Zaczęło się od tego, że proboszcz nie chciał dodawać informacji sołeckich do ogłoszeń parafialnych, co wcześniej za urzędowania poprzedniego sołtysa zawsze robił – mówi w rozmowie z "Super Expressem" sołtys.
Włodarz zaznacza, że taką postawą duchowny nie zaszkodził jemu, lecz samym wiernym, pozbawiając ich dostępu do istotnych komunikatów dotyczących choćby remontu chodnika czy zamknięcia drogi. Nastolatek błyskawicznie skierował pismo do biskupa z prośbą o interwencję i przywrócenie dawnej, dobrej praktyki. Ten krok wywołał jednak wściekłość księdza. Z ambony pod adresem młodego gospodarza wsi zaczęły padać złośliwe komentarze, a konflikt ostatecznie doprowadził do szarpaniny w zakrystii.
Organizowaliśmy warsztaty na boisku szkolnym połączone z piknikiem dla dzieci na temat "Bezpieczni i trzeźwi na drodze". Po części edukacyjnej miał być grill dla uczestników, a to był piątek. Poprosiłem więc proboszcza by udzielił dyspensy. Niestety podczas rozmowy w zakrystii proboszcz mnie szarpał i wyrzucił za drzwi – opowiada Kacper Frączek.
Pojechałem do kurii i w rozmowie ze mną sam kanclerz zasugerował, żebym zgłosił sprawę odpowiednim organom ścigania. Posłuchałem go. Zgłosiłem sprawę na policję – mówi sołtys.
Ze względu na niską szkodliwość czynu postępowanie w tej sprawie zostało finalnie umorzone. Incydent ten nie zakończył jednak sporu, a wrogość duchownego wobec młodego sołtysa zaczęła narastać. Kapłan nie poprzestał na wyrzuceniu chłopaka za drzwi zakrystii, ale zdecydował również o wykluczeniu go ze struktur parafialnej wspólnoty.
Zabronił mi być lektorem podczas mszy – mówi Frączek.
Ostatecznie w sierpniu tego roku osoby powiązane z proboszczem zainicjowały nowe działania, przez co rada sołecka rozpoczęła zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania sołtysa. Kacper Frączek już wcześniej zapowiadał, że osobiście weźmie udział w głosowaniu i poprze wniosek o własną dymisję. Swoją obietnicę zrealizował.
To była moja odpowiedź na jeden z wielu zarzutów księdza, że za wszelką cenę "trzymam się stołka". Nie trzymam się! – tłumaczy.
Do urn wyborczych poszło prawie 200 lokalnych mieszkańców, z których zdecydowana większość opowiedziała się za pozostaniem Kacpra Frączka na stanowisku. Za jego odwołaniem oddano zaledwie 43 głosy, wliczając w to głos samego zainteresowanego.