Spis treści
Wrześniowy skwar. Polska podzielona, rekord padł na południu
Fala wrześniowych upałów dotarła do Polski, choć nie każdy region mógł się nią cieszyć. Kraj podzielił się na dwie części. Gorące masy powietrza opanowały głównie wschodnie i południowe województwa. Zupełnie inna sytuacja panowała na zachodzie, a w szczególności na wybrzeżu i północnym zachodzie.
O godzinie 14:00 rekordowe wskazania pojawiły się w Nowym Sączu, gdzie zmierzono dokładnie 31,7 st. C. W licznych miejscach na wschodzie i na południu słupki rtęci także przekroczyły granicę 30 stopni. Biorąc pod uwagę, że to pierwsza połowa września, są to wyjątkowe temperatury.
Mapy pogodowe wyraźnie pokazują duże kontrasty między różnymi częściami Polski. Pas największego gorąca ciągnął się przez południe i wschód. Im bliżej północnego zachodu i zachodu, tym wartości były niższe. Na Pomorzu w wielu miejscach temperatura nie osiągnęła nawet poziomu 20 kresek.
Zimny Lębork i duże różnice temperatur. Nadchodzi duża zmiana
Najniższą temperaturę o 14:00 zaraportowano w Lęborku, gdzie było zaledwie 16,3 st. C. To oznacza, że różnica między najcieplejszym a najchłodniejszym miastem wyniósł aż 15,4 stopnia.
Zatem podczas gdy w Nowym Sączu oraz na wschodzie i południu Polski panowało upalne lato, mieszkańcy północnych części kraju mogli poczuć już typowo jesienną aurę.
Najnowsze przewidywania synoptyków zwiastują jednak gwałtowne załamanie pogody. Chociaż dziś w Nowym Sączu było blisko 32 stopnie, jutro termometry wskażą tam jedynie 18 kresek, a w piątek zaledwie 13 w najcieplejszym momencie dnia. Dodatkowo pojawią się opady deszczu.