Spis treści
Kosztowne szafki czy zbędny wydatek?
W związku z nadchodzącymi zmianami w kwestii telefonów w szkołach na rynku natychmiast pojawiły się oferty specjalnych szafek oraz pojemników na telefony. Dla wielu placówek jest to jednak zbyt duży wydatek. Sławomir Osiński, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 47 w Szczecinie, podchodzi do tego pomysłu sceptycznie i tak komentował całą sytuację w rozmowie z nami:
To już jest kwestia decyzji dyrektorów, ale nie widzę sensowności budowania jakichś szafek, pojemników i tak dalej. Tym bardziej, że w ustawie nie ma nakazu, tylko jest słowo „może” - jeśli by chciała szkoła coś takiego robić – komentuje dyrektor Osiński.
Inne podejście prezentują władze Radomia, które deklarują gotowość na ewentualne dodatkowe wydatki związane z dostosowaniem placówek do nowych przepisów. Wiceprezydent Radomia, Katarzyna Kalinowska, uspokaja:
Na ten moment nie otrzymaliśmy jako miasto żadnych sygnałów ze strony dyrekcji, ze strony szkół o takiej potrzebie. Natomiast oczywiście, jeżeli taka potrzeba będzie, jesteśmy na to przygotowani i w miarę potrzeby będziemy nasze jednostki wspierać.
Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że szkoły nie mają obowiązku kupowania specjalnych szafek – telefony mogą być po prostu schowane w plecakach.
Niektóre szkoły zasady mają już od lat
Dla części placówek nowe przepisy nie są żadnym zaskoczeniem, ponieważ podobne restrykcje od dawna funkcjonowały w ich wewnętrznych statutach. Przykładem jest Szkoła Podstawowa nr 9 w Grudziądzu. Monika Starzyńska, zastępca dyrektora tej placówki, wyjaśnia, jak od września zmieni się tam system przechowywania urządzeń:
Od września uczniowie będą przechowywali telefony w swoich szafkach. Każdy uczeń ma szafkę - i podczas przerwy i zarówno podczas lekcji te telefony będą znajdowały się w szafkach. Co zmienia dla nas ten przepis? Pomoże nam wyegzekwować przestrzeganie tych zasad. Wiadomo, że uczniowie próbują te zasady łamać, a te przepisy jednoznacznie wprowadzają takie ograniczenia dla uczniów.
Problem odpowiedzialności za sprzęt
W tym samym mieście, w III Liceum Ogólnokształcącym, dyrekcja wciąż szuka optymalnego rozwiązania. Tamtejszy dyrektor, Łukasz Piasecki, zwraca uwagę na kluczowy problem, jakim jest odpowiedzialność karna i materialna za wartościowy sprzęt uczniów:
Nie chciałbym, na przykład, żeby panie w sekretariacie, które mają bardzo dużo obowiązków, musiały jeszcze na przykład zastanawiać się nad tym co będzie jak zginie czyjś telefon komórkowy. To samo dotyczy nauczycieli - niektórzy nauczyciele proponują uczniom odkładanie telefonów, ale wiadomo, później też ten nauczyciel, siłą rzeczy, on za te telefony odpowiada – tłumaczy Łukasz Piasecki.
Najlepsze szkoły w Polsce. Zdawalność matur na poziomie 100% [RANKING]
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Co uczeń ma zrobić z telefonem po wejściu do szkoły?
Zgodnie z wytycznymi ministerstwa, uczniowie mogą wnosić telefony na teren szkoły, jednak nie mogą z nich korzystać. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Renata Szustakiewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Bełchatowie wyjaśnia, jakie opcje mają obecnie uczniowie:
Z całą pewnością nie powinien go używać. Może go posiadać, może go mieć w plecaku, ma być wyłączony aparat. Może go zdeponować do swojej szafki. Także na razie pozostawiamy wybór uczniom. Będziemy się przyglądać jak w praktyce te mechanizmy się będą przedstawiać. Na razie nie przewidujemy w klasach rozwiązań takich jak pudełka, kartony, woreczki, etui.
Wyjątki od reguły i elastyczność ministerstwa
Minister edukacji Barbara Nowacka podkreśla, że choć zakaz jest jednoznaczny, to dopuszcza się pewne szczególne sytuacje, w których telefon będzie mógł zostać użyty – na przykład na wyraźne polecenie nauczyciela podczas lekcji:
W zależności od tego, czy - to jest decyzja szkoły - że na przykład [uczeń] w małej szkole w sekretariacie zostawia telefon, czy zamyka w plecaku i nie może wyjąć, czy przechowują w jakimś specjalnym miejscu, [szkoły] podejmują taką decyzję. Proszę też pamiętać, że są szczególne przypadki, w których telefon może być użyty. Na przykład decyzja nauczyciela, że będzie potrzebne urządzenie, na przykład w czasie lekcji.
Innym ważnym wyjątkiem są uczniowie, którzy muszą korzystać z telefonów ze względów zdrowotnych. W takich przypadkach szczegółowe warunki korzystania z urządzeń określi statut danej szkoły. Ministerstwo Edukacji Narodowej celowo rezygnuje z narzucania jednego, odgórnego sposobu przechowywania telefonów, doceniając dotychczasowe inicjatywy samorządów i dyrektorów. Jak tłumaczy minister Barbara Nowacka:
Ponad 50 procent szkół podstawowych ma już wprowadzone różnego rodzaju własne wewnętrzne regulacje. Są to albo już takie zorganizowane szafki, albo miejsca w szkołach, albo tak zwane plecakowanie. My nie chcemy tego odgórnie regulować, dlatego, że skoro samorządy podjęły jakieś działania, szkoły podjęły jakieś działania, to w tej chwili doregulowywanie tego wydaje się nam niepotrzebne
Nowe przepisy obejmą szkoły publiczne, niepubliczne oraz przedszkola. Z kolei szkoły ponadpodstawowe będą mogły same ustalić własne zasady korzystania z telefonów komórkowych na swoim terenie.