Spis treści
Rodzina od początku sygnalizowała problem
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, 4 maja bliscy otrzymali niepokojący sygnał od szefa pana Wojciecha – mężczyzna od kilku dni nie stawiał się w pracy i nie odbierał telefonów. Zaniepokojona rodzina udała się do jego mieszkania, gdzie zastała 60-latka w bardzo złym stanie.
– Nie jest do końca świadomy, nie wie, co się dzieje –
opisywała pani Irena, była żona mężczyzny..
Wezwane na miejsce pogotowie zabrało pacjenta na Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Syn 60-latka przekazał personelowi swój numer kontaktowy, jednak następnego dnia poinformowano go, że ojciec został wypisany z placówki. Z relacji bliskich wynika, że mężczyzna przez wiele godzin przebywał pod budynkiem szpitala, sprawiając wrażenie całkowicie zdezorientowanego i bezradnego.
– Gdyby syn nie przyjechał, mielibyście zgon pod murem szpitala –
miała później powiedzieć ordynatorowi pani Irena.
Tragiczny stan pacjenta pod szpitalem
Doniesienia rodziny potwierdza świadek zdarzenia – kobieta, która tego samego dnia przebywała na SOR-ze. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przyznała, że widziała pana Wojciecha chwilę po tym, jak opuścił oddział.
– Był w bardzo kiepskim stanie, zagubiony. Mamrotał do siebie, że nie wie, jak się stąd wydostać. Nieporadnie uderzał palcami w telefon –
relacjonowała. Z jej opisu wynika, że mężczyzna próbował wezwać taksówkę, ale nie radził sobie z tym zadaniem.
– W końcu spytał panią w okienku rejestracji, jak ma wezwać taksówkę. Odpowiedziała mu opryskliwie, żeby sobie po nią zadzwonił –
dodała rozmówczyni.
Oświadczenie szpitala
W oficjalnym komunikacie szpital poinformował, że pacjent został przyjęty „w stanie wyniszczenia po długotrwałym ciągu alkoholowym”. Zgłaszający interwencję mieli wspominać o zaburzeniach świadomości, halucynacjach i kilkudniowej głodówce. Jednak placówka twierdzi, że późniejszy stan pacjenta uległ poprawie.
– Pacjent nie wykazywał zaburzeń świadomości, był w logicznym kontakcie –
przekazała dyrekcja. Mężczyzna przeszedł badania z krwi oraz USG jamy brzusznej. Otrzymał kroplówki i uzupełniono u niego poziom elektrolitów – wykryto m.in. znaczny niedobór potasu (hipokaliemię). Zdecydowano o pozostawieniu pacjenta na noc na obserwacji. Według relacji personelu rano jego samopoczucie było już lepsze.
– Pacjent był chodzący, bez zaburzeń i dolegliwości, mogących stanowić podstawę do dalszej hospitalizacji –
wyjaśniła rzeczniczka szpitala, Ewelina Przybylska na łamach „GW”. Przedstawicielka placówki zaznaczyła również, że 60-latek nie chciał, by informowano o wypisie jego rodzinę.
– Zapewniał, że kontaktować się będzie osobiście –
dodała.
Śmierć dzień po powrocie do szpitala
Rodzina zmarłego ma jednak poważne zastrzeżenia co do wersji szpitala. Gdy syn w końcu odnalazł ojca pod budynkiem, natychmiast zaprowadził go z powrotem na oddział. Tym razem pan Wojciech trafił na neurologię. Jak wynika z relacji, miał on poważne problemy z orientacją w czasie – zapytany o aktualny rok, odparł „2007”, a jako miesiąc wskazał „kwiecień”. W dokumentacji medycznej stwierdzono m.in. „zawał mózgu”. Mężczyzna zmarł następnego dnia.
Interwencja Rzecznika Praw Pacjenta
Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta po publikacjach w mediach.
– Opisana sytuacja może budzić wątpliwości. Jednak ocena, czy doszło do naruszenia praw pacjenta, wymaga szczegółowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy –
poinformował urząd w rozmowie z se.pl. Zdecydowano o uruchomieniu procedury wyjaśniającej.
– W związku z doniesieniem medialnym Rzecznik Praw Pacjenta z własnej inicjatywy wszczął postępowanie wyjaśniające w celu ustalenia, czy w tym przypadku doszło do naruszenia praw pacjenta. Poprosiliśmy szpital o stanowisko i kopię dokumentacji medycznej pacjenta –
przekazał RPP. Urząd podkreślił, że każda placówka medyczna ma obowiązek dostosowania opieki do stanu pacjenta.
– Szpital jest zobowiązany zapewnić pacjentowi opiekę adekwatną do jego stanu zdrowia oraz możliwości samodzielnego funkcjonowania. W przypadku osoby, która może nie być zdolna do bezpiecznego powrotu do domu, placówka powinna rozważyć dodatkowe środki bezpieczeństwa, w tym powiadomienie bliskich lub organizację transportu medycznego –
wyjaśnił Rzecznik Praw Pacjenta.
Przedstawiciel RPP zaznaczył, że wyjątkową ostrożność należy zachować w przypadku pacjentów starszych, samotnych lub z problemami z orientacją. Sprawa nadal czeka na finał. Krakowski szpital przekazał, że zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok. Na jej oficjalne wyniki trzeba będzie jednak poczekać jeszcze kilka miesięcy.