- W 2025 roku odnotowano ponad 270 tysięcy cyberataków na polskie uczelnie i szkoły, co oznacza, że sektor akademicki jest celem hakerów częściej niż wojsko czy infrastruktura krytyczna.
- Główne zagrożenia to nie tylko kradzież danych, ale także dezinformacja i działalność obcych agentów wpływu, którzy wykorzystują uczelnie do szerzenia fałszywych narracji i pozyskiwania strategicznych informacji.
- Eksperci z AGH i UJ podkreślają, że rozwój technologii, takich jak AI i komputery kwantowe, oraz sytuacja geopolityczna (wojna w Ukrainie, rosnąca rola Chin) zwiększają skalę i złożoność cyberzagrożeń.
- Każdy użytkownik powinien dbać o podstawową higienę cyfrową, taką jak stosowanie dwuetapowego logowania, silne hasła i krytyczne podejście do informacji, ponieważ najsłabszym ogniwem w systemie zabezpieczeń często jest człowiek.
Polskie uczelnie pod ostrzałem hakerów. Szkoły wyższe są atakowane częściej niż wojsko
Skala problemu związanego z bezpieczeństwem w sieci na polskich uczelniach jest ogromna. Tylko w 2025 roku odnotowano ponad 270 tysięcy prób ataków na systemy edukacyjne. Okazuje się, że uniwersytety i akademie są dla hakerów niezwykle cennym źródłem informacji, ponieważ to tam powstają nowoczesne technologie i ważne badania. Specjaliści z Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego połączyli siły, aby sprawdzić, jak chronić polską wiedzę. Z ich analiz wynika, że naukowcy muszą mierzyć się z nowymi wyzwaniami, takimi jak sztuczna inteligencja czy komputery kwantowe, które całkowicie zmieniają sposób, w jaki przestępcy działają w sieci.
Opracowanie Uniwersytetu Jagiellońskiego jest strategiczne, opowiada o pewnym szerszym krajobrazie cyberzagrożeń dla uniwersytetów oraz organizacji akademickich pokazujących, jak zmieniająca się z rewolucja technologiczna, bo mówimy o AI-u, o quantum computing, to są nowe technologie, to są rewolucyjne technologie, które wpływają na to, jak zmienia się skala zagrożeń, ale mówimy też o pewnym szerszym kontekście geostrategicznym, mówimy o trwającej wojnie w Ukrainie, mówimy o niepokojach na Bliskim Wschodzie, rosnącej roli Chin, zaostrza się pewna rywalizacja międzynarodowa. A to wszystko pokazuje, że badania jakie robią uniwersytety polskie są coraz częściej obiektem ataku. Według statystyk zawartych w raporcie powstałym w ramach projektu SOCCER, sektor akademicki jest częściej atakowany niż infrastruktura krytyczna czy wojskowa - wyjaśnił Paweł Słoń z AGH.
Sytuacja na świecie, w tym wojna w Ukrainie oraz rosnąca potęga Chin, sprawia, że polska nauka staje się elementem międzynarodowej rywalizacji. Hakerzy nie szukają już tylko pieniędzy, ale przede wszystkim chcą przejąć kontrolę nad strategicznymi informacjami, które mogą dać przewagę innym państwom.
Agenci wpływu i rosyjska dezinformacja na uniwersytetach. Marcin Grabowski ostrzega przed szpiegami
Cyberbezpieczeństwo to nie tylko ochrona przed wirusami czy kradzieżą haseł. To także walka z dezinformacją i ludźmi, którzy podszywają się pod naukowców, aby szerzyć kłamstwa. Eksperci przypominają głośny przypadek z Estonii, gdzie jeden z pracowników uczelni, Wladimir Morozov, zajmował się promowaniem rosyjskich interesów. Takie działania są szczególnie niebezpieczne, ponieważ budowanie kłamliwej narracji trwa długo i jest trudne do wykrycia na pierwszy rzut oka. Polska nauka musi teraz znaleźć złoty środek między otwartością na zagranicznych studentów i badaczy a ochroną własnych interesów i bezpieczeństwa.
Projekt, który realizuje Uniwersytet Jagielloński, którym kieruję, to projekt skupiający się na wielu wymiarach bezpieczeństwa, badań i edukacji wyższej, szczególnie zaś tej pierwszej sfery, zarówno w aspekcie cyberbezpieczeństwa, który to poruszamy, ale też takiego bezpieczeństwa kognitywnego. Słynny przypadek Wladimira Morozova w Estonii. On odpowiadał, będąc zatrudnionym na uczelni tam, za promowanie pewnych rosyjskich racji. Tutaj też ta kwestia dezinformacji się pojawia. Pojawia się kwestia pewnej etyki w sytuacji poruszania tematów trudnych i działań państw na rzecz zmian tych narracji - mówił Marcin Grabowski z UJ.
Polecany artykuł:
W dzisiejszych czasach kraje takie jak Chiny czy Rosja wykorzystują każdą okazję, aby wpłynąć na to, co myślimy i jakie informacje uznajemy za prawdziwe. Na uczelniach pojawiają się tak zwani agenci wpływu, którzy powoli i systematycznie wprowadzają chaos informacyjny. Dlatego tak ważne jest, aby systemy logowania na uniwersytetach były jak najlepiej zabezpieczone, a naukowcy zachowywali czujność w kontaktach międzynarodowych.
Jak chronić się przed atakami w sieci? Proste zasady bezpieczeństwa dla każdego
Każdy z nas może stać się ofiarą ataku, a najsłabszym ogniwem w systemie zabezpieczeń prawie zawsze jest człowiek. Hakerzy często nie muszą włamywać się do skomplikowanych baz danych, bo wystarczy, że ktoś użyje zbyt prostego hasła lub da się nabrać na fałszywą wiadomość. Eksperci radzą, aby dbać o podstawową higienę cyfrową, czyli na przykład stosować dwuetapowe logowanie. Warto też uważać na to, co podpowiada nam sztuczna inteligencja, bo boty potrafią tworzyć bardzo wiarygodne, ale całkowicie zmyślone treści, które mają nas wprowadzić w błąd.
Zwykły krakowianin oczywiście powinien się przejmować w różnym wymiarze. Przeciętnie pracuje gdzieś oraz posiada szereg narzędzi, z którymi się spotyka w życiu prywatnym. Jeśli pracuje, to musi być świadomy tego, że podejmowane przez niego działania, np. to jakie tworzy hasło, czy je zmienia, czy używa tego samego na różnych urządzeniach, czy nie ma logowania telefonu do banku, a potem hasła, które przychodzi na tenże sam telefon, a telefon nie jest za bardzo zabezpieczony. To są takie proste, proste elementy dotyczące zagrożeń w życiu codziennym. No i oczywiście z drugiej strony w domu może być podatny na dezinformację - tłumaczył Marcin Grabowski.
Statystyki są bezlitosne – co trzeci atak typu ransomware, czyli taki, w którym hakerzy blokują dostęp do danych i żądają okupu, dotyczy właśnie szkół i uczelni. Ochrona własnego telefonu, regularna zmiana haseł i krytyczne podejście do czytanych w internecie newsów to dzisiaj absolutna podstawa. Jeśli sami nie zadbamy o swoje dane, żadne, nawet najdroższe systemy zabezpieczeń nas nie uratują.