miał wielkie serce dla załogi. Sam był świetnie zorganizowany, punktualny i niesamowicie pomysłowy. Mieliśmy zapewnione dwudaniowe obiady w pracy, kiedy jeszcze nikt o tym nie myślał" - mówi Władysława Oleksy (66 l.).

W maju ubiegłego roku zmarł Jan Koral, przeżywając 81 lat. Marian nie wziął udziału w ceremonii pogrzebowej brata. Jak tłumaczyła osoba z rodziny, mężczyzna dostał wylewu na wieść o śmierci brata.

Przez długi czas zmagał się z chorobą. Zmarł 8 marca bieżącego roku. Na ostatniej drodze towarzyszyła mu żona i jedyny żyjący z czwórki braci - Józef. Dziś stery w firmie przejęło młodsze pokolenie - Izabela, Monika i Michał, którzy piszą kolejny rozdział w historii przedsiębiorstwa.

Wspomnienie Bożeny Jawor o zmarłym Marianie Koralu