- W czwartek, 28 maja, w rejonie ulicy Filipa w Krakowie doszło do napaści na 12-letniego ucznia. Dorosły napastnik szedł za dzieckiem od budynku szkoły, a następnie spróbował zaatakować je wewnątrz kamienicy.
- Nieletniemu udało się oswobodzić i uciec dzięki głośnym krzykom. Funkcjonariusze policji analizują nagrania z kamer i apelują do Krakowian o czujność.
- Podejrzany osobnik był już wcześniej widziany w rejonie jednego ze śródmiejskich przedszkoli.
Groźny atak na 12-latka w krakowskiej kamienicy
Mundurowi wciąż badają dokładne szczegóły tego wstrząsającego zdarzenia. Wiadomo na pewno, że dorosły napastnik podążał śladem ucznia, który po skończonych lekcjach wracał do swojego miejsca zamieszkania. Z informacji zebranych przez śledczych wynika, że sprawca mógł obserwować małoletniego już na terenie placówki edukacyjnej. W momencie, gdy chłopiec przekraczał próg kamienicy, mężczyzna gwałtownie przyspieszył, złapał za klamkę zamykających się drzwi wejściowych, a następnie rzucił się na 12-latka, mocno chwytając go za ramię.
Z relacji wynika, że zaatakowanemu uczniowi udało się wyrwać z rąk agresora i bezpiecznie uciec. Najpewniej głośny krzyk przerażonego dziecka skutecznie zniechęcił napastnika do dalszych działań i zmusił go do odwrotu. O całym niebezpiecznym incydencie natychmiast powiadomiono krakowskich stróżów prawa.
„Potwierdzam, że wpłynęło do nas takie zgłoszenie. Natychmiast skierowaliśmy funkcjonariuszy w miejsce zdarzenia. Zabezpieczyliśmy zapis monitoringu oraz szukamy sprawcy. Na razie nie został zatrzymany. Apelujemy także do rodziców o czujność i informowanie nas każdej niepokojącej sytuacji” – przekazał w rozmowie z "Super Expressem" kom. Piotr Szpiech, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
Polecany artykuł:
Sprawca napaści w Krakowie kręcił się przy przedszkolu
"Super Express" dowiedział się dodatkowo, że poszukiwany mężczyzna pojawiał się wcześniej w okolicy przedszkola zlokalizowanego w ścisłym centrum miasta. Jego podejrzana obecność w tamtym rejonie została zarejestrowana przez obiektywy kamer monitoringu. Obecnie wciąż trwają policyjne czynności operacyjne, a prokuratura nie zdecydowała się jeszcze na oficjalne opublikowanie wizerunku agresora.