Dziewięć zarzutów za przetrzymywanie lwów i tygrysa. Pan Łukasz stanął przed sądem

2026-05-07 19:34

Mieszkaniec Czchowa odpowiada przed sądem za nielegalne przetrzymywanie dwóch lwów oraz tygrysa bengalskiego. Łukasz Chamioło nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, a na sali rozpraw szczegółowo opowiedział o opiece nad egzotycznymi kotami. Podczas procesu mógł liczyć na wsparcie sąsiadów i znajomych.

Dziewięć zarzutów dla właściciela lwów z Czchowa

W brzeskim Sądzie Rejonowym rozpoczął się proces dotyczący przetrzymywania dzikich zwierząt. Łukasz Chamioło musi zmierzyć się z dziewięcioma prokuratorskimi zarzutami. Śledczy oskarżają go między innymi o nielegalne trzymanie zwierząt w niewłaściwych warunkach oraz posługiwanie się dokumentami z fałszywą datą wejścia w posiadanie tygrysa. Oskarżony wyjaśniał przed sądem, że mieszkające z nim lwy zostały odrzucone przez matkę, co skłoniło go do podjęcia się ich ratowania i odchowania. Do dziś karmi drapieżniki z butelki, budując z nimi niespotykaną relację. Z kolei tygrys bengalski trafił na jego posesję jako mały kociak z niemieckiego cyrku, ponieważ również został odrzucony przez własne stado, które przejawiało wobec malucha ogromną agresję.

Anonimowy donos i polityczne tło

Drapieżniki przez wiele lat bezproblemowo funkcjonowały na terenie posesji oskarżonego, przebywając w specjalnie zabezpieczonych klatkach. Sprawa nabrała ogólnopolskiego rozgłosu w minionym roku, kiedy po anonimowym zgłoszeniu organy ścigania zainteresowały się egzotycznymi mieszkańcami Czchowa. Osoby znające kulisy sprawy twierdzą, że całe to zamieszanie to skutek lokalnych rozgrywek politycznych, w które mocno zaangażował się sam właściciel tygrysa i lwów.

– Jestem za panem Łukaszem. Nie zgadzam się z tymi pomówieniami. Żyjemy w chorym kraju. Człowiek się opiekuje tymi zwierzętami, zwierzęta są zaopiekowane, widać tą miłość, te więzi. To jest przykre, że musiał stanąć przed sądem. Ja nie mogę sobie wyobrazić co on teraz musi przeżywać. Ja sobie nie wyobrażam, żeby te zwierzęta mu zostały odebrane – powiedziała pani Monika, która przyjechała do sądu wspierać właściciela zwierząt.

W ubiegły czwartek przed Sądem Rejonowym w Brzesku swoje zeznania złożyli okoliczni sąsiedzi oskarżonego oraz pracownicy inspekcji weterynaryjnej. Wyznaczono już termin kolejnej rozprawy, która została zaplanowana na połowę maja.

Pan Łukasz mieszka z lwami i tygrysem