Śmierć 3-miesięcznej Basi w krakowskim szpitalu. Sprawa po latach wróciła na wokandę

2026-02-17 20:35

Minęła dekada od dramatu w Szpitalu Miejskim im. Żeromskiego, gdzie życie straciła trzymiesięczna dziewczynka. Powodem zgonu było podanie niewłaściwej kroplówki. We wtorek (17.02) rozpoczął się proces odwoławczy w tej sprawie.

  • Mija dziesięć lat od dramatycznych wydarzeń, które zakończyły się śmiercią niemowlęcia. Sprawa jest ponownie analizowana przez sąd apelacyjny.
  • Do tragedii doszło 8 lipca 2016 roku w murach Szpitala Miejskiego im. Żeromskiego w Krakowie.
  • Bezpośrednią przyczyną zgonu było fatalne w skutkach podanie chlorku potasu zamiast soli fizjologicznej.
  • Mała pacjentka trafiła do placówki z objawami odwodnienia i biegunką, co standardowo nie stanowi zagrożenia życia.
  • Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci usłyszała pielęgniarka sprawująca opiekę nad dzieckiem, Aleksandra P.

Niemowlę zostało przyjęte na oddział dziecięcy zakaźny z dolegliwościami typowymi dla swojego wieku – biegunką oraz odwodnieniem. W warunkach szpitalnych takie przypadki są rutynowe, a rokowania niemal zawsze pomyślne. Zakładano, że dziewczynka szybko wróci do domu, jednak 8 lipca doszło do tragedii, której nic nie zapowiadało. Personel popełnił błąd, podając małej pacjentce chlorek potasu zamiast bezpiecznego roztworu chlorku sodu. Mimo natychmiastowej reakcji i podjętej reanimacji, życia Basi nie udało się uratować.

Śledczy postawili pielęgniarce zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Podczas rozprawy w pierwszej instancji Aleksandra P. broniła się, twierdząc, że działała na ustne polecenie lekarki dyżurnej. Jednocześnie potwierdziła, że wbrew procedurom nie opisała leku dodanego do kroplówki. Na ławie oskarżonych zasiadły również dwie lekarki, którym prokuratura zarzuciła narażenie niemowlęcia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jednej z nich przypisano także nieumyślne spowodowanie zgonu. Żadna z oskarżonych kobiet nie przyznała się do winy.

Czytaj też: Tragiczne zdarzenie w szpitalu w Lesznie. Matka i jej dziecko zmarli w trakcie porodu

W swojej obronie pielęgniarka próbowała przerzucić odpowiedzialność na lekarki z oddziału. Sąd nie przychylił się jednak do tej wersji wydarzeń, uznając Aleksandrę P. za jedyną winną śmierci dziecka. Wymierzono jej karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Dodatkowo kobieta została zobowiązana do zapłaty po 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia każdemu z rodziców. W tym samym wyroku sąd uniewinnił obie lekarki od stawianych im zarzutów.

Zobacz też: Zofia przyjechała z USA, by opiekować się mężem. Pasierb zamordował ją w owczarni

Wyrok pierwszej instancji nie zadowolił żadnej ze stron. Apelację złożyła prokuratura, pełnomocnik rodziny zmarłej Basi oraz sama skazana pielęgniarka, domagając się ponownego rozpatrzenia sprawy. Proces odwoławczy ruszył we wtorek, 17 lutego. Tego dnia ostateczne rozstrzygnięcie jeszcze nie zapadło.