Panie Prezesie, kiedy projekt Oknoplast Basket „zaskoczył”?
Marcin Kękuś: Wbrew pozorom nie w momencie zdobycia medalu, ale wcześniej - gdy zdecydowaliśmy się budować szkolenie na poziomie zbliżonym do profesjonalnego. Już w 2018 roku tworzyliśmy strukturę wspólnie z KS Korona 1919 Kraków, gdzie obok treningu koszykarskiego funkcjonowało przygotowanie motoryczne, elementy siły i regeneracji. Od 2020 roku rozwijamy projekt samodzielnie, budując markę Oknoplast Basket w Polsce. Pracujemy w systemie pięciu dni treningowych w tygodniu, realizując bardzo dużą liczbę godzin szkoleniowych z wykwalifikowaną kadrą. To nie jest już amatorskie granie - to świadomy i długofalowy proces. Warto dodać, że dzięki programom KOSSM i SMOK, prowadzonym przez Polski Związek Koszykówki, otrzymujemy wsparcie finansowe i rzeczowe. To ważny element naszego funkcjonowania.
Ile grup działa dzisiaj w całej strukturze?
Marcin Kękuś: Szkolimy dzieci i młodzież od U-8 do U-15. W kategoriach od U-12 do U-15 rywalizujemy w centralnych i międzynarodowych rozgrywkach CEYBL oraz EYBL. To kilka roczników pracujących równolegle i setki godzin treningowych miesięcznie. Sezon 2024/2025 przyniósł największy sukces w historii projektu - wicemistrzostwo Polski juniorów. To efekt systemowej pracy. Oprócz medalu mamy półfinały mistrzostw Polski w starszych kategoriach oraz bardzo dobre wyniki młodszych roczników. To pokazuje, że nasz model działa.
Sukcesem jest awans w Systemie Sportu Młodzieżowego.
Marcin Kękuś: System Sportu Młodzieżowego to państwowy program nadzorowany przez Ministerstwo Sportu. Punkty przyznawane są za konkretne wyniki sportowe w czterech kategoriach wiekowych. To obiektywny miernik efektywności szkolenia. W naszym przypadku progres jest bardzo wyraźny - od miejsca w końcówce pierwszej setki, przez ścisłą czołówkę, aż do 6. miejsca w Polsce. To nie przypadek, lecz konsekwencja pracy całego środowiska.
Co stało się z drużyną, która zdobyła srebrny medal mistrzostw Polski?
Marcin Kękuś: Aby ta drużyna mogła dalej się rozwijać, musielibyśmy zapewnić jej grę w II lidze oraz międzynarodowych rozgrywkach EYBL. To ogromne koszty, szczególnie przy braku własnej infrastruktury, do tego niepewność czy udałoby się uzyskać tzw. „dziką kartę” umożliwiającą start na wyższym poziomie. Rozwój wymagałby także utrzymania sztabu szkoleniowego oraz wzmocnienia zespołu doświadczonymi zawodnikami. Bez stabilnego i większego wsparcia instytucjonalnego było to bardzo trudne. W efekcie większość zawodników przeniosła się do Rzeszowa, gdzie mają dziś warunki do dalszego rozwoju. My jednak patrzymy na to z satysfakcją - przez dwa lata wykonaliśmy ogromną pracę i widzimy dziś jej efekty.
Cały projekt KKM, to duże wyzwanie logistyczne i finansowe.
Marcin Kękuś: Zdecydowanie. Roczne koszty funkcjonowania systemu szkolenia przekraczają rocznie 700 000 złotych. Największą część stanowią wynagrodzenia trenerów, najem miejsc, gdzie zawodnicy mogą trenować, gdzie możemy organizować wydarzenia sportowe, no i sam transport pochłania sporą część kosztów, a do tego jeszcze dochodzą opłaty licencyjne, organizacja meczów, sprzęt i cała logistyka. Każde takie wydarzenie to znaczące koszty związane nie tylko z infrastrukturą, ale obsługą sędziowską i całą organizacją. To duże obciążenie finansowe dla klubu.
Czy miasto Kraków, które jest promowane przecież na arenie nie tylko krajowej ale międzynarodowej, wspiera klub adekwatnie do skali działalności?
Marcin Kękuś: Trudno mówić o realnym, systemowym wsparciu adekwatnym do osiąganych przez nas wyników. Finansowanie ze strony miasta stanowi jedynie niewielki procent naszego budżetu. Przy skali szkolenia, liczbie prowadzonych grup, zdobytym medalu Mistrzostw Polski oraz 6. miejscu w rankingu SSM poziom wsparcia pozostaje niewspółmierny do osiąganych efektów.
Promujemy Kraków zarówno w kraju, jak i za granicą, reprezentując miasto w rozgrywkach centralnych oraz międzynarodowych. Gdy staramy się o celowe wsparcie, które mogłoby realnie zintegrować środowisko i zachęcić do aktywności w tej dyscyplinie sportu, odnosimy niestety wrażenie, że potencjał tego projektu nie jest w pełni dostrzegany w miejskiej strategii sportowej.
No dobrze ale w Krakowie działają dziesiątki klubów sportowych, dlaczego akurat koszykówka miałaby być promowana?
Marcin Kękuś: Koszykówka od lat bywa określana jako „gra myślących” - i nie jest to pusty slogan. Wymaga koncentracji, odpowiedzialności i wysokiej świadomości taktycznej, łącząc przygotowanie fizyczne z myśleniem strategicznym. Jednak powody, dla których koszykówka powinna być promowana, wykraczają poza sam charakter gry. Przede wszystkim jest to dyscyplina wyjątkowo dostępna. Może być uprawiana zarówno w hali, jak i na ogólnodostępnych boiskach plenerowych, nie wymaga specjalistycznego sprzętu. To sprawia, że realnie sprzyja aktywizacji dzieci i młodzieży z różnych środowisk społecznych.
Koszykówka ma również wysoki potencjał edukacyjny. Uczy współpracy, odpowiedzialności za zespół, dyscypliny, radzenia sobie z presją i porażką. Kształtuje kompetencje społeczne, które wykraczają poza sport i przekładają się na funkcjonowanie w szkole, pracy i życiu społecznym.
To także dyscyplina o silnym wymiarze integracyjnym - łączy różne grupy wiekowe, sprzyja budowaniu lokalnych wspólnot i wzmacnia tożsamość miasta poprzez udział w rozgrywkach centralnych oraz międzynarodowych. Dynamiczny, nowoczesny charakter koszykówki buduje atrakcyjny wizerunek miasta otwartego na rozwój i aktywność młodego pokolenia. Chciałbym zaznaczyć, że promowanie koszykówki nie oznacza rywalizacji z innymi dyscyplinami, lecz ich uzupełnianie. To element zrównoważonej polityki sportowej, która opiera się na różnorodności, dostępności i jakości szkolenia. Dlatego wsparcie koszykówki to nie tylko inwestycja w wyniki sportowe, ale przede wszystkim w zdrowie, rozwój społeczny i kapitał ludzki miasta.
To kto realnie wspiera rozwój klubu?
Marcin Kękuś: Nasi główni sponsorzy – firma Oknoplast oraz Inter-Bud - to partnerzy, bez których realizacja naszych działań na obecnym poziomie nie byłaby możliwa. To nie przypadek, że dostrzegli potencjał koszykówki. Widzą w niej dynamiczny, profesjonalnie zarządzany projekt, który przynosi realne wyniki sportowe i posiada długofalową wartość wizerunkową. Bardzo cenimy również współpracę z dyrekcjami szkół, które udostępniają nam hale sportowe nie tylko na potrzeby codziennych treningów, ale także przy organizacji turniejów i wydarzeń sportowych. To konkretne i wymierne wsparcie, bez którego funkcjonowanie klubu w obecnej skali byłoby niemożliwe. Istotnym elementem naszego zaplecza są także partnerzy: Fit Park Wodny, Ranplast, InPost, Cutline Wear Factory oraz prywatni przedsiębiorcy, którzy realnie wspierają bieżącą działalność klubu. Ich zaangażowanie pozwala nam utrzymywać stabilność organizacyjną i konsekwentnie rozwijać projekt. Nie sposób nie podkreślić roli rodziców naszych zawodników. To cisi bohaterowie całego przedsięwzięcia. Wspierają dzieci logistycznie, organizując codzienne dojazdy na treningi i turnieje, ale również mentalnie i finansowo. Ich obecność na meczach, zaangażowanie oraz zaufanie do sztabu szkoleniowego budują stabilne środowisko, w którym możliwa jest systemowa i długofalowa praca. W sporcie młodzieżowym sukces nie jest wyłącznie efektem treningu - to rezultat współdziałania zawodników, trenerów i rodzin. Jeśli chodzi o wsparcie ze strony miasta - ono istnieje, jednak w naszej ocenie pozostaje niewystarczające w stosunku do skali zaangażowania, osiągnięć oraz pracy, jaką wykonujemy.
Jakie argumenty są dziś najmocniejsze w rozmowach z samorządem, by to wsparcie było z ich strony większe?
Marcin Kękuś: Przede wszystkim liczby i konkretne wyniki. Mówimy o liczbie szkolonych zawodników, liczbie grup treningowych, medalu mistrzostw Polski U17 oraz 6. miejscu w ogólnopolskim rankingu Systemu Sportu Młodzieżowego. Ten system powstał właśnie po to, by obiektywnie mierzyć efektywność szkolenia. Jeśli klub znajduje się w pierwszej szóstce w kraju, oznacza to, że model pracy jest skuteczny i przynosi wymierne rezultaty. Drugim argumentem jest promocja miasta. Reprezentujemy Kraków w rozgrywkach centralnych i międzynarodowych, budując jego rozpoznawalność w środowisku sportowym. Równie istotne jest promowanie zdrowego stylu życia wśród dzieci i młodzieży - to realna wartość społeczna, która wykracza poza sam wynik sportowy. Warto także spojrzeć na proporcje finansowe. Szacunkowo wsparcie miejskie stanowi dziś jedynie około 3% - 5% środków, które klub przeznacza na rozwój sportowy i funkcjonowanie całego systemu szkolenia. Zdecydowana większość budżetu pochodzi z pracy własnej, zaangażowania sponsorów oraz środowiska skupionego wokół klubu. Przy skali osiągnięć i pozycji w krajowych rankingach trudno uznać te proporcje za adekwatne do efektów, jakie projekt przynosi miastu - zarówno w wymiarze sportowym, jak i wizerunkowym. Analiza podziału środków wskazuje, że koszykówka otrzymała niespełna 1% całego budżetu konkursowego, co trudno uznać za wyraz długofalowej strategii rozwoju tej dyscypliny.
Co dziś zdecyduje o przyszłości koszykówki w Krakowie?
Marcin Kękuś: W Krakowie da się stworzyć silne zaplecze i warunki do rozwoju młodych zawodników. Udowodniliśmy, że w krótkim czasie można zbudować drużynę walczącą o najwyższe cele w kraju. Potrzeba do tego pasji, pełnego zaangażowania i konsekwencji. My nie spoczywamy na laurach - rozwijamy szkolenie i walczymy o kolejne cele. Pytanie, które pozostaje otwarte, dotyczy proporcji - czy skala wsparcia publicznego odpowiada skali efektów szkoleniowych? Bo jeśli system ma premiować efektywność, to liczby już mówią same za siebie.
Podsumowując, Kraków ma realny potencjał, by stać się silnym ośrodkiem koszykówki młodzieżowej i seniorskiej. Infrastruktura, zaplecze organizacyjne oraz kompetentni ludzie już są. Pokazaliśmy, że w ciągu dwóch lat można zbudować zespół konkurujący na najwyższym poziomie krajowym. To dowód, że przy odpowiedniej strategii, konsekwencji i zaangażowaniu ambitny projekt sportowy nie jest wizją, lecz realnym planem rozwoju.
Kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy za ambicją środowiska pójdzie systemowe wsparcie miasta. Tak niski poziom finansowania nie sprzyja budowaniu trwałych struktur szkoleniowych ani utrzymaniu najbardziej utalentowanych zawodników w lokalnym systemie.
Nowoczesna polityka sportowa nie powinna opierać się wyłącznie na utrwalaniu dotychczasowych proporcji, lecz na świadomym i odważnym kształtowaniu kierunków rozwoju. Wsparcie sportu to inwestycja - w młodzież, w wizerunek miasta, w przyszłe sukcesy. Brak decyzji również jest decyzją. Może oznaczać zgodę na stagnację.
My obraliśmy drogę ambitną i konsekwentnie nią podążamy. Teraz czas na odpowiedź: czy Kraków chce wykorzystać swój potencjał i stworzyć silne, nowoczesne zaplecze koszykarskie, czy pozostanie przy bezpiecznym, lecz mało rozwojowym status quo.