- Turystka korzystająca z usług Ryanair musiała zapłacić 70-75 euro za dodatkowy bagaż, ponieważ szelki jej plecaka minimalnie wystawały z miernika bagażu.
- Wielu pasażerów zgłasza podobne problemy z rygorystycznymi kontrolami Ryanaira. Nawet drobne elementy bagażu prowadzą do naliczenia opłat.
- Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie wyjaśniające wobec Ryanaira (oraz Wizzaira) w związku z licznymi skargami dotyczącymi sposobu weryfikacji bagażu i pobierania opłat.
Restrykcyjna polityka tanich linii lotniczych. Bagaże są skrupulatnie sprawdzane
Zgodnie z polityką Ryanaira, na pokład samolotu można bezpłatnie wnieść jedynie małą torbę lub plecak o maksymalnych wymiarach 40x30x20 cm. Podczas odprawy, podobnie jak w innych liniach lotniczych, bagaże są dokładnie sprawdzane. Muszą one zmieścić się w specjalnym mierniku. Jeśli bagaż podręczny jest zbyt duży, pasażer musi uiścić opłatę w wysokości 70-75 euro, czyli ponad 300 złotych. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", w ostatnią sobotę na lotnisku Kraków Airport doszło do sytuacji, która poruszyła wielu podróżnych. Pani Angelika, lecąca do Cagliari na Sardynii, opisała swoją historię w sieci: „Bardzo skrupulatnie sprawdzali bagaże i wiele osób, które miały wymiarowe bagaże, zapłaciło za dodatkowy bagaż. Przedstawiam nasz przykład ze zdjęciem. Pani stwierdziła, że szelki wychodzą poza miernik. Zapłaciliśmy za dodatkowy bagaż, bo grozili nam, że nas nie wpuszczą na lot”.
Na udostępnionym zdjęciu widać niewielki czarny plecak, który z łatwością mieści się w niebieskim kontrolnym pudełku. Trudno ocenić, czy ramiona plecaka ściśle przylegały do niego, czy też odstawały o zaledwie kilka milimetrów. Pani Angelice trudno było pogodzić się z decyzją o dodatkowej opłacie. Chciała rozmawiać z przełożonym kontrolerów, ale wówczas usłyszała, że ma opuścić miejsce odprawy i wrócić za kontrolę bezpieczeństwa. Taki ruch oznaczałby, że nie stawiła się na lot, a jej bilet przepadłby.
"Szelki wystają, zapłać". Bezlitosne zasady Ryanaira budzą gniew pasażerów
Historia pani Angeliki nie jest odosobniona. Kiedy opisała swój przypadek na grupie „Ekstremalnie tanie loty”, w komentarzach zaroiło się od słów oburzenia i mnóstwa podobnych relacji. „Moja teściowa ostatnio leciała również z Krakowa do Eindhoven i była ta sama gadka, że szelki wystają – obróciła torbę, która miała kieszenie na przodzie, to wtedy powiedzieli, że kieszenie wystają. Torba nie była w ogóle wypchana, było tam tylko dosłownie pięć rzeczy, a i tak musiała zapłacić za nadbagaż” – zdradził jeden z internautów. Pan Konrad z kolei opisał identyczną sytuację z szelkami na lotnisku w Modlinie, choć w plecaku miał tylko kurtkę. Pani Renata, chcąc uniknąć dopłaty, zdecydowała się zostawić na lotnisku stary sweter, by jej plecak ani na milimetr nie wystawał poza czerwoną linię. Pani Anna wspomina: „Zapłaciłam w marcu wracając z Barcelony. Nie było litości, co druga osoba płaciła. Wyciągali nas wybiórczo z kolejki i wszyscy nadbagaż...”.
W obliczu tak restrykcyjnych zasad, pasażerowie wymieniają się radami. Niektórzy wskazują sieci, w których można kupić plecaki z odpinanymi szelkami, inni zdradzają, że podczas podróży samolotowych mają ze sobą zawsze zwykłą taśmę biurową, którą można podczas kontroli ścisnąć miejsca, które wystają. Szokujące jest również odkrycie, że pracownicy Ryanaira otrzymują premie za wyłapywanie pasażerów ze zbyt dużym bagażem.
UOKiK wkracza do akcji. Czy koniec z opłatami za bagaż podręczny?
Praktyki Ryanaira budzą jednak poważne wątpliwości prawne i etyczne. W rozmowie z "GW" Andrzej Janyszko z Departamentu Komunikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zdradził, że w sprawie irlandzkiego przewoźnika wpływają do instytucji liczne skargi. Wyjaśnia, że choć urząd nie zajmuje się indywidualnymi skargami, to jednak traktuje je jako sygnały konsumenckie w sprawie ewentualnych nieprawidłowości. Jeśli jest ich dużo, staje się to podstawą do różnego typu działań – od „miękkiego” wystąpienia z uwagami do danego przedsiębiorcy, przez postępowanie wyjaśniające, po postawienie zarzutów, co może zakończyć się karą i zakazem stosowania danych praktyk.
W związku z narastającą liczbą sygnałów, UOKiK wszczął już postępowanie wyjaśniające w sprawie polityk bagażowych nie tylko w Ryanair, ale także w liniach Wizz Air. Sprawdzane jest, czy zgodny z prawem jest sposób weryfikowania bagażu podręcznego, a także metoda obciążania konsumentów opłatami. Wielu podróżnych skarży się bowiem, że pomiary odbywają się w pośpiechu i w sposób, który nie pozostawia miejsca na dyskusję czy odwołanie. Klientom pozostaje czekać na odpowiedzi ze strony Ryanaira i rozstrzygnięcia UOKiK, które mogą przynieść ulgę milionom pasażerów podróżujących tanimi liniami lotniczymi.