Spis treści
- Tragiczne zdarzenie miało miejsce 30 kwietnia minionego roku na krakowskim osiedlu, gdzie nieznany sprawca zastrzelił papugę Rogera, przebywającą wówczas na balkonie.
- Zaledwie dobę po uśmierceniu zwierzęcia, na drzwiach klatki schodowej zawieszono kartkę z napisem: „Gratulujemy decyzji o pozbyciu się papugi. Dziękujemy. Sąsiedzi”.
- Początkowo sprawę umorzono z powodu niewykrycia winnego, lecz sąd nakazał wznowienie dochodzenia, które obecnie prowadzi prokuratura.
Śmierć papugi w Krakowie. Historia Rogera chwyta za serce
Dla swoich opiekunów ptak był pełnoprawnym członkiem rodziny, choć jego pojawienie się w ich życiu było dziełem przypadku. Pani Anita wspomina, że wszystko zaczęło się cztery lata temu, kiedy podczas ich urlopu na osiedlowej grupie internetowej pojawiła się informacja o znalezionym pisklęciu. Kobieta, która natrafiła na zgubę, posiadała koty, co uniemożliwiało jej przygarnięcie ptaka, dlatego państwo Czajkowscy zaoferowali pomoc.
„Roger znalazł się w naszej rodzinie zupełnie przez przypadek. To było przed czterema laty, akurat gdy byliśmy z mężem na wakacjach, na naszej osiedlowej grupie pojawiło się ogłoszenie, że został znaleziony mały pisklak. Kobieta, która znalazła ptaka miała dwa koty i było oczywiste, że nie może go zatrzymać, do czasu aż odnajdzie się jego właściciel. Postanowiliśmy, że my pomożemy” – opowiada pani Anita.
Początkowo zwierzę miało przebywać u nich jedynie tymczasowo. Rzeczywiście, pierwotny właściciel zgłosił się po zgubę, jednak nie nastąpiło to natychmiast. Okazało się, że opieka nad wymagającym stworzeniem go przerosła, co doprowadziło do wspólnej decyzji o pozostawieniu Rogera w nowym domu.
„Podczas rozmowy z tym panem, okazało się, że opieka nad papugą go przerosła. Wspólnie ustaliliśmy, że zostanie Roger u nas zostanie” – dodaje.
Małżeństwo musiało od podstaw nauczyć się hodowli egzotycznego ptaka, przystosowując do tego swoje mieszkanie. Okazał się on niezwykle wdzięcznym towarzyszem, który wykazywał się dużą inteligencją i empatią. Spędzał z opiekunami każdą chwilę, a nawet towarzyszył im podczas wyjazdów. Roger stał się także lokalną atrakcją, wzbudzając sympatię dzieci i próbując nawiązywać kontakt z sąsiadami poprzez naśladowanie mowy.
„To był bardzo inteligentny i empatyczny ptak. Wspólnie z nami spędzał czas, z nami odpoczywał, przytulał się, spał a nawet pojechał na wakacje. Był też atrakcją osiedla. Dzieci zatrzymywały się pod blokiem i machały do Rogera, gdy przebywał na balkonie. Sąsiedzi często do niego coś mówili, bo próbował naśladować ich mowę. Roger szybko stał się członkiem naszej rodziny” – mówi Bartosz Czajkowski.
Dramat rozegrał się 30 kwietnia zeszłego roku. Kiedy pan Bartosz powrócił z zakupów, zaniepokoił go brak powitania ze strony ulubieńca. Po wejściu na balkon dokonał wstrząsającego odkrycia, znajdując rannego ptaka. Natychmiast udał się do kliniki, gdzie Roger przeszedł operację. Niestety, śrut przeszył jego ciało na wylot i życia zwierzęcia nie udało się uratować.
„Poszedłem do razu na balkon i zobaczyłem Rogera leżącego we krwi. Byłem w szoku, nie wiedziałem co się stało i od razu pojechałem z nim do weterynarza” – opowiada.
Specjalista nie miał wątpliwości co do przyczyn obrażeń – powstały one w wyniku celowego postrzelenia przez człowieka. Właściciele są zdruzgotani, podkreślając, że nie mają żadnych wrogów.
„Weterynarz nie miał wątpliwości, że krzywdę Rogerowi zrobił człowiek, strzelając do niego. Nie mogliśmy w to uwierzyć, nie mamy przecież wrogów” – dodaje pan Bartosz.
Skandaliczna kartka na klatce schodowej i śledztwo
Niedługo po utracie pupila, na drzwiach wejściowych do klatki schodowej małżeństwa pojawiła się kartka z napisem: „Gratulujemy decyzji o pozbyciu się papugi. Dziękujemy. Sąsiedzi”. Sprawa została zgłoszona na policję, a zabezpieczony monitoring ujawnił osobę wieszającą wiadomość. Kluczowa okazała się również opinia balistyczna wskazująca mieszkania, z których mógł paść strzał.
W wyniku przeszukania jednego z lokali zatrzymano mężczyznę, który przyznał się do zlecenia koledze powieszenia kartki. Mimo wstępnego umorzenia, sąd uchylił tę decyzję.
„Postępowanie nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Prądnik Biały pozostaje aktualnie na biegu. W toku dochodzenia wykonywane są czynności zlecone przez sąd. Pierwotnie postępowanie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawce” – poinformowała Oliwia Brożek–Michalec, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej.
Małżeństwo w rozmowie z mediami zwraca uwagę, że śrut mógł trafić człowieka, co potwierdził biegły. Na osiedlu mieszka wiele rodzin i osób spacerujących z psami. Poszkodowani liczą na sprawiedliwość i przywrócenie poczucia bezpieczeństwa wszystkim lokatorom.
„Ktoś zastrzelił naszą papugę, ale gdyby śrut trafił w człowieka, też zrobiłby mu krzywdę, tak stwierdził biegły. Na osiedlu na którym mieszkamy jest dużo dzieci, rodzin, osób spacerujących z psami. Chcielibyśmy, żeby winny śmierci został ukarany, chcielibyśmy, by wszyscy mieszkańcy mogli się na osiedlu czuć bezpiecznie. Jesteśmy pewni, że da się ustalić kto strzelał” – mówi małżeństwo w rozmowie z „Super Expressem”.
