Pożar rozszczelnionej instalacji gazowej na osiedlu Podwawelskim w Krakowie
W poniedziałek, 17 listopada około godziny 4.00 na terenie ogródków działkowych na osiedlu Podwawelskim, przy ul. Komandosów doszło do pożaru w wyniku rozszczelnienia gazociągu średniego ciśnienia. Wysoki słup ognia na około 20 metrów był widoczny nad miastem przez kilka godzin. Jak wskazała Małopolska Policja w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca pożaru nie ma zabudowań mieszkalnych. W wyniku pożaru spłonął jedynie drewniany pustostan, a w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Na miejscu pracowały pogotowie gazowe, straż pożarna i policja.
— Wstępne ustalenia wskazują, że pożar rozszczelnionego rurociągu z gazem, do którego doszło wczoraj, we wczesnych godzinach rannych przy ul. Komandosów w Krakowie nie był spowodowany celowym działaniem osób trzecich. Kiedy po kilku godzinach pożar został ugaszony policjanci pod nadzorem Prokuratora przeprowadzili oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Wstępne ustalenia wskazują, że doszło do awarii i zapłonu a zdarzenie to nie było spowodowane udziałem osób trzecich. Dokładne okoliczności, w jakich doszło do pożaru rurociągu gazowego będą wyjaśniane — przekazała Komenda Miejska Policji w Krakowie.
Prokuratura ma hipotezy na temat pożaru gazociągu w Krakowie
Jak przekazała Radiu Eska Oliwa Bożek-Michalec z Prokuratury Okręgowej obecnie wykluczono już, że pożar gazociągu był działaniem dywersyjnym. Wykazano za to, że obiekt już wcześniej był rozszczelniony, co zgłaszali gazownicy, jak mieszkańcy osiedla. Prokuratura obecnie ma kilka hipotez na temat tego, jak doszło do pożaru. Zostanie sprawdzone, czy na gazociąg przypadkowo nie wjechał pojazd do wywozu nieczystości albo, czy ktoś nie zaprószył ognia w pobliżu rozszczelnionej rury. W planach śledczy mają także powołanie biegłego z zakresu pożarnictwa. Będzie też ściągana dokumentacja z gazowni odnośnie stanu technicznego rurociągu.
— Miejsce zdarzenia znajdowało się w pobliżu nieużytkowanej działki, takiego w zasadzie wysypiska i mogło dojść do powstania ogniska pożaru w skutek nagrzania się rurociągu. Przy czym ten rurociąg na pewno był już wcześniej rozszczelniony, co zresztą sygnalizowali gazownicy. Mieszkańcy tej okolicy mówili z kolei o tym, że wyczuwają zapach gazu. Według jednej z hipotez mogło dojść do uszkodzenia przypadkowego przez samochód, który miał wywozić nieczystości z nieruchomości, która tam była położona w pobliżu. Pod uwagę brana jest też taka wersja, że gaz się wydobywał z tej uszkodzonej rury i ktoś przypadkowo zaprószył ogień na przykład rzucając papierosa czy zapałkę — powiedziała Radiu Eska Oliwa Bożek-Michalec z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.