- Mieszkaniec bloku na osiedlu Kalinowym w Krakowie w Wigilię zaczął demolować swoje mieszkanie oraz części wspólne budynku, terroryzując sąsiadów.
- Przez kilkanaście dni mężczyzna niszczył klatkę schodową, malując ściany wulgaryzmami, niszcząc instalacje i zamazując okna, co wywołało strach wśród lokatorów.
- Po ponad 20 interwencjach policji, 5 stycznia sprawca został zatrzymany i przewieziony do szpitala; usłyszał zarzut uszkodzenia mienia.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
Początek świątecznego horroru
Dramat mieszkańców bloku nr 14 na osiedlu Kalinowym rozpoczął się w Wigilię. Kiedy większość osób przygotowywała się do uroczystej kolacji, z mieszkania na czwartym piętrze zaczęły dobiegać niepokojące dźwięki. Sąsiad, Marcin S., włączył głośno muzykę i zaczął demolować swoje lokum. „Wszystko zaczęło się przed wigilią. Ze środkowego mieszkania na czwartym piętrze popłynęła głośna muzyka, a zaraz potem odgłosy walenia młotem” – relacjonuje w rozmowie z „Super Expressem” pan Przemysław, jeden z lokatorów.
Szybko stało się jasne, że nie jest to zwykły remont. W kolejnych dniach agresja mężczyzny przeniosła się na klatkę schodową, która zamieniła się w pobojowisko.
Zdemolowana klatka i strach lokatorów
Skala zniszczeń jest ogromna. Ściany zostały pomalowane czerwoną farbą i pokryte wulgarnymi napisami. Na korytarzu pojawił się gruz, a nawet muszla klozetowa. Sprawca zniszczył także instalacje i porywał rury. Okna na całej klatce schodowej zostały zamazane mieszaniną gipsu i tynku, całkowicie ograniczając dostęp światła. „On dosłownie je zakleił tym, nic przez nie nie widać. Każde tak załatwił aż do parteru” – opowiadają „Super Expressowi” sąsiedzi.
Lokatorzy wielokrotnie próbowali rozmawiać z mężczyzną, lecz ten reagował wyzwiskami. Jego agresywne zachowanie budziło przerażenie, zwłaszcza że dewastacji dokonywał w pobliżu instalacji gazowej. „Przecież on mógł nas wysadzić w powietrze! Skuł ściany obok instalacji gazowej, był agresywny, mógł nas pozabijać, tu mieszka dużo starszych osób” – mówiła dziennikarzom mieszkanka z parteru. Jak dodaje, w drugi dzień świąt Marcin S. miał zaatakować słownie wiernych i proboszcza pod lokalnym kościołem.
Kilkanaście interwencji i finał w szpitalu
Zdesperowani mieszkańcy ponad 20 razy wzywali policję. Funkcjonariusze potwierdzają, że zgłoszenia napływały od 24 grudnia. „Pierwsze zgłoszenie wobec jednego z mieszkańców bloku na os. Kalinowym odnotowano 24 grudnia 2025 roku. Od tego czasu miało miejsce blisko 20 zgłoszeń, które dotyczyły początkowo zaśmiecania i zakłócania porządku. W związku z tym policjanci sporządzili do sądu wniosek o ukaranie” – przekazał „Super Expressowi” kom. Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
W miarę eskalacji zniszczeń, mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut uszkodzenia mienia, jednak po powrocie do domu kontynuował dewastację. Podczas jednej z interwencji został ukarany mandatem, a na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który nie znalazł podstaw do hospitalizacji. Finał nastąpił 5 stycznia. „W dniu 5 stycznia, podczas ostatniej interwencji, mężczyzna z uwagi na to, że nie był w logicznym kontakcie, trafił do szpitala. Tego samego dnia przedstawiciel administracji złożył zawiadomienie o dokonanych uszkodzeniach w związku z czym prowadzone są czynności zmierzające do uzupełnienia zarzutów” – dodał kom. Szpiech.
Choć sprawca został zabrany, lokatorzy nie czują się w pełni bezpiecznie. Jak zgodnie przyznają w rozmowie z „Super Expressem”: „Boimy się, że on wróci a my nie zaznamy spokoju”.