Spis treści
Matka 14-latka zgłasza sprawę policji po zdarzeniu w Parku Jordana
Do niepokojącego zajścia doszło w krakowskim Parku Jordana. Według zgłoszenia 14-letni chłopiec miał zostać złapany za szyję i przytrzymany przez dorosłego mężczyznę. W poniedziałek, 10 sierpnia, wieczorem matka nastolatka udała się do Komisariatu Policji IV w Krakowie i zawiadomiła funkcjonariuszy o całym zdarzeniu.
Zdarzenie zostało nagrane, a materiał szybko pojawił się w sieci. Policjanci podjęli działania mające na celu ustalenie personaliów widocznego na nagraniu mężczyzny. Dzień później, we wtorek, 11 sierpnia, 48-latek sam pojawił się w Komisariacie Policji IV w Krakowie, gdzie przedstawił swoją wersję wydarzeń.
- Mężczyzna złożył wyjaśnienia. 48-latek tłumaczył swoje zachowanie tym, że zdenerwował się, ponieważ grupa młodzieży miała rzucać kamieniami bądź szyszkami w jego córkę na placu zabaw. O sprawie została powiadomiona prokuratura. W tej chwili gromadzony jest materiał dowodowy i po jego analizie, oczywiście w porozumieniu z prokuraturą, zostaną podjęte decyzje, co dalej w tej sprawie - wyjaśnia mł. asp. Rafał Wawrzuta z zespołu prasowego KMP w Krakowie.
48-latek z Krakowa bez zarzutów za incydent z 14-latkiem
Do tej pory na policję nie zgłosiła się żadna osoba, która byłaby świadkiem zajścia w Parku Jordana. 48-letni mężczyzna pozostaje na wolności i na obecnym etapie nie usłyszał żadnych zarzutów.
– W tym momencie nie mówimy jeszcze o sprawcy. Mamy mężczyznę, który złożył wyjaśnienia. Są dwie wersje zdarzeń. Oczywiście jest nagranie, które krąży w sieci, ale okoliczności tego zdarzenia muszą zostać przeanalizowane przez policjantów w porozumieniu z prokuraturą. Dopiero wtedy będziemy mogli mówić o ewentualnych zarzutach – zaznacza mł. asp. Rafał Wawrzuta.
Mężczyzna ma 48 lat, mieszka w Krakowie i jest obywatelem Polski. Policja przekazała również, że stan 14-letniego chłopca jest stabilny i jego życiu w następstwie tego zdarzenia nie zagraża niebezpieczeństwo.
– Jeżeli chodzi o to zdarzenie, sprawa toczyła się w kierunku art. 157 Kodeksu karnego. Mówimy tutaj o lekkim uszczerbku na zdrowiu. W tym przypadku kara może wynosić do dwóch lat pozbawienia wolności. Jednak na chwilę obecną nikt nie usłyszał zarzutów – dodaje policjant.
współpraca: Jakub Solarz / Radio ESKA Kraków