Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek po godzinie 20:00 na ulicy Kościelnej w Zadrożu w województwie małopolskim. Na poboczu znaleziono nieprzytomnego 15-latka, którego obrażenia wskazywały na potrącenie przez samochód. Na miejsce natychmiast wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ponieważ stan chłopca był krytyczny. Nastolatek przebywa w szpitalu pod opieką specjalistów, a z oficjalnych informacji wynika, że jego stan jest ciężki. Do poniedziałku (31 sierpnia) nie podano nowych wieści o zdrowiu ofiary. Śledczy zatrzymali już 26-letniego sprawcę, który uciekł z miejsca wypadku i nie udzielił chłopcu pomocy. Mężczyznę ujęto dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności, która odpowiedziała na policyjny apel, oraz intensywnej pracy olkuskich funkcjonariuszy.
Zatrzymanie kierowcy miało miejsce w niedzielę, 30 sierpnia, o 5:00 rano. Na poniedziałek zaplanowano jego przesłuchanie w Prokuraturze Rejonowej w Olkuszu. Mężczyzna ma usłyszeć zarzuty spowodowania wypadku, doprowadzenia do poważnego uszczerbku na zdrowiu oraz ucieczki z miejsca zdarzenia.
Stacja Polsat News jako pierwsza poinformowała o sprawie, nieoficjalnie ustalając, że auto podejrzanego ma wgniecenia świadczące o udziale w wypadku. Będzie to stanowić ważny dowód w śledztwie.
Sprawca wypadku z Zadroża ukrył się u krewnych. Policję powiadomili koledzy 26-latka
Jak donosi Polsat News, 26-latek po potrąceniu 15-latka zostawił auto u swojej babci, a sam schronił się u krewnych w innym powiecie. Jego kryjówkę zdradzili znajomi, którzy rozpoznali pojazd na udostępnionych przez policję nagraniach i przekazali te informacje służbom.
Prokuratura oraz policja nadal badają okoliczności piątkowego wypadku. Śledczy biorą pod uwagę możliwość zmiany zarzutów dla kierowcy, co będzie zależało od stanu zdrowia 15-letniego poszkodowanego. Postępowanie jest w toku.