Pobicie i serie z karabinu. Tak kibole zaplanowali napad na Janusza K. "Bokserka"

2026-03-09 8:40

Wydarzenia z podkrakowskich Prus przypominały scenariusz brutalnego filmu sensacyjnego. Celem zmasowanego ataku z użyciem broni maszynowej stał się dom Janusza K. o ps. "Bokserek". Mężczyzna powiązany z lokalnym półświatkiem już wcześniej cudem uniknął śmierci, a jego oprawcy mieli wobec niego wyjątkowo okrutne plany.

Radiowóz policyjny

i

Autor: Grzegorz Kluczyński

Strzelanina w Prusach. Kule z karabinu ominęły Janusza K. "Bokserka"

Ósmego marca 2019 roku krótko po godzinie czternastej rozegrały się niezwykle dramatyczne sceny. Według pierwszych doniesień przekazanych przez serwis tvn24.pl, przed posesją Janusza K. w Prusach stanął nieznany sprawca. Napastnik wywabił "Bokserka" z budynku i błyskawicznie zaczął strzelać z broni maszynowej. Pociski w niewytłumaczalny sposób minęły cel, niszcząc jedynie fasadę domu, przeszklone fragmenty oraz frontowe drzwi, po czym strzelec szybko uciekł.

Sytuacja nie uległa jednak uspokojeniu. Chwilę po pierwszej fali ataku obok posesji przemknęło srebrne auto, z którego sprawcy wypuścili następną serię z karabinu. Mimo tego nikt z bliskich gangstera nie ucierpiał. Łącznie w kierunku zabudowań wystrzelono aż kilkadziesiąt pocisków z broni automatycznej.

Brutalna przeszłość Janusza K. Kibole chcieli upokorzyć "Bokserka"

"Bokserek" od lat regularnie przewija się w policyjnych kartotekach. Bandyta został prawomocnie skazany za dokonywanie rozbojów oraz brutalne wymuszenia. Największy rozgłos przyniosła mu jednak sytuacja z krakowskiej restauracji, gdzie z maczetą w dłoni zastraszał przebywających tam gości. Wypadek z użyciem broni palnej stanowił kolejny już zamach wymierzony w jego osobę.

Dziennikarze śledczy "Superwizjera TVN" ustalili, że w 2016 roku chuligani powiązani z Ruchem Chorzów i Wisłą Kraków przygotowali na niego pułapkę na terenie Mysłowic. Napastnicy rzucili się na ofiarę przy użyciu młotków, noży oraz ostrych maczet. Ciężko ranny mężczyzna został natychmiast przetransportowany do placówki medycznej, gdzie specjaliści ocalili mu życie, chroniąc go przed makabrycznymi planami agresorów.

Sprawcy zamierzali początkowo uwięzić Janusza K. w bagażniku pojazdu, pozbawiając go tym samym szans na ucieczkę i wezwanie służb. Samochód miał następnie wyruszyć w głąb odludnego lasu, gdzie bandyci zaplanowali kulminacyjny etap swojej zemsty. Zamierzeniem chuliganów nie było wyłącznie zadanie bólu fizycznego, ale przede wszystkim kompletne zrujnowanie reputacji ofiary w lokalnym półświatku i jej absolutne zniszczenie psychiczne.

W zalesionym terenie oprawcy planowali obciąć "Bokserkowi" długie włosy i poddać go brutalnemu gwałtowi. Cała akcja miała zostać nagrana telefonem, a materiał trafić do sieci. Publiczne upokorzenie miało stanowić dowód bezradności gangstera i służyć jako drastyczne ostrzeżenie dla innych.

Członkowie bojówki Psycho Fans, odpowiedzialni za ten bestialski atak, zaskarżyli nieprawomocne wyroki. Proces apelacyjny napotkał jednak na nieoczekiwane przeszkody międzynarodowe i w ogóle nie zdołał się rozpocząć.

Opóźniony proces Psycho Fans. Absurdalne powody na sali sądowej

Sąd zaakceptował prośbę adwokata domagającego się zmiany terminu posiedzenia. Prawnik poinformował, że został zablokowany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przyczyną okazała się zamknięta przestrzeń powietrzna nad Bliskim Wschodem, co uniemożliwiło lot.

Stanowisko obrony poparł także obecny na sali prokurator Piotr Żak. Śledczy wyjaśnił, że jedynie zastępuje głównego oskarżyciela, który nie mógł wrócić do kraju ze względu na pobyt w Hongkongu. W obliczu tak nietypowych okoliczności sędzia został zmuszony do przesunięcia rozpoczęcia przewodu sądowego i wyznaczył kolejną datę na dziesiątego marca.

Sędzia wykazał się mniejszą tolerancją wobec reszty nieobecnych. W sądzie zabrakło czterech innych adwokatów. Ich absencja została uznana za nieuzasadnioną, dlatego ukarano ich grzywnami, przypominając o bezwzględnym obowiązku stawiennictwa.

Matka z wózkiem przy pasach. Kamera uchwyciła reakcję kierowcy. Szok!