Spis treści
Morderstwo w Skawinie: dlaczego ojciec zabił noworodka?
Tragiczne wydarzenia w Skawinie nadal budzą przerażenie i niewyobrażalny smutek. W piątek (3 lipca) w jednym z mieszkań przy ul. Niepodległości znaleziono zwłoki czterech osób, w tym zakrwawione ciało zaledwie ośmiodniowej Luizy. Śledczy uważają, że to 35-letni Mateusz G. brutalnie zamordował swoją 27-letnią żonę Gabrielę, jej 59-letnią matkę Zofię, a na końcu malutką córeczkę, po czym sam odebrał sobie życie. Choć policja odtworzyła najbardziej prawdopodobny scenariusz tej zbrodni, nadal brakuje odpowiedzi na kluczowe pytanie – jaki był motyw sprawcy. Zastanawia fakt, jak świeżo upieczony ojciec mógł posunąć się do tak potwornego czynu i pozbawić życia bezbronne niemowlę.
Zbrodnia w Skawinie. Znajomi nie spodziewali się tragedii
Z relacji przyjaciół i bliskich wynika, że Gabriela i Mateusz tworzyli zgrane i kochające się małżeństwo. Nic nie wskazywało na to, by w ich związku działo się coś niepokojącego. Oczekiwali narodzin swojego pierwszego dziecka, co miało być dla nich ogromnym powodem do radości. Wybitny psycholog, prof. Zbigniew Nęcki, zaznacza jednak w rozmowie z „Super Expressem”, że kreowany na zewnątrz wizerunek idealnej rodziny wcale nie musiał być zgodny z prawdą.
Prof. Nęcki o morderstwie w Skawinie
Zdaniem eksperta, makabryczne zdarzenia są często efektem głębszych problemów. Prof. Zbigniew Nęcki w rozmowie z „Super Expressem” wymienia kilka przyczyn. Zalicza do nich m.in. brak poszanowania dla ludzkiego życia i postępujący mechanizm jego dewaluacji. Psycholog zwraca też uwagę na wpływ mediów, które nagłaśniając drastyczne zbrodnie, mogą nieświadomie dostarczać inspiracji osobom w kryzysie. Zmęczenie trudami życia sprawia, że niektórzy szukają drastycznych rozwiązań na wzór innych. Dodatkowo, we współczesnym społeczeństwie zauważa się wzrost poziomu agresji oraz rozpowszechnianie się tzw. ciemnej triady, na którą składa się narcyzm, psychopatia i skrajny egoizm.
– Z zewnątrz nie jesteśmy w stanie zrozumieć tej tragedii bo zza tzw. "firanki" dzieją się rzeczy odmienne. Często człowiek przestaje wytrzymywać presje rzeczywistości, która wymusza bycie szczęśliwym, zdrowym, bogatym i rozrzutnym. To presja rzeczywistości konsumpcyjnej, której człowiek nie wytrzymuje i pojawiają się wewnętrzne napięcia. Istota polega na trudach życia małżeńskiego, rodzinnego, bo to zarazem i trud i radość, a nie tylko radość jak to jest często lansowane. Do tego dochodzi także tak szeroko lansowane hasło: bądź sobą, a w małżeństwie nie do końca można być sobą. Ja mówię: bądźmy razem, a to oznacza, że trzeba zrezygnować z części siebie. Przewiduje, że głębokie niespodziewane kryzysy będą się powtarzały. Mogą je powodować drobne zgrzyty np. niedomyte naczynia czy nierówno ustawione buty; które urastają do problemu wielkiej rangi; stają się miażdżącym źródłem kryzysu, a człowiek, który nie widzi sensu postanawia uciec od życia. Ale żal mu się robi tych, którzy zostają więc postanawia ich uratować przed światem. To działanie mesjańskie, patologiczne oczywiście. Ratunek jest w otwartości na drugiego człowieka. Rodziny często maskują napięcia, utrzymując mit o pięknej rodzinie. Nie możemy budować słodkiego obrazu rodziny i małżeństwa, bo w skonfrontowaniu z rzeczywistością się on rozpada. Dobrym porównaniem w tej sytuacji jest "rdza". Czy ma szansę przegryźć szynę? Żadna szyna nie wytrzyma powolnego procesu rdzewienia. Tak samo jest z małżeństwem – powiedział w rozmowie z Super Expressem Zbigniew Nęcki.