Spis treści
Profil „bandyci drogowi” udostępnił w poniedziałek, 24 sierpnia, na serwisie X wstrząsający materiał. Zapis z samochodowego wideorejestratora pokazuje sytuację na drodze krótko po dramatycznym potrąceniu. Na kadrach widać dokładnie tragiczne skutki zdarzenia oraz przechodniów zgromadzonych w rejonie, w którym sportowy volkswagen zjechał z wyznaczonego pasa ruchu.
Rozbity, niebieski golf kierowany przez Huberta B. zatrzymał się ostatecznie na poboczu, bezpośrednio przy okolicznej skarpie. Wokół pojazdu widać rozrzucone resztki zniszczonego wózka dziecięcego oraz osobiste rzeczy ofiar. Miejsce uderzenia otacza tłum przechodniów, którzy w pośpiechu próbują udzielić pierwszej pomocy dwójce leżących bezwładnie dorosłych.
Wypadek w Krakowie: volkswagen potrącił rodzinę z niemowlęciem
Do tego koszmarnego w skutkach incydentu doszło w sobotę, 22 sierpnia, zaledwie chwilę przed godziną 18:00 na krakowskim Podgórzu, u zbiegu ulic Solnej i Nadwiślańskiej. To właśnie w tym miejscu 26-letni Hubert B. całkowicie stracił panowanie nad swoim volkswagenem golfem. Samochód brutalnie wpadł na chodnik, zmiatając 32-letnią parę, która spokojnie spacerowała ze swoim ośmiomiesięcznym maleństwem.
Rodzice doznali niezwykle rozległych obrażeń i mimo błyskawicznej reakcji medykom nie udało się uratować ich życia. Ośmiomiesięczne dziecko zdołało przetrwać siłę uderzenia, ale zostało natychmiast przewiezione pod opiekę specjalistów w stanie bardzo ciężkim i bezpośrednio zagrażającym życiu.
W pojeździe sprawcy podróżowały łącznie cztery osoby. Poza 26-letnim kierowcą w aucie przebywało trzech pasażerów w wieku 27 i 28 lat. Cała trójka została dokładnie przesłuchana przez funkcjonariuszy w roli świadków, po czym zwolniono ich do domów. Z kolei Huberta B. zatrzymano i przetransportowano do Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze.
Opublikowany w mediach społecznościowych krótki film może stanowić niezwykle cenny dowód dla pracujących nad sprawą śledczych, ponieważ wiernie obrazuje ułożenie elementów i sytuację zaraz po uderzeniu w pieszych.
Z ustaleń prokuratury wynika, że samochód najprawdopodobniej pędził ze znacznie większą prędkością, niż dopuszczały to lokalne znaki. Na opisywanym odcinku obowiązywał restrykcyjny limit do 30 km/h. Prokurator Mariusz Boroń w rozmowie z „Super Expressem” zdradził, że auto mogło poruszać się nawet z prędkością około 70 km/h.
Organy ścigania jednoznacznie zakładają, że brawura i nadmierna prędkość doprowadziły do utraty kontroli nad maszyną. Choć nawierzchnia była bardzo mokra po obfitych opadach deszczu, to prowadzący pojazd miał bezwzględny obowiązek dostosować styl jazdy do trudnych warunków oraz obowiązującego prawa.
Kierowca volkswagena, Hubert B. nie przyznał się do zarzutu
Długie przesłuchanie zatrzymanego 26-latka odbyło się w poniedziałek, 24 sierpnia. Hubert B. oficjalnie usłyszał poważny zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku komunikacyjnego. Mężczyzna konsekwentnie odmówił przyznania się do winy i przedstawił śledczym własną wersję wydarzeń.
Z relacji samego kierowcy wynika, że osobówka wpadła w nagły poślizg wyłącznie z powodu kiepskiego stanu krakowskiej drogi. Ponadto Hubert B. twardo zaprzeczył, jakoby złamał limity narzucane przez ograniczenia prędkości. Taka argumentacja stoi jednak w całkowitej sprzeczności z dotychczasowymi ustaleniami prokuratury.
Dokładną prędkość niebieskiego golfa w chwili wypadku będą musieli szczegółowo wyliczyć biegli sądowi. Wiadomo, że seryjny egzemplarz tego modelu dysponuje mocą 333 koni mechanicznych, jednak pojazd uczestniczący w zdarzeniu mógł przejść liczne modyfikacje podnoszące moc silnika do około 400 koni.
Prokuratura natychmiast zawnioskowała do wymiaru sprawiedliwości o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego dla 26-latka. Sąd ostatecznie przychylił się do tego żądania i wydał decyzję, na mocy której podejrzany spędzi najbliższe trzy miesiące w zamkniętym areszcie.