Spis treści
W Tatrach powstają prototyp nowego wozu konnego. Będzie mniejszy od dotychczasowych
Szykuje się kolejna rewolucja transportowa w Tatrach. Na Podhalu trwają właśnie prace nad stworzeniem nowego wozu konnego, który w przyszłości miałby zastąpić obecne na trasie do Morskiego Oka fasiągi. Nad projektem pochylili się wspólnie przewoźnicy i przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego, a projekt ma nawiązywać do historycznych fasiągów, które w tym momencie wożą na tej trasie turystów i turystki. Nowy wóz ma być mniejszy i lżejszych od dotychczasowych pojazdów. Jego głównym zadaniem będzie odciążenie koni, zachowując zarazem nawiązanie do tradycji i folkloru Podhala. Testy prototypu już się odbyły i zostały ocenione pozytywnie. Działania te wynikają z przyjętego porozumienia na temat skrócenia trasy pracy koni do Morskiego Oka, przyjętym w lutym tego roku. Zgodnie z nim nowe zasady transportu mają wejść w życie w 2026 roku.
— Cały czas rozmawiamy o tym jak zmniejszyć wagę wozu, jak zmniejszyć formę, kształt po to, żeby on nawiązywał bardziej do tych wozów, które jeździły tutaj 100 i więcej lat temu. No i jestem po dzisiejszym spotkaniu zbudowany. Myślę, że umówiliśmy, że w ciągu miesiąca powstanie prototyp nowego wozu i ja liczę na to, że uda nam się tu osiągnąć porozumienie — powiedział Radiu Eska Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. — Wiadomo, że zmiany nie są proste. One wymagają czasu, adaptacji, ale też otwartości i z tą otwartością dzisiaj się spotkaliśmy i to mnie bardzo cieszy — dodał Ziobrowski.
Politechnika Śląska prowadzi badania koni w Tatrach. Czy projekt nowego wozu weźmie je pod uwagę?
W związku z niekończącymi się kontrowersjami, związanymi ze stanem koni pracujących w Tatrach, fiakrzy z Podhala zlecili Politechnice Śląskiej badania uciągu koni na szlaku. Górale liczą, że tymi badaniami udowodnią, iż wyliczenia organizacji prozwierzęcych sprzed paru lat, wskazujące, że konie ciągną za dużo, są błędne. Jak wskazuje jednak Magdalena Zwijacz-Kozica z Tatrzańskiego Parku Narodowego ich wyniki mogą jednak nie być wzięte pod uwagę podczas prac nad prototypem nowego wozu, ponieważ nie wiadomo, kiedy będą dostępne.
— Pewnie wszystkie informacje, które no jakoś dają pełniejszy obraz sytuacji, będą miały znaczenie i na pewno warto wszystko wziąć pod uwagę. Natomiast no też nie wiemy, kiedy będą dokładne wyniki, kiedy one zostaną kiedy zostaną opracowane, także w tym momencie trudno jakoś konkretnie się co do tego wypowiedzieć — powiedziała Radiu Eska Magdalena Zwijacz-Kozica z Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Fundacja Viva ma wątpliwości co do projektu nowych wozów konnych w Tatrach
Chociaż górale pozytywnie ocenili testy jednego z prototypów mniejszego wozu konnego, do pomysłu wiele wątpliwości zgłaszają przedstawiciele Fundacji Viva, która od lat nagłaśnia sytuację koni, pracujących na drodze do Morskiego Oka. Zdaniem Anny Plaszczyk przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego źle podeszli do zadania, nie biorąc zawczasu pod uwagę tego, jakie możliwości mają konie i bez przeprowadzenia odpowiednich testów.
— My mamy z tym wiele problemów i wiele wątpliwości. Pytaliśmy wielokrotnie Tatrzański Park Narodowy o to, w jaki sposób wyglądały prace nad tym wozem. Czy najpierw obliczono, pomierzono siły, jakie działają na konie na tym odcinku trasy i sprawdzono, ile konie na tej trasie mogą ciągnąć, żeby do przeciążenia nie dochodziło. Oczywiście takich badań nie wykonano. Najpierw wykonano wóz. Mam takie poczucie, że będzie to wyglądało tak jak poprzednio, czyli mamy wóz, mamy konkretną liczbę pasażerów, mamy konkretne obciążenie koni i do tego Tatrzański Park Narodowy później będzie dopasowywał fizykę. To wszystko jest postawione na głowie — powiedziała Radiu Eska Anna Plaszczyk z Fundacji Viva. — Nasz niepokój najbardziej budzi to, że Tatrzański Park Narodowy ogłosił, że busy zimą nie dadzą rady, w związku z czym busy zimą nie będą woziły turystów, ale konie muszą dać radę i będą pracowały. No bo jak wiadomo, przecież konie są silniejsze od maszyn. No tak nie jest — dodała Plaszczyk.
