- Krakowski nadzór budowlany podsumował kontrole z ostatnich dwóch lat, nakładając ponad 360 tysięcy złotych kar za nielegalne budowy.
- Wiele samowoli budowlanych, od garaży po domy, zostało rozebranych lub wymagało kosztownej legalizacji (od 50 do 300 tys. zł).
- PINB podejmie działania przy kamienicy na Grzegórzeckiej, gdzie niedawno zawalił się dach, zagrażając mieszkańcom.
- Jakie są dalsze plany nadzoru budowlanego w walce z nielegalnym budownictwem w Krakowie?
Działania nadzoru budowlanego w Krakowie. Ile wynoszą kary za nielegalne budynki?
Pracownicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (PINB) w Krakowie mają ręce pełne roboty. Przez ostatnie dwa lata zajęli się około 50 obiektami, które trzeba było rozebrać lub odpowiednio zabezpieczyć. Urzędnicy regularnie sprawdzają, czy osoby stawiające budynki mają na to wszystkie potrzebne dokumenty i pozwolenia. Jeśli ktoś buduje „na dziko”, musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi. W ostatnim czasie suma nałożonych kar przekroczyła 360 tysięcy złotych. Kontrole mają przede wszystkim dbać o to, aby budowle w mieście nie zagrażały mieszkańcom i przechodniom.
Tak najprościej można powiedzieć, że zajmujemy się wszystkimi sprawami, które związane są z tzw. łamaniem przepisów prawa, ale nie tylko. Zajmujemy się również obiektami, które zostały całkowicie ukończone i zamierzamy je użytkować. To jest nasza rola, żeby sprawdzić, czy ten obiekt został zrealizowany zgodnie z pozwoleniem na budowę, zgodnie z zatwierdzonym projektem i czy jest bezpieczny i czy można w nim już zamieszkać, czy też go użytkować – wyjaśniła Małgorzata Boryczko, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Krakowie.
Wiele osób myśli, że nadzór budowlany pojawia się tylko tam, gdzie coś się zawaliło. W rzeczywistości inspektorzy sprawdzają budynki na różnych etapach. Ich zadaniem jest potwierdzenie, że blok, dom czy biurowiec powstał zgodnie z planem, który wcześniej zatwierdzili urzędnicy w urzędzie miasta.
Samowola budowlana w Krakowie. Nawet 300 tysięcy złotych za legalizację
W Krakowie samowole budowlane to nie tylko drobne altanki czy płoty. Na liście obiektów, którymi musiał zająć się inspektorat, znajdują się między innymi domy jednorodzinne, a nawet budynki wielorodzinne. Często zdarzają się też mniejsze konstrukcje, takie jak garaże, hangary czy punkty gastronomiczne ustawiane w przypadkowych miejscach. Choć polskie prawo pozwala w niektórych sytuacjach na zalegalizowanie samowoli, jest to proces wyjątkowo kosztowny. Inwestor musi dostarczyć pełną dokumentację i zapłacić opłatę legalizacyjną, która wynosi od 50 do nawet 300 tysięcy złotych.
Prawo budowlane co do zasady wskazuje na możliwość legalizowania samowoli budowlanych. Z tym, że te legalizacje odbywają się po pierwsze z poprzedzeniem złożenia całej dokumentacji, uiszczenia opłaty legalizacyjnej, 50-300 tysięcy złotych. I dopiero wtedy, jeśli przepisy na to zezwalają, przede wszystkim te urbanistyczne i techniczne, po wpłaceniu takiej opłaty możemy zalegalizować. No ale zdarza się też i tak, że niestety nie ma możliwości zalegalizowania. Wówczas jedyną decyzją jest decyzja na rozbiórkę – tłumaczyła Małgorzata Boryczko w rozmowie z Dominiką Baraniec.
Jeśli budynku nie da się zalegalizować, bo na przykład stoi w miejscu, gdzie według planu miasta nie powinno go być, urzędnicy nakazują rozbiórkę. Na mapie Krakowa widać wiele miejsc, gdzie takie prace już wykonano. Zniknęły w ten sposób nie tylko nielegalne kontenery z jedzeniem, ale też stacja benzynowa ze sklepem oraz ekrany akustyczne.
Rozbiórka kamienicy przy ulicy Grzegorzeckiej. Co dalej z uszkodzonym budynkiem?
Jedną z najgłośniejszych spraw ostatnich tygodni jest sytuacja kamienicy przy ulicy Grzegorzeckiej. 14 marca 2026 roku doszło tam do zawalenia się części dachu, co wymusiło ewakuację mieszkańców z sąsiedniego budynku. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale obiekt przestał nadawać się do użytku. Nadzór budowlany natychmiast wydał decyzje, które mają zabezpieczyć to miejsce. Obecnie trwają procedury, które pozwolą na bezpieczne usunięcie zniszczonych elementów konstrukcji.
Jeżeli chodzi o samą Grzegorzecką, to oczywiście natychmiastowe wejście nadzoru spowodowało, że już w momencie tego zdarzenia podjęliśmy decyzję o pewnych robotach budowlanych, które miały zlikwidować ten stan, który się pojawił, taki nieprawidłowy wręcz nawet, i stan zagrożenia. [...] Rekomendacje były takie, aby ten dach rozebrać całkowicie. Tak i idzie w tym kierunku, natomiast w pierwszej kolejności musimy cały ten obiekt, który pozostanie jednak zabezpieczyć, żeby nawet te prace rozbiórkowe, które nie są łatwe, by przebiegały w sposób bezpieczny i ta część budynku, która pozostanie, żeby też nie stwarzała zagrożenia dla sąsiadów czy też dla osób tam przebywających w pobliżu – powiedziała Małgorzata Boryczko.
Właściciel kamienicy dostał już konkretne nakazy dotyczące wykonania niezbędnych robót. Choć od wypadku minął zaledwie miesiąc, decyzje administracyjne są już gotowe. W najbliższych tygodniach na miejscu pojawią się ekipy remontowe, które rozbiorą uszkodzony dach i doprowadzą budynek do stanu, w którym nie będzie on już zagrażał okolicy.