Górale boją się Trumpa! Lata temu wyemigrowali do USA, teraz grozi im deportacja

2026-01-19 10:15

Zaostrzona polityka imigracyjna w Stanach Zjednoczonych, kojarzona z Donaldem Trumpem, budzi coraz większy lęk wśród polskiej diaspory, zwłaszcza górali mieszkających tam od lat bez uregulowanego statusu. Jak donosi „Tygodnik Podhalański”, wielu z nich żyje w ciągłym strachu przed deportacją, która może zniszczyć ich życie budowane za oceanem.

Donald Trump

i

Autor: Associated Press
  • Wielu Polaków w USA, zwłaszcza górale z nieuregulowanym statusem, żyje w strachu przed deportacją. Jest to efekt zaostrzonej polityki imigracyjnej kojarzonej z Donaldem Trumpem.
  • Z obawy przed zatrzymaniem, imigranci ograniczają życie towarzyskie i podróże. Rośnie też liczba deportacji, a media opisują dramatyczne historie rozdzielonych rodzin, jak np. rodziny Wojdanów z Chicago.
  • W środowisku polonijnym pojawiają się głosy, że osoby zagrożone deportacją są częściowo same sobie winne. Przez lata miały zaniedbywać starania o legalizację swojego pobytu.
  • Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.

Strach wśród górali w USA. Boją się deportacji za sprawą polityki Trumpa

Wielu Polaków, którzy przed laty wyjechali do USA w poszukiwaniu lepszego życia, dziś z niepokojem patrzy w przyszłość. Góralka Stasia, która od lat pracuje w serwisie sprzątającym, w rozmowie z „Tygodnikiem Podhalańskim” przyznaje, że jej codzienność naznaczona jest obawą o przyszłość swoją i swojej rodziny.

Bardzo się boimy. Ja od lat pracuję tu na domkach – i nigdy nie miałam czasu, by postarać się o legalny pobyt. Wiza skończyła mi się już nawet nie pamiętam kiedy. Mąż ma podobną sytuację – mówi „Tygodnikowi Podhalańskiemu” góralka Stasia.

Strach jest tak duży, że wpływa na każdy aspekt życia. Polacy z nieuregulowanym statusem ograniczają aktywność społeczną i podróże, nawet w obrębie Stanów Zjednoczonych.

Staramy się nie rzucać w oczy. Już tak często nie chodzimy do Domu Podhalan. Nie możemy podróżować po Stanach, choć mamy rodzinę w innym stanie. Do lotniska nawet się nie zbliżamy. Słyszeliśmy, że kogoś zatrzymali na Midway – opowiada Stasia.

Dodatkową presję tworzy obawa przed donosami, które, jak słyszała, bywają przyczyną zatrzymań.

Naprawdę jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji – podsumowuje.

Lęk Polonii nie jest bezpodstawny. Wiceminister spraw zagranicznych Teofil Bartoszewski informuje, że liczba Polaków zobowiązanych do opuszczenia USA rośnie – z 68 osób w 2024 roku do 130 w bieżącym. Działania funkcjonariuszy urzędu Celno-Imigracyjnego (ICE), formacji stworzonej za czasów prezydentury Donalda Trumpa, są bezwzględne.

Wstrząsającym przykładem jest historia opisana przez chicagowski „Dziennik Związkowy”. Dotyczy ona rodziny Wojdanów, która została brutalnie rozdzielona. „Federalne służby imigracyjne rozdzieliły rodzinę Wojdanów z Jefferson Park. 52-letni Mariusz Wojdan, mieszkający od 30 lat w USA z żoną i sześciorgiem dzieci, został aresztowany z bratem na początku listopada podczas pracy w Park Ridge. Nie chcąc spędzić tygodni w więzieniu w Teksasie jak kryminalista, podpisał dobrowolną deportację. W Chicago pozostała jego żona i dzieci, w tym dwaj synowie chorujący na rdzeniowy zanik mięśni”. Jak podkreśla redakcja, rodzina żyła uczciwie i płaciła podatki, a teraz musi zmierzyć się z dramatem powrotu do Polski i zorganizowaniem transportu dla ciężko chorych dzieci.

Według danych Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, od końca stycznia kraj opuściło ponad 2,5 mln obcokrajowców, z czego 605 tys. osób zostało deportowanych.

Kraków Radio ESKA Google News

W polonijnym środowisku słychać jednak również głosy, że obecna sytuacja jest częściowo wynikiem zaniedbań samych imigrantów. Pani Zofia z Chicago, choć popiera Donalda Trumpa, przyznaje w rozmowie z „Tygodnikiem Podhalańskim”, że skala brutalności ICE ją niepokoi. Uważa jednak, że problem leży gdzie indziej.

Osoby, które dziś żyją w strachu, trochę same są sobie winne. Zaniedbały swój status, mimo że przez lata były możliwości, by go uregulować. Z nielegalnym pobytem trzeba było coś zrobić – twierdzi.

Podobnego zdania jest Wojciech Dorula, właściciel polonijnego radia w Chicago.

Gdy przyjechałem z Niemiec, od początku stawałem na głowie, by zalegalizować pobyt i nauczyć się języka. Niestety wiem, że wiele osób żyje tu latami i nic w tej sprawie nie zrobiło – zauważa.

Nawet zwolennicy Trumpa, jak Ania Góral z Czarnego Dunajca, mają nadzieję na modyfikację przepisów. Jej zdaniem deportacje nie powinny obejmować wszystkich.

Deportacje nie powinny dotyczyć ludzi, którzy od lat tu żyją i ciężko pracują i tu rozliczają się. Chcesz mieszkać w Ameryce, musisz nauczyć się języka i poznać tutejsze realia. Tymczasem wielu Polaków nadal żyje wyłącznie Polską – mówi, dodając, że zdecydowanie popiera wydalanie z kraju kryminalistów.

Pamiątkowe hity w Zakopanem! Kapibara i labubu idą w odstawkę [GALERIA]

Karol Nawrocki ugoszczony przez Adama Małysza na PŚ w Zakopanem