Tragiczny wypadek, do którego doprowadził Hubert B., pochłonął życie młodych rodziców - 32-letniej Klaudii i Mateusza. Ich 8-miesięczny syn trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami, ale jego stan się ustabilizował. 26-latek za kierownicą swojego nowego samochodu rzekomo wpadł w poślizg. Jak przekonuje, bezskutecznie usiłował wyminąć rodzinę, ale pojazd ostatecznie zjechał z trasy. Sąd nałożył na kierowcę tymczasowy areszt, a oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym może spędzić w więzieniu od 6 miesięcy do 8 lat. Specjaliści z portalu BRD24.pl podkreślają, że dane z czarnej skrzynki będą niezwykle ważne w weryfikacji wersji oskarżonego. To to samo źródło, które badało sprawę Sebastiana M. i głośnego wypadku na A1.
Serwis BRD24 wskazuje, że Volkswagen Golf 8.5 R, którym jechał zatrzymany, powinien dysponować systemem EDR, który jest obligatoryjny w samochodach wprowadzonych do obrotu na terenie Unii Europejskiej od lipca 2024 roku. Dane z modułu, zbierające szczegółowe informacje z kilku sekund bezpośrednio poprzedzających incydent, pomogą w określeniu realnej szybkości, z jaką przemieszczał się pojazd, oraz sprawdzeniu, czy sprawca w ogóle próbował zahamować. W podobny sposób prowadzono dochodzenie wokół śmiertelnego zderzenia na trasie A1.
Prokuratura przejęła już kontrolę nad zabezpieczonym autem. Według informacji udostępnionych przez serwis BRD24 samochód generuje imponującą moc 333 KM. Z kolei prokurator Mariusz Boroń reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Krakowie poinformował, że biegli szacują początkowo prędkość wozu na około 70 km/h, posiłkując się analizą pozostałości na drodze.
Sprawca tragedii w Krakowie uważa, że to „nierówności na drodze” są winne wypadku
Hubert B. twierdzi, że jest niewinny, odrzucając tezę ekspertów o tym, że jechał o 50 km/h za szybko na drodze z limitem 30 km/h. W trakcie składania wyjaśnień oskarżony zaprzeczył złamaniu przepisów dotyczących prędkości. Jako winowajcę zdarzenia podał rzekome „nierówności na drodze”, które miały być przyczyną utraty przyczepności auta.
- Tłumaczenia Huberta B. wydają się mało prawdopodobne. Auto z napędem na cztery koła, wpadające w poślizg nie do opanowania przy 30 km/h nie brzmi jak wiarygodna wersja. Deklaracje Huberta B. będzie można jednak dokładnie sprawdzić. Zostaną zderzone nie tylko ze śladami na jezdni oraz zniszczeniami auta. Biegli najprawdopodobniej będą mieli miażdżącą broń w ręku – tak samo, jak prokuratura w sprawie Sebastiana M., którego proces po wypadku na autostradzie A1 toczy się przed piotrkowskim sądem. Chodzi o tzw. czarna skrzynkę, czyli moduł EDR. Nowe samochody rejestrowane w UE po 6 lipca 2024 r. muszą być w niego obowiązkowo wyposażone. Samochód Huberta B. odebrany miesiąc temu z salonu najpewniej ten moduł musiał mieć - opisuje serwis BRD24.pl.
Dane pozyskane z systemu EDR w samochodzie Sebastiana M. obnażyły kłamstwa sprawcy co do szybkości przemieszczania się po autostradzie i zdementowały wiele innych oświadczeń kierowcy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że scenariusz z rejestratorem powtórzy się również w dochodzeniu wymierzonym w Huberta B. Sprawa będzie miała ciąg dalszy.