Gorąca atmosfera przed referendum w Krakowie. Prezydent Aleksander Miszalski wezwany do debaty

2026-05-18 11:23

Już 24 maja mieszkańcy Krakowa pójdą do urn, aby zdecydować o przyszłości władz miasta w referendum odwoławczym. Jan Hoffman, jeden z pomysłodawców głosowania, wezwał prezydenta Aleksandra Miszalskiego do otwartej debaty na temat najważniejszych problemów stolicy Małopolski. Głównym punktem sporu jest brak jawności dokumentów dotyczących przyszłego planu zagospodarowania miasta i oskarżenia o sprzyjanie deweloperom.

Aleksander Miszalski

i

Autor: Mateusz Kotowicz/ Reporter

Jan Hoffman wzywa prezydenta Krakowa do debaty

Referendum w Krakowie zbliża się wielkimi krokami, a emocje wokół głosowania rosną z każdym dniem. Jan Hoffman, który reprezentuje komitet referendalny, złożył w urzędzie list otwarty do prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Domaga się w nim merytorycznej dyskusji na argumenty, która miałaby się odbyć w obecności mieszkańców i mediów. Według niego taka rozmowa to podstawa w demokratycznym państwie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi przyszłość miasta na najbliższe dekady.

To powinna być debata publiczna z udziałem pana prezydenta Aleksandra Miszalskiego, w której będziemy mogli zmierzyć się na argumenty. W ostatnich czasach było bardzo dużo, wobec nas, ze strony zwolenników pana prezydenta hejtu, półprawd, niedomówień. [...] Debata jest podstawowym standardem, bo wtedy można wymienić poglądy, można skontrować drugą stronę, można wskazać na jakieś niedomówienia i dwie strony przecież mają takie same uprawnienia. Nie chcemy pana prezydenta brać na żaden roast, nie chcemy my tutaj tego moderować. Chcemy, żeby to po prostu była uczciwa wymiana myśli i poglądów i to taka, którą mieszkańcy będą mogli ocenić - powiedział Jan Hoffman.

Pomysłodawcy referendum podkreślają, że nie chcą sami prowadzić tego spotkania. Proponują, aby rolę bezstronnego moderatora przejął przedstawiciel mediów, który cieszy się zaufaniem obu stron. Jan Hoffman zaznaczył, że prezydent ma tylko 48 godzin na podjęcie decyzji o udziale w tym wydarzeniu. Jego zdaniem unikanie konfrontacji będzie wyrazem braku szacunku wobec mieszkańców Krakowa.

Spór o plan ogólny Krakowa. Czy miasto faworyzuje deweloperów?

Jednym z najpoważniejszych zarzutów stawianych obecnej władzy jest kwestia tak zwanego planu ogólnego. To kluczowy dokument, który określi, gdzie w Krakowie przez najbliższe 15, 20 czy 30 lat będą mogły powstawać nowe osiedla, a gdzie zachowana zostanie zieleń. Łukasz Maślona, rzecznik klubu Kraków dla Mieszkańców, alarmuje, że dokument ten jest ukrywany przed ludźmi, mimo że w innych dużych miastach trwają już konsultacje społeczne w tej sprawie.

Mieszkańcy apelują zarówno o zieleń, o to, żeby bronić ogródków działkowych, ale też o to, żeby móc ewentualnie zabudować niektóre ze swoich nieruchomości, działek, m.in. domkami jednorodzinnymi. No i do tej pory przynajmniej serwowano nam taką narrację, że powodem, dla którego nie przedstawia się nam planu ogólnego i strategii, ma być rzekoma hucpa polityczna wokół tego tematu w związku z referendum. [...] Niestety udało się uzyskać informację, że nie jest to jedyny powód. Otóż od mieszkańców Krakowa mieliśmy informację, że co po niektóre firmy zyskały przychylność w oczach urzędu, pana prezydenta i zmieniono przeznaczenie gruntów, które do tej pory np. służyły jako galeria handlowa, a zostały przekształcone na wielkie osiedla mieszkaniowe - mówił Łukasz Maślona.

Radni wskazują konkretne przykłady, jak chociażby tereny po dawnej galerii Plaza. Według ich informacji, zmiany w przeznaczeniu gruntów mogą być korzystne dla deweloperów, którzy wcześniej mieli wspierać działania prezydenta. Dla przedstawicieli komitetu referendalnego wstrzymywanie publikacji planu z powodu zbliżającego się głosowania jest niedopuszczalne, ponieważ mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co dokładnie planuje się budować w ich sąsiedztwie.

Aleksander Miszalski odmawia debaty z politykami. Wybiera rozmowy na ławkach

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski nie zamierza brać udziału w dyskusji organizowanej przez inicjatorów referendum. Wyjaśnia, że nie chce dawać się wciągać w polityczne gierki, które jego zdaniem służą jedynie promocji innych polityków. Zamiast spotkania w blasku jupiterów, prezydent deklaruje kontynuowanie bezpośrednich rozmów z krakowianami w mniej formalnych okolicznościach, na przykład w parkach czy podczas spotkań internetowych.

Ja rozumiem intencje pomysłodawców, inicjatorów referendum oraz próbę wciągnięcia mnie do tego politycznego piekiełka. Tylko nie pozwolę na to, żeby dyskusja wokół referendum stała się areną politycznych przepychanek. Więc inicjatywę referendum odwoławczego traktuję poważnie. [...] Właśnie dlatego od wielu tygodni spotykam się z mieszkańcami na ławkach. Chodzę rozmawiać w sytuacjach, w których protestują pod magistratem, organizuję spotkania online i z otwartą przyłbicą odpowiadam na wszystkie pytania. Dla mnie tego typu spotkania to debata z tymi, których to referendum dotyczy, a którzy w tej sytuacji są po prostu najważniejsi, z mieszkańcami naszego miasta - stwierdził prezydent Aleksander Miszalski.

Prezydent jasno zapowiedział, że nie zamierza spotkać się przy jednym stole z Janem Hoffmanem ani innymi twarzami kampanii referendalnej. Według niego to właśnie bezpośredni kontakt z mieszkańcami i odpowiadanie na ich trudne pytania jest najlepszą formą debaty. Tymczasem radni domagają się zwołania nadzwyczajnej sesji rady miasta w sprawie planu ogólnego, która mogłaby się odbyć jeszcze w tygodniu poprzedzającym samo głosowanie.

PROF. DUDEK: ŻENUJĄCE GROŹBY ŻURKA WOBEC NAWROCKIEGO! ŻUREK SIĘ PSUJE!