Spis treści
Zdumienie hotelarzy w Białce Tatrzańskiej
Choć jest połowa lutego, co zazwyczaj oznacza szczyt obłożenia związany z feriami zimowymi, podhalańskie kurorty świecą pustkami. Białka Tatrzańska, będąca jednym z liderów zimowej turystyki w kraju, w tym roku prezentuje się nadzwyczaj spokojnie. Mimo obecności samochodów z zagranicznymi tablicami na parkingach przy Kotelnicy, na samych trasach zjazdowych nie widać charakterystycznego tłoku, a wiele pensjonatów wciąż dysponuje wolnymi miejscami noclegowymi.
Luźno na stoku, pusto w pensjonatach
Kotelnica Białczańska przez lata wyrobiła sobie markę miejsca z doskonałą infrastrukturą, co jednak wiązało się z ogromnym zainteresowaniem turystów. Jeszcze niedawno stanie w kolejce do wyciągu zajmowało nawet kilkadziesiąt minut, co było stałym elementem tegoż krajobrazu. Obecnie narciarze tracą na to zaledwie kwadrans, co choć jest komfortowe dla zjeżdżających, stanowi powód do zmartwień dla lokalnego biznesu.
Dla właścicieli obiektów noclegowych obecna sytuacja jest alarmująca. Jeszcze w okresie noworocznym obłożenie sięgało stu procent, natomiast teraz gwałtownie spadło. Część obiektów raportuje zajętość pokoi na poziomie zaledwie 20-30 procent. Telefony z rezerwacjami milczą, co zmusza przedsiębiorców do aktywnego poszukiwania klientów poprzez promocje w mediach społecznościowych.
Goście z zagranicy ratunkiem dla branży
Ruch turystyczny w dużej mierze podtrzymywany jest obecnie przez przyjezdnych z innych krajów. Na stokach dominują języki: litewski, węgierski oraz słowacki. Zagraniczni turyści traktują Podhale jako ekonomiczną alternatywę dla drogich kurortów w Alpach. Decydują o tym przede wszystkim niższe ceny skipassów i usług gastronomicznych przy zachowaniu wysokiego standardu, a także dogodny dojazd sprzyjający krótszym wypady.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Białka Tatrzańska [ZDJĘCIA]
Dlaczego Polacy omijają Podhale?
Przedstawiciele branży analizują przyczyny mniejszego zainteresowania rodzimych turystów, wskazując na specyfikę tegorocznej zimy. Dobre warunki śniegowe w całej Polsce pozwoliły na uruchomienie mniejszych stacji narciarskich w Sudetach czy Beskidach. Sprawiło to, że wielu narciarzy wybrało jednodniowe wyjazdy na lokalne stoki, rezygnując z kilkudniowych pobytów pod Tatrami.