Nie chcą nowych osiedli, walczą o sklepy wielkopowierzchniowe. W internecie stworzyli petycję

2026-03-19 12:16

W sieci ruszyła zbiórka podpisów w obronie dużych marketów, w miejsce których miałyby powstać nowe bloki. Twórcy petycji podkreślają, że dotychczasowe połączenie sklepów wielkopowierzchniowych, punktów usługowych i obiektów rekreacyjnych stanowi kluczowe centrum dla dziesiątek tysięcy osób z kilku krakowskich dzielnic.

Centrum Handlowe Krokus w Krakowie

i

Autor: Igor123121 / CC BY-SA 4.0

Walka o sklepy w Krakowie. Mieszkańcy mówią "nie" kolejnym blokom

Powstałą petycja, której celem jest ochrona charakteru usługowo-handlowego rejonu Krakowa, gdzie znajdują się m.in. CH Krokus, OBI, Park Wodny, Serenada oraz Multikino. Autorzy inicjatywy wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec pomysłów przekształcenia tej przestrzeni w obszar wielofunkcyjny z dominującą zabudową wielorodzinną. Zwracają uwagę, że usunięcie obiektów handlowych przyniosłoby negatywne skutki w wymiarze społecznym, komunikacyjnym, a także gospodarczym. Ponadto krakowianie przypominają deklarację złożoną przez Aleksandra Miszalskiego. Prezydent podczas jednego ze spotkań zapewniał, że teren ten zachowa swoje dotychczasowe przeznaczenie i żadne zmiany nie nastąpią wbrew woli lokalnej społeczności.

Z miejskich analiz urbanistycznych wynika, że obiekty wielkopowierzchniowe zajmują zaledwie 0,6 proc. obszaru Krakowa, co przekłada się na około 207 hektarów. Dla mieszkańców te strefy handlowe są niezbędne w codziennym życiu.

"To kategoria rzadko występująca, trudna do odtworzenia, a jednocześnie niezwykle potrzebna mieszkańcom. Użytkownicy tych usług to rodziny, seniorzy, młodzi ludzie, wszyscy, którzy chcą robić zakupy bez konieczności korzystania z centrów podmiejskich. Likwidacja tej funkcji będzie ciosem w codzienne życie dziesiątek tysięcy mieszkańców"

– argumentują autorzy petycji zamieszczonej w internecie. Co więcej, omawiany teren znajduje się w pobliżu bardzo ruchliwych arterii – al. Bora-Komorowskiego i ul. Dobrego Pasterza. Jest to obszar głośny, zdominowany przez ruch aut. W opinii protestujących, budowa w tym miejscu mieszkań przeczy zasadom zdrowego rozsądku i służy wyłącznie interesom deweloperów. Inicjatorzy akcji obawiają się, że takie działania doprowadzą do powstania tzw. sypialni, pozbawionej własnej infrastruktury. Dodają, że tworzenie dzielnic o jednej tylko funkcji to najgorszy możliwy scenariusz rozwoju przestrzennego, na co wskazują przykłady z wielu europejskich miast.

Mieszkańcy przypominają obietnice Aleksandra Miszalskiego

Lokalna społeczność nie kryje zaniepokojenia słowami części radnych, którzy – w ich odczuciu – ignorują głosy mieszkańców i umniejszają znaczenie tej strefy. W dokumencie wprost stwierdzono, że takich zmian oczekują jedynie firmy deweloperskie, a nie obywatele. Rozczarowanie jest tym większe, że prezydent Aleksander Miszalski osobiście obiecywał utrzymanie usługowo-handlowego charakteru tego obszaru i gwarantował, że bez aprobaty mieszkańców nie dojdzie tam do żadnych przekształceń.

Dramatyczna akcja ratunkowa. 23-latek przestał oddychać
Sonda
Czy Kraków jest dobrym miejscem do życia?