Niedzielny wieczór w Krakowie był czasem ogromnej radości. Fani Wisły Kraków szczelnie wypełnili ulice, świętując wyczekiwany powrót swojego klubu do PKO Ekstraklasy. W samym centrum zgromadziły się tysiące rozentuzjazmowanych kibiców. Niestety, doszło też do niebezpiecznego wypadku, w którym ucierpiało dziecko.
Pirotechnika i tysiące fanów Wisły Kraków na ulicach
Tłumy sympatyków „Białej Gwiazdy” błyskawicznie opanowały Rynek Główny i przyległe ulice. W trakcie zabawy odpalano mnóstwo rac i petard, co w połączeniu z gęstym tłumem i hałasem wymagało wzmożonej czujności służb. Szacuje się, że w fecie mogło wziąć udział nawet kilkadziesiąt tysięcy osób.
O bezpieczeństwo uczestników i przechodniów dbało blisko pół tysiąca funkcjonariuszy policji.
Dziewczynka poszkodowana wybuchem petardy w Krakowie
Do dramatycznego incydentu doszło w godzinach wieczornych. Według relacji służb, 11-letnia dziewczynka odniosła obrażenia głowy wskutek eksplozji materiału pirotechnicznego.
- Po godzinie 20. wpłynęło zgłoszenie o 11-letniej dziewczynce poszkodowanej w wyniku wybuchu petardy. Miała rozcięte czoło, została zabrana karetką do szpitala. Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia
- poinformowali policjanci "Gazetę Krakowską".
Jak donosi portal, poszkodowana przebywała w towarzystwie ojca. Nie jest jeszcze jasne, czy rodzina uczestniczyła w celebracji awansu, czy też po prostu znalazła się w centrum z innych przyczyn.
Policja bada sprawę rannej 11-latki
Śledczy intensywnie pracują nad odtworzeniem przebiegu wypadku i ustaleniem, jak dokładnie doszło do zranienia dziecka petardą. Kluczowe może okazać się zabezpieczenie i analiza nagrań z miejskiego monitoringu oraz zeznania bezpośrednich świadków.
To zdarzenie po raz kolejny rozpaliło debatę o zasadach bezpieczeństwa na masowych imprezach i zagrożeniach płynących z używania pirotechniki w tłumie.
Polecany artykuł: