Do dramatu na ulicy Kościelnej w Zadrożu (woj. małopolskie) doszło w piątek po godzinie 20. Na poboczu odnaleziono ciężko rannego 15-latka. Wezwany na miejsce śmigłowiec LPR przetransportował go do szpitala. Niestety, we wtorek, 1 września 2026 roku, krakowska prokuratura poinformowała, że życia Adama nie udało się uratować. Śmierć chłopca sprawia, że sprawca wypadku, Konrad K., usłyszy surowsze zarzuty. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia, a rannego syna odnalazł zaniepokojony ojciec.
Adam, wracający z korepetycji matematyki w Zielonkach, szykował się do rozpoczęcia nauki w liceum w Skale. Zamiast szkolnych przygotowań bliscy muszą zaplanować pogrzeb. Po potrąceniu Konrad K. nie udzielił pomocy i odjechał. W trakcie przesłuchania przyznał się do winy, tłumacząc, że jechał przepisowo i nie dostrzegł pieszego. Utrzymuje również, że później powrócił na miejsce i zawiadomił służby, jednak ta wersja różni się od zeznań rodziny oraz świadków.
Śmierć 15-latka w Zadrożu. Konrad K. z surowszymi zarzutami
Początkowo w olkuskiej prokuraturze Konrad K. usłyszał zarzuty spowodowania wypadku skutkującego ciężkimi obrażeniami oraz umyślnego naruszenia przepisów ruchu drogowego. Zarzucono mu też ucieczkę z miejsca zdarzenia i picie alkoholu przed zbadaniem alkomatem. Teraz, po śmierci Adama, odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, co wiąże się ze znacznie dłuższą karą więzienia.
Śledztwo w tej sprawie jest kontynuowane.