Śmierć na szlaku pod Rysami. Nie żyje 59-letni turysta z Polski

2026-07-29 20:44

To kolejny dramatyczny incydent w okolicach Rysów. W środę, 29 lipca na terenie słowackich Tatr zmarł 59-letni polski turysta. Mężczyzna nagle źle się poczuł na szlaku, co doprowadziło do zatrzymania akcji serca. Choć świadkowie i ratownicy natychmiast ruszyli z pomocą, życia turysty nie zdołano uratować.

Czerwono-biały śmigłowiec ratunkowy TOPR nad górskim szlakiem. O wypadkach pod Rysami przeczytasz na Eska Kraków.
Autor: Lukasz Janyst/ Shutterstock

Dramat na szlaku do Chaty pod Rysami. Polak poczuł silny ból

Tragedia rozegrała się w środę, 29 lipca w godzinach przedpołudniowych na terenie Doliny Mięguszowieckiej. Mężczyzna poruszał się po czerwonym szlaku, zmierzając w kierunku Chaty pod Rysami. Słowacka Horska Zachranna Służba (HZS) przekazała, że 59-letni Polak w trakcie marszu zaczął nagle skarżyć się na bolesne dolegliwości w okolicach klatki piersiowej.

Świadkowie relacjonowali, że niedługo potem nastąpiło zatrzymanie krążenia. Turysta stracił przytomność, upadł na ziemię i uderzył się w głowę. Osoby znajdujące się w pobliżu bezzwłocznie przystąpiły do prowadzenia reanimacji.

Ratownicy HZS walczyli o życie 59-latka. Użyto defibrylatora

Na ratunek wezwano załogę śmigłowca, w skład której weszli lekarz oraz ratownik HZS. Z pomocą ruszyli również pracownicy pobliskiej Chaty pod Rysami, którzy przynieśli na miejsce zautomatyzowany defibrylator zewnętrzny (AED). Urządzenie to zostało od razu włączone do prowadzonych działań ratunkowych.

Gdy ekipa medyczna dotarła do poszkodowanego, lekarz wspólnie z ratownikiem przejęli zaawansowaną reanimację z użyciem sprzętu. Słowaccy ratownicy poinformowali, że pomimo długotrwałej walki, nie powiodło się przywrócenie funkcji życiowych. Lekarz musiał orzec zgon pacjenta.

Zwłoki zmarłego 59-latka zostały ewakuowane drogą powietrzną do miejscowości Stary Smokowiec. Tam przekazano je w ręce słowackich funkcjonariuszy policji.

Seria tragicznych wypadków pod Rysami. Dwie śmierci w krótkim czasie

To już drugie w przeciągu dwóch dni tragiczne wydarzenie w masywie Rysów. Wtorkowe popołudnie (28 lipca) przyniosło śmierć zagranicznego wędrowca, tym razem jednak po polskiej stronie gór. Sytuacja wyglądała bliźniaczo – u poszkodowanego wystąpiło nagłe ustanie pracy serca. Pomimo natychmiastowego rozpoczęcia masażu serca i interwencji toprowców, ratunek okazał się nieskuteczny.

Jej praca doprowadziła do przełomu w sprawie zabójstwa 13-letniej Izy