Przełom w sprawie tragedii w Skawinie. Znaleziono narzędzie zbrodni

Pojawiły się nowe, nieoficjalne informacje w sprawie tragedii, do której doszło w piątek w Skawinie pod Krakowem. Jak ustaliło Radio ESKA, śledczy zabezpieczyli w mieszkaniu nóż, którym sprawca miał zadać śmiertelne ciosy trzem członkom rodziny, a następnie odebrać sobie życie. Według tych ustaleń śledczy nie mają już wątpliwości co do przebiegu tragedii, choć prokuratura na razie nie potwierdza tych informacji.

Policjanci przed blokiem w Skawinie. Na miniaturach ambulans i zaplombowane drzwi. O sprawie czytaj w Eska Kraków.
Autor: Gluma Przemysław / Super Express (3)

Przełom w sprawie tragedii w Skawinie. Śledczy nie mają już wątpliwości

Śledztwo dotyczące śmierci czteroosobowej rodziny w Skawinie wchodzi w kolejny etap. Według nieoficjalnych ustaleń Radia ESKA, podczas oględzin mieszkania zabezpieczono nóż, którym miał posłużyć się sprawca.

Jak wynika z tych informacji, śledczy przyjmują obecnie, że 35-letni mężczyzna najpierw zabił swoją 27-letnią żonę, ośmiodniową córkę oraz 59-letnią teściową, a następnie popełnił samobójstwo. Nieoficjalnie mówi się również, że do tragedii mogło dojść po awanturze z teściową. Prokuratura nie komentuje jednak tych doniesień i podkreśla, że na ostateczne wnioski jest jeszcze za wcześnie.

Prokuratorzy zakończyli już szczegółowe oględziny mieszkania, w którym doszło do tragedii. Kluczowym elementem śledztwa mają być zaplanowane na poniedziałek sekcje zwłok wszystkich ofiar.

– To są pierwsze najpilniejsze działania procesowe, które musimy wykonać. Po wstępnych wynikach będziemy mogli coś więcej powiedzieć o sekwencji wydarzeń – przekazał Radiu ESKA Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Śledczy liczą, że wyniki badań pozwolą dokładnie odtworzyć przebieg dramatycznych wydarzeń oraz ustalić kolejność śmierci poszczególnych osób.

Zdjęcia z miejsca tragedii:

Tragedia wyszła na jaw po alarmie krewnego

Do makabrycznego odkrycia doszło w piątek, 3 lipca, około godziny 15. Krewny rodziny próbował dostać się do mieszkania w jednym z bloków w Skawinie, jednak nikt nie otwierał drzwi. Z wnętrza cały czas słychać było dzwoniący telefon, dlatego zdecydował się wezwać służby.

Strażacy siłowo otworzyli drzwi. W środku znaleziono ciała czterech osób: 27-letniej kobiety, jej 35-letniego męża, ich ośmiodniowej córki oraz 59-letniej matki kobiety. Od początku śledczy analizowali różne scenariusze, nie wykluczając żadnej z hipotez.

Wstrząs wywołały również relacje osób znających rodzinę. Sąsiedzi i znajomi podkreślali, że nic nie wskazywało na możliwość tak dramatycznego finału.

Jak relacjonowali, małżeństwo uchodziło za zgodne i szczęśliwe. Zaledwie osiem dni wcześniej na świat przyszła ich córka. Rodzina niedawno miała także kupić mieszkanie na kredyt i planowała wspólną przyszłość.

Policja wcześniej nie interweniowała

Jak ustalili dziennikarze Radia ESKA, policja wcześniej nie otrzymywała żadnych zgłoszeń dotyczących przemocy domowej ani innych niepokojących sygnałów z tego mieszkania.

Śledczy nadal kompletują materiał dowodowy i czekają na wyniki sekcji zwłok oraz badań zabezpieczonych śladów. Dopiero po zakończeniu tych czynności prokuratura ma przedstawić oficjalne informacje dotyczące przebiegu jednej z najbardziej wstrząsających rodzinnych tragedii ostatnich miesięcy.