- Łukasz Chamioło to właściciel dwóch lwów i tygrysa bengalskiego. Zwierzęta mieszkają z nim w Czchowie w województwie małopolskim. Mężczyzna stanął przed Sądem Rejonowym w Brzesku, oskarżony przez prokuraturę o znęcanie się nad swoimi egzotycznymi pupilami.
- Kolejna rozprawa odbyła się 12 sierpnia. Zeznawali na niej świadkowie, m.in. pracownik gminy Czchów, który wcześniej sprawdzał warunki, w jakich przebywają zwierzęta na posesji Łukasza Chamioło.
- Jak zeznał urzędnik, kontrola nie wykazała żadnych błędów czy niedociągnięć w utrzymaniu zwierząt. Wszystkie wcześniejsze zastrzeżenia, w tym uszkodzona podmurówka, zostały przez właściciela naprawione.
Choć żadne z powołanych instytucji oprócz samej prokuratury nie znalazły dowodów na zaniedbania, sprawa trafiła do sądu. Do śledczych dołączyli przedstawiciele KTOZ jako oskarżyciele posiłkowi.
Oskarżony o znęcanie nad zwierzętami. Kolejna rozprawa
Podczas rozprawy w Sądzie Rejonowym w Brzesku, w środę, 12 sierpnia, wysłuchano kolejnych świadków. Na sali zjawili się pracownik gminy Czchów, bliska sąsiadka oskarżonego oraz jeszcze jeden z mieszkańców miejscowości.
Urzędnik zeznał, że wraz z dwoma innymi pracownicami urzędu gminy przeprowadził kontrolę posesji. Zaznaczył przy tym, że nie dopatrzono się tam żadnych nieprawidłowości.
W wizji lokalnej przeprowadzonej przez gminę ustaliliśmy, że wszystkie zastrzeżenia podniesione przez prokuraturę w skierowanym do nas wniosku o wszczęcie procedury odebrania zwierząt mężczyźnie, zostały naprawione przez właściciela np. zarzut zniszczonej podmurówki. Sprawdziliśmy podczas kontroli i rzeczywiście, została ona naprawiona. Nie stwierdziliśmy żadnych uchybień co do przechowywania zwierząt, dotyczy to także kucyków i bydła. W naszej opinii bezpieczeństwo było zapewnione – mówił przed sądem świadek.
Wyjaśnił, że sprawa stała się głośna medialnie, a sami urzędnicy nie mają specjalistycznej wiedzy na temat hodowli egzotycznych kotów. Z tego powodu burmistrz zdecydował o powołaniu biegłego, który ma odnieść się do zarzutów postawionych przez prokuraturę we wniosku przesłanym do gminy. Dopiero po zapoznaniu się z jego opinią zapadnie ostateczna decyzja.
Opinia pracownika gminy spotkała się z krytyką ze strony prokuratora i oskarżycielki posiłkowej, którzy starali się podważyć jej wiarygodność, wytykając urzędnikowi brak specjalistycznego wykształcenia w tym zakresie.
Przed sądem zeznawała również sąsiadka Łukasza Chamioło. Kobieta wyjaśniła, że hodowla egzotycznych zwierząt to od lat pasja oskarżonego. Poza lwami i tygrysem na jego posesji w przeszłości znajdowały się także wielbłądy. Świadek zeznała, że większość sąsiadów cieszyła się z obecności egzotycznych zwierząt. Wyjątkiem jest inna sąsiadka, która ma być negatywnie nastawiona do właściciela drapieżników. Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie zaplanowano na 9 września.