Rajd luksusowym autem do Morskiego Oka. Ukraiński influencer przeprasza

2026-05-25 10:22

Wjazd sportową Corvettą na drogę prowadzącą do Morskiego Oka wywołał ogromne oburzenie w sieci i reakcję służb. Ukraiński influencer Andriy Gavryliv tłumaczy, że zaufał nawigacji i nie zauważył zakazu wjazdu. Choć początkowo został ukarany jedynie 100-złotowym mandatem, sprawa nabrała poważniejszego wymiaru. Policja zapowiada dalsze działania.

Ukraiński influencer wjechał samochodem nad Morskie Oko

i

Autor: Instagram, TikTok, Shutterstock/ Shutterstock Ukraiński influencer wjechał samochodem nad Morskie Oko

Ukraiński influencer wjechał autem nad Morskie Oko

W ostatnich dniach wszystkie media informowały o nietypowej sytuacji, która miała miejsca nad Morskim Okiem. Okazuje się bowiem, że nad tatrzańską perełkę postanowił udać się pewien influencer z Ukrainy - Andriy Gavryliv. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że mężczyzna pojechał tam autem. Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje bowiem zakaz wjazdu prywatnych pojazdów, dlatego sprawą szybko zainteresowały się służby oraz politycy.

Mandat i 8 punktów karnych

Choć mężczyzna został zatrzymany przez policję już w drodze powrotnej, początkowo ukarano go jedynie mandatem w wysokości 100 złotych i 8 punktami karnymi. Teraz konsekwencje mogą być jednak znacznie poważniejsze.

Influencer zabrał głos. "Mogę popełniać błędy"

W niedzielę Andriy Gavryliv opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym odniósł się do całej sytuacji. Najpierw przemówił po ukraińsku, a następnie odtworzył komunikat w języku polskim. Tłumaczył, że podczas podróży z Krakowa korzystał z nawigacji, która doprowadziła go aż nad Morskie Oko. Jak zapewniał, nie zauważył szlabanu ani znaków zakazu.

Wyjeżdżając z Krakowa, wyznaczyłem trasę do Morskiego Oka i jechałem według nawigacji, która doprowadziła mnie na miejsce. Jak się później okazało, przy wjeździe na teren rezerwatu znajdował się szlaban, który powinien zatrzymać mój przejazd, jednak go nie zauważyłem, ponieważ był podniesiony. Również po drodze do Morskiego Oka nie spotkałem żadnych przedstawicieli parku, służb ochrony, ani policji, nie zauważyłem też znaku "zakaz ruchu" i biorę za to odpowiedzialność, to moja wina - mówił mężczyzna na nagraniu.

Co ciekawe, nagranie zostało wykonane we Lwowie, na tle Opery Lwowskiej. Gavryliv podkreślił, że dobrowolnie opuścił Polskę i wrócił do Ukrainy. Przyznał jednocześnie, że bierze odpowiedzialność za swoje zachowanie.

Jestem człowiekiem i mogę popełniać błędy. Niczego nie ukradłem, niczego nie uszkodziłem i nikomu nie zrobiłem krzywdy. Przepraszam, jeśli uraziłem czyjeś uczucia - mówił influencer.

Pełne nagranie influencera znajdziecie na dole artykułu.

Ukrainiec wprowadził w błąd policjantów

Komenda Powiatowa Policji w Zakopanem poinformowała, że prowadzi czynności dotyczące naruszenia przepisów Ustawy o ochronie przyrody. Jak czytamy na portalu tvn24.pl, interwencja odbyła się już poza terenem Tatrzańskiego Parku Narodowego, a kierowca miał wprowadzić policjantów w błąd co do celu swojej podróży. Właśnie dlatego na miejscu został ukarany jedynie za niestosowanie się do znaków drogowych. Po ujawnieniu nowych okoliczności małopolska policja skierowała jednak wniosek do Urzędu do Spraw Cudzoziemców o wpisanie mężczyzny na listę osób niepożądanych.

Zakaz wjazdu do Polski i strefy Schengen

Straż Graniczna potwierdza, że w przypadku cudzoziemców naruszających prawo możliwe jest wydanie decyzji zobowiązującej do opuszczenia kraju lub zakazu ponownego wjazdu.

Rzecznik Karpackiego Oddziału Straży Granicznej mjr Bogumił Strojny zaznaczył, że ewentualna decyzja mogłaby skutkować zakazem wjazdu do Polski oraz całej strefy Schengen nawet na pięć lat. Czy tak się stanie? Na ten moment jeszcze nie wiemy, lecz z pewnością w kolejnych tygodniach wszystko się wyjaśni.

Quiz o Tatrach. Jak dobrze znasz polskie góry? Sprawdź się!
Pytanie 1 z 14
Które schronisko po polskiej stronie Tatr jest położone najwyżej?