Pijani kajakarze na Dunajcu
Pracownicy obsługujący tradycyjne łodzie wielokrotnie musieli ratować tonących amatorów sportów wodnych i wyciągać z rzeki pasażerów wywróconych pontonów. Prawdziwe oburzenie wywołała jednak ubiegłoroczna sytuacja, gdy po słowackiej stronie granicy, w samym nurcie rzeki, otwarto punkt z piwem. Turyści podpływają tam swoimi kajakami i odbierają alkohol bezpośrednio z wody. Jak zauważają flisacy, obecnie sprzęt pływający może wynająć absolutnie każdy, bez wymogu posiadania jakiegokolwiek doświadczenia czy przejścia krótkiego szkolenia.
To powoduje, że na wodzie znajdują się ludzie nie znający zasad żeglugi, blokują wąskie przejścia tzw. strugi w przełomie Dunajca, wpływają pod nasze tratwy, bo nie wiedzą, że zawsze większa i cięższa jednostka ma pierwszeństwo. Często także nie mają umiejętności. Te kolizje to realne zagrożenie dla nas i naszych gości. Podkreślam, że na Dunajcu jest miejsce dla wszystkich, ale bez regulacji tej sytuacji może dojść tu do wypadku. Należy pamiętać, że Dunajec jest trudną rzeką, zwłaszcza gdy poziom wody jest wysoki – mówi Tomasz Grywalski, flisak z 23-letnim doświadczeniem.
Flisacy żądają regulacji prawnych
Prezes Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich wyraźnie zaznacza, że tradycyjni przewoźnicy nie chcą wyrzucać z rzeki miłośników kajakarstwa. Domagają się jednak natychmiastowego wdrożenia jasnych przepisów, które uporządkują chaos na wodzie i zapewnią wszystkim odpowiedni poziom bezpieczeństwa.
W minionym sezonie na tę wyjątkową trasę w Sromowcach Niżnych wyruszyło aż 300 tysięcy osób, w tym ogromna liczba obcokrajowców. Ten unikalny przełom rzeki od dekad uznawany jest za jeden z najbardziej urokliwych punktów na turystycznej mapie kraju.