Zakaz smartfonów w podstawówkach. Alarmujące sygnały ze szkół. "On za te telefony odpowiada"

2026-08-04 18:42

Od 1 września wchodzą w życie nowe przepisy, które wprowadzają całkowity zakaz używania smartfonów w szkołach podstawowych i przedszkolach. Uczniowie nie będą mogli korzystać z urządzeń komórkowych nie tylko w trakcie lekcji, ale również podczas przerw. Zmiany te mają pomóc dzieciom skupić się na nauce oraz ograniczyć czas spędzany przed ekranami. Nowe regulacje budzą spore emocje – zarówno wśród uczniów, jak i dyrekcji szkół.

Dzieci ze smartfonami przed szkołą. O szczegółach zakazu używania telefonów w podstawówkach przeczytasz na Eska Kraków.
Autor: Hryshchyshen Serhii/ Shutterstock

Kosztowne szafki czy zbędny wydatek?

Na rynku natychmiast pojawiły się oferty specjalnych szafek oraz pojemników na telefony. Dla wielu placówek jest to jednak zbyt duży wydatek. Sławomir Osiński, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 47 w Szczecinie, podchodzi do tego pomysłu sceptycznie. - To już jest kwestia decyzji dyrektorów, ale nie widzę sensowności budowania jakichś szafek, pojemników i tak dalej. Tym bardziej, że w ustawie nie ma nakazu, tylko jest słowo „może” - jeśli by chciała szkoła coś takiego robić – komentuje dyrektor Osiński.

Inne podejście prezentują władze Radomia, które deklarują gotowość na ewentualne dodatkowe wydatki związane z dostosowaniem placówek do nowych przepisów. Wiceprezydent Radomia, Katarzyna Kalinowska, uspokaja: "Na ten moment nie otrzymaliśmy jako miasto żadnych sygnałów ze strony dyrekcji, ze strony szkół o takiej potrzebie. Natomiast oczywiście, jeżeli taka potrzeba będzie, jesteśmy na to przygotowani i w miarę potrzeby będziemy nasze jednostki wspierać.”

Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina, że szkoły nie mają obowiązku kupowania specjalnych szafek – telefony mogą być po prostu schowane w plecakach.

Niektóre szkoły zasady mają już od lat

Dla części placówek nowe przepisy nie są żadnym zaskoczeniem, ponieważ podobne restrykcje od dawna funkcjonowały w ich wewnętrznych statutach. Przykładem jest Szkoła Podstawowa nr 9 w Grudziądzu. Monika Starzyńska, zastępca dyrektora tej placówki, wyjaśnia, jak od września zmieni się tam system przechowywania urządzeń:

„Od września uczniowie będą przechowywali telefony w swoich szafkach. Każdy uczeń ma szafkę - i podczas przerwy i zarówno podczas lekcji te telefony będą znajdowały się w szafkach. Co zmienia dla nas ten przepis? Pomoże nam wyegzekwować przestrzeganie tych zasad. Wiadomo, że uczniowie próbują te zasady łamać, a te przepisy jednoznacznie wprowadzają takie ograniczenia dla uczniów.”

Problem odpowiedzialności za sprzęt

W tym samym mieście, w III Liceum Ogólnokształcącym, dyrekcja wciąż szuka optymalnego rozwiązania. Tamtejszy dyrektor, Łukasz Piasecki, zwraca uwagę na kluczowy problem, jakim jest odpowiedzialność karna i materialna za wartościowy sprzęt uczniów.

„Nie chciałbym, na przykład, żeby panie w sekretariacie, które mają bardzo dużo obowiązków, musiały jeszcze na przykład zastanawiać się nad tym co będzie jak zginie czyjś telefon komórkowy. To samo dotyczy nauczycieli - niektórzy nauczyciele proponują uczniom odkładanie telefonów, ale wiadomo, później też ten nauczyciel, siłą rzeczy, on za te telefony odpowiada” – tłumaczy Łukasz Piasecki.

Co uczeń ma zrobić z telefonem po wejściu do szkoły?

Zgodnie z wytycznymi ministerstwa, uczniowie mogą wnosić telefony na teren szkoły, jednak nie mogą z nich korzystać. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Renata Szustakiewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Bełchatowie wyjaśnia, jakie opcje mają obecnie uczniowie:

„Z całą pewnością nie powinien go [telefonu] używać. Może go posiadać, może go mieć w plecaku, ma być wyłączony aparat. Może go zdeponować do swojej szafki. Także na razie pozostawiamy wybór uczniom. Będziemy się przyglądać jak w praktyce te mechanizmy się będą przedstawiać. Na razie nie przewidujemy w klasach rozwiązań takich jak pudełka, kartony, woreczki, etui.”

Wyjątki od reguły i elastyczność ministerstwa

Minister edukacji Barbara Nowacka podkreśla, że choć zakaz jest jednoznaczny, to dopuszcza się pewne szczególne sytuacje, w których telefon będzie mógł zostać użyty – na przykład na wyraźne polecenie nauczyciela podczas lekcji:

„W zależności od tego, czy - to jest decyzja szkoły - że na przykład [uczeń] w małej szkole w sekretariacie zostawia telefon, czy zamyka w plecaku i nie może wyjąć, czy przechowują w jakimś specjalnym miejscu, [szkoły] podejmują taką decyzję. Proszę też pamiętać, że są szczególne przypadki, w których telefon może być użyty. Na przykład decyzja nauczyciela, że będzie potrzebne urządzenie, na przykład w czasie lekcji.”

Innym ważnym wyjątkiem są uczniowie, którzy muszą korzystać z telefonów ze względów zdrowotnych. W takich przypadkach szczegółowe warunki korzystania z urządzeń określi statut danej szkoły.

Ministerstwo Edukacji Narodowej celowo rezygnuje z narzucania jednego, odgórnego sposobu przechowywania telefonów, doceniając dotychczasowe inicjatywy samorządów i dyrektorów. Jak tłumaczy minister Barbara Nowacka:

„Ponad 50 procent szkół podstawowych ma już wprowadzone różnego rodzaju własne wewnętrzne regulacje. Są to albo już takie zorganizowane szafki, albo miejsca w szkołach, albo tak zwane plecakowanie. My nie chcemy tego odgórnie regulować, dlatego, że skoro samorządy podjęły jakieś działania, szkoły podjęły jakieś działania, to w tej chwili doregulowywanie tego wydaje się nam niepotrzebne.”

Nowe przepisy obejmą szkoły publiczne, niepubliczne oraz przedszkola. Z kolei szkoły ponadpodstawowe będą mogły same ustalić własne zasady korzystania z telefonów komórkowych na swoim terenie.

Akcja ważenia plecaków w bydgoskich szkołach
Sonda
Ile powinna trwać lekcja w szkole?