Spis treści
Referendum pogrążyło Aleksandra Miszalskiego
Były już prezydent Krakowa, sprawujący funkcję od 2024 roku, pożegnał się ze stanowiskiem po tym, jak ponad 171 tysięcy osób opowiedziało się za jego dymisją. Poparcie dla tego rozwiązania wyniosło aż 97,93 proc. przy frekwencji niemal równej 30 proc., co wystarczyło do uznania głosowania za ważne.
Sam zainteresowany nie chciał wprost obwiniać pojedynczej sytuacji za utratę urzędu.
– Nie sądzę, żeby jedno wydarzenie zdecydowało o wyniku – mówił, dodając, że kampania referendalna była intensywna, a emocje w mieście – ogromne.
Prezydent Krakowa zapowiada powrót do polityki
Miszalski nie zamierza rezygnować z aktywności publicznej. Deklaruje gotowość do udziału w nadchodzących wyborach przedterminowych, które muszą zostać zorganizowane w ciągu trzech miesięcy od głosowania referendalnego.
– Przed nami gorące miesiące nie tylko ze względu na lato, ale na kampanię wyborczą – stwierdził.
Obecnie władzę w stolicy Małopolski sprawuje sekretarz Antoni Fryczek. Donald Tusk, na wniosek samego odwołanego prezydenta, mianował Stanisława Kracika na komisarza.
Aleksander Miszalski szybko znajdzie zajęcie?
Polityk zaznaczył, że do końca czerwca pozostaje w okresie wypowiedzenia i na razie nie rozgląda się za nowymi wyzwaniami zawodowymi. – Mam jednak tak duże doświadczenie, że na pewno nie będę długo odpoczywać – zapewnił.
Obalony prezydent uspokaja innych samorządowców
Były już włodarz uważa, że krakowskie referendum nie wywoła fali podobnych zdarzeń w innych częściach Polski. Tego typu inicjatywy wymagają potężnego zaplecza finansowego oraz aktywnej kampanii w internecie. – Na to są potrzebne duże nakłady finansowe i ogromne zaangażowanie w social mediach. Widać to było w Krakowie. Nie sądzę, żeby przełożyło się na inne miasta – ocenił.
Opozycja krytykuje rządzącego z list KO
Porażka Miszalskiego odbiła się szerokim echem w środowisku politycznym. Reprezentanci Prawa i Sprawiedliwości, w tym Małgorzata Wassermann, ostro podsumowali jego rządy, wytykając mu rosnący dług miasta oraz kontrowersje wokół strefy czystego transportu, a także podnoszenie cen biletów komunikacji miejskiej.
Odwołany prezydent wykorzystał jednak portale społecznościowe, by zwrócić się do wyborców. – Demokracja samorządowa polega na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo – napisał.