Ciało w stanie rozkładu w mieszkaniu. Skażone rzeczy wylądowały na śmietniku

W jednym z krakowskich mieszkań odkryto zwłoki starszego mężczyzny. Jak ustaliła policja, zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Zamiast odpowiednio zabezpieczyć i zutylizować przedmioty pobrudzone płynami ustrojowymi zmarłego, wyniesiono je na zwykły osiedlowy śmietnik. Mieszkańcy skarżyli się na potworny fetor, a sprawą ostatecznie musiał zająć się sanepid oraz straż miejska.

Osiedlowa wiata śmietnikowa. Na miniaturce materac zmarłego. O interwencji sanepidu w Krakowie przeczytasz na Eska Kraków.
Autor: Google Maps/Facebook/ Archiwum prywatne

Makabryczne odkrycie w mieszkaniu w Krakowie. Ciało było w stanie rozkładu

Makabrycznego odkrycia dokonano 4 lipca w jednym z mieszkań przy krakowskiej ulicy Agatowej. To właśnie tam służby natrafiły na będące w stanie znacznego rozkładu zwłoki seniora. Jak przekazał w rozmowie z „Super Expressem” mł. asp. Rafał Wawrzuta z krakowskiej policji, ciało zostało przekazane bliskim, a śledczy wykluczyli, by do śmierci mężczyzny mogły przyczynić się osoby trzecie. Lokal, w którym znaleziono zwłoki w zaawansowanym stadium rozkładu, był zamknięty.

Zgodnie z procedurami, wszystkie rzeczy znajdujące się w pomieszczeniu, w którym doszło do zgonu, a w szczególności te ubrudzone płynami ustrojowymi, powinny zostać poddane specjalistycznej utylizacji przez uprawnioną do tego firmę. Obowiązek zorganizowania takich działań spoczywa na właścicielu nieruchomości. W tym przypadku jednak procedury zawiodły. Przedmioty, w tym materac zmarłego, zostały wyrzucone na ogólnodostępny śmietnik osiedlowy przy ulicy Topazowej, co wzbudziło ogromny niepokój mieszkańców obawiających się zagrożenia epidemiologicznego.

Sanepid i straż miejska badały sprawę śmietnika w Krakowie

Redakcja „Super Expressu” postanowiła zainterweniować i powiadomiła o sytuacji lokalny sanepid. Pracownik instytucji początkowo stwierdził, że nie otrzymali żadnego oficjalnego zawiadomienia o skażonych przedmiotach na śmietniku, ale obiecał szybką reakcję. Później głos w sprawie zabrała Dominika Latak, reprezentująca Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Krakowie. Poinformowała ona, że do powiatowego oddziału wpłynął anonimowy sygnał, a w działania zaangażowano również strażników miejskich.

Według relacji przedstawiciela Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, zgłoszenie zostało zarejestrowane w niedzielę, 5 lipca, za pośrednictwem linii alarmowej, po czym natychmiast przekazano je do straży miejskiej. Jak zapewnił pracownik sanepidu, straż miejska miała za zadanie skontrolować, czy zarządca terenu wywiązuje się z obowiązku usuwania odpadów gabarytowych. Sytuacja została opanowana – materac zabrano ze śmietnika, a administracja osiedla przeprowadziła pełną dezynfekcję terenu, co pracownicy sanepidu dwukrotnie weryfikowali w kolejnych dniach.

Całe zdarzenie uwydatnia, jak kluczowe jest stosowanie się do rygorystycznych procedur po odkryciu zwłok. Przedmioty mające kontakt ze zmarłym absolutnie nie mogą lądować w zwykłych kontenerach na śmieci, lecz wymagają profesjonalnej utylizacji, by zapobiec ewentualnemu zagrożeniu sanitarnemu dla otoczenia. Tym razem na szczęście udało się uniknąć poważnych konsekwencji.

Sonda
Czy policja powinna szybko publikować komunikaty po głośnych interwencjach?
W wersalce zobaczyłem zwłoki siostry