Zmarł niedługo po wyjściu z SOR-u. Rzecznik Praw Pacjenta bada sprawę 60-letniego pacjenta

2026-05-22 14:34

60-letni mężczyzna został wypisany ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Krakowie, choć według rodziny znajdował się w niepokojącym stanie. Bliscy twierdzą, że przez trzy godziny stał zdezorientowany przed budynkiem, nie potrafiąc wrócić do domu. Dwa dni później pacjent zmarł. Po doniesieniach medialnych Rzecznik Praw Pacjenta rozpoczął w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

SOR

i

Autor: MAREK KUDELSKI / SUPER EXPRESS

Rodzina od początku sygnalizowała problem

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, 4 maja bliscy otrzymali niepokojący sygnał od szefa pana Wojciecha – mężczyzna od kilku dni nie stawiał się w pracy i nie odbierał telefonów. Zaniepokojona rodzina udała się do jego mieszkania, gdzie zastała 60-latka w bardzo złym stanie.

– Nie jest do końca świadomy, nie wie, co się dzieje –

opisywała pani Irena, była żona mężczyzny..

Wezwane na miejsce pogotowie zabrało pacjenta na Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Syn 60-latka przekazał personelowi swój numer kontaktowy, jednak następnego dnia poinformowano go, że ojciec został wypisany z placówki. Z relacji bliskich wynika, że mężczyzna przez wiele godzin przebywał pod budynkiem szpitala, sprawiając wrażenie całkowicie zdezorientowanego i bezradnego.

– Gdyby syn nie przyjechał, mielibyście zgon pod murem szpitala –

miała później powiedzieć ordynatorowi pani Irena.

Tragiczny stan pacjenta pod szpitalem

Doniesienia rodziny potwierdza świadek zdarzenia – kobieta, która tego samego dnia przebywała na SOR-ze. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przyznała, że widziała pana Wojciecha chwilę po tym, jak opuścił oddział.

– Był w bardzo kiepskim stanie, zagubiony. Mamrotał do siebie, że nie wie, jak się stąd wydostać. Nieporadnie uderzał palcami w telefon –

relacjonowała. Z jej opisu wynika, że mężczyzna próbował wezwać taksówkę, ale nie radził sobie z tym zadaniem.

– W końcu spytał panią w okienku rejestracji, jak ma wezwać taksówkę. Odpowiedziała mu opryskliwie, żeby sobie po nią zadzwonił –

dodała rozmówczyni.

Oświadczenie szpitala

W oficjalnym komunikacie szpital poinformował, że pacjent został przyjęty „w stanie wyniszczenia po długotrwałym ciągu alkoholowym”. Zgłaszający interwencję mieli wspominać o zaburzeniach świadomości, halucynacjach i kilkudniowej głodówce. Jednak placówka twierdzi, że późniejszy stan pacjenta uległ poprawie.

– Pacjent nie wykazywał zaburzeń świadomości, był w logicznym kontakcie –

przekazała dyrekcja. Mężczyzna przeszedł badania z krwi oraz USG jamy brzusznej. Otrzymał kroplówki i uzupełniono u niego poziom elektrolitów – wykryto m.in. znaczny niedobór potasu (hipokaliemię). Zdecydowano o pozostawieniu pacjenta na noc na obserwacji. Według relacji personelu rano jego samopoczucie było już lepsze.

– Pacjent był chodzący, bez zaburzeń i dolegliwości, mogących stanowić podstawę do dalszej hospitalizacji –

wyjaśniła rzeczniczka szpitala, Ewelina Przybylska na łamach „GW”. Przedstawicielka placówki zaznaczyła również, że 60-latek nie chciał, by informowano o wypisie jego rodzinę.

– Zapewniał, że kontaktować się będzie osobiście –

dodała.

Śmierć dzień po powrocie do szpitala

Rodzina zmarłego ma jednak poważne zastrzeżenia co do wersji szpitala. Gdy syn w końcu odnalazł ojca pod budynkiem, natychmiast zaprowadził go z powrotem na oddział. Tym razem pan Wojciech trafił na neurologię. Jak wynika z relacji, miał on poważne problemy z orientacją w czasie – zapytany o aktualny rok, odparł „2007”, a jako miesiąc wskazał „kwiecień”. W dokumentacji medycznej stwierdzono m.in. „zawał mózgu”. Mężczyzna zmarł następnego dnia.

Interwencja Rzecznika Praw Pacjenta

Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta po publikacjach w mediach.

– Opisana sytuacja może budzić wątpliwości. Jednak ocena, czy doszło do naruszenia praw pacjenta, wymaga szczegółowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy –

poinformował urząd w rozmowie z se.pl. Zdecydowano o uruchomieniu procedury wyjaśniającej.

– W związku z doniesieniem medialnym Rzecznik Praw Pacjenta z własnej inicjatywy wszczął postępowanie wyjaśniające w celu ustalenia, czy w tym przypadku doszło do naruszenia praw pacjenta. Poprosiliśmy szpital o stanowisko i kopię dokumentacji medycznej pacjenta –

przekazał RPP. Urząd podkreślił, że każda placówka medyczna ma obowiązek dostosowania opieki do stanu pacjenta.

– Szpital jest zobowiązany zapewnić pacjentowi opiekę adekwatną do jego stanu zdrowia oraz możliwości samodzielnego funkcjonowania. W przypadku osoby, która może nie być zdolna do bezpiecznego powrotu do domu, placówka powinna rozważyć dodatkowe środki bezpieczeństwa, w tym powiadomienie bliskich lub organizację transportu medycznego –

wyjaśnił Rzecznik Praw Pacjenta.

Przedstawiciel RPP zaznaczył, że wyjątkową ostrożność należy zachować w przypadku pacjentów starszych, samotnych lub z problemami z orientacją. Sprawa nadal czeka na finał. Krakowski szpital przekazał, że zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok. Na jej oficjalne wyniki trzeba będzie jednak poczekać jeszcze kilka miesięcy.

Mieszkańcy Dębicy protestują po śmierci 32-latki, która przez kilka godzin czekała na SORze