Dlaczego na kamienicy przy Powiśle 12 widnieje łaciński napis Salve?
Kamienica pod adresem Powiśle 12 powstała w 1908 roku, w samym środku wielkiego boomu budowlanego w Krakowie. Budynek zaprojektował Henryk Lammensdorf, który był uczniem znanego budowniczego Beniamina Torbego. Kamienica wyróżnia się na tle sąsiadek nie tylko rozmiarem, ale też jasnym kolorem. Jednym z najbardziej nietypowych elementów jest umieszczony nad wejściem napis "Salve", co po łacinie oznacza po prostu "Witaj". Choć w innych częściach Polski, na przykład w Łodzi czy Wrocławiu, takie powitania na domach były popularne, w Krakowie należą do rzadkości.
Jeżeli chodzi o Salve, którą na takiej wstędze widzimy nad wejściem do budynku, to jest łacińskie pozdrowienie, powitanie. I na przełomie XIX i XX wieku ono się zrobiło bardzo modne w kamienicach, zwłaszcza w kamienicach secesyjnych. Przychodzący do budynku był przez ten budynek witany. To możemy spotkać w bardzo wielu miejscach, na przykład na terenie dawnego zaboru pruskiego. Jeżeli sobie pojedziemy do Wrocławia, to znajdziemy trochę takich napisów. Znajdziemy je też na przykład w Łodzi. Natomiast w Krakowie one są stosunkowo rzadkie - wyjaśnił Jakub Jastrzębski z Muzeum Krakowa.
Inne krakowskie budynki częściej zamiast powitań posiadały daty budowy, inicjały właścicieli lub specjalne godła. Napis przy Powiśle 12 jest więc wyjątkowym przykładem uprzejmości architektury wobec gości i przechodniów.
Sprytny sposób na niższe podatki. Jak wykusz pomagał oszczędzać właścicielom?
Najbardziej rzucającą się w oczy częścią kamienicy jest wykusz, czyli fragment budynku wystający poza główną ścianę. Okazuje się, że przed laty nie budowano go tylko dla ozdoby. Kraków był wtedy miastem-twierdzą, co wiązało się z bardzo wysokimi podatkami gruntowymi. Właściciele kamienic musieli płacić ogromne sumy od każdego metra ziemi, na której stał dom. Wykusz był idealnym rozwiązaniem, ponieważ pozwalał powiększyć metraż mieszkania bez zajmowania dodatkowego miejsca na ziemi, co oznaczało darmową przestrzeń wolną od podatku.
Wykusz był też w Krakowie bardzo popularny ze względów podatkowych, ponieważ Kraków jako miasto twierdza miał bardzo wysoki podatek gruntowy, co powodowało, że wysokie były również czynsze w mieszkaniach. Natomiast wykusz, który wystawał poza obrys budynku, a najczęściej również poza obrys działki, był tym kawałkiem podłogi, który nie był opodatkowany. W związku z czym można było sobie w ten sposób, o tam mały kawałeczek, powiększyć mieszkanie - mówił Jakub Jastrzębski w rozmowie z Radio ESKA.
Kolejną rzadkością jest nietypowy dach, zwany mansardowym, który pozwalał na lepsze wykorzystanie poddasza. W Krakowie takie rozwiązanie stosowano bardzo niechętnie, ponieważ było droższe i wymagało użycia większej ilości materiałów, a przepisy budowlane ściśle ograniczały wysokość kamienic w zależności od tego, jak szeroka była ulica.
Kamienice budowane z katalogu. Identyczną bramę można znaleźć w Budapeszcie
Wiele osób myśli, że każda zabytkowa kamienica jest jedynym w swoim rodzaju dziełem sztuki. Prawda jest jednak taka, że dawni architekci chętnie korzystali z gotowych elementów. Zamiast rzeźbić każdą ozdobę od zera, inwestorzy przeglądali katalogi i zamawiali gotowe odlewy. Dlatego te same kobiece głowy czy maski, które zdobią Powiśle 12, możemy znaleźć także na ulicach Długiej, Piłsudskiego czy nawet w Podgórzu. Podobnie było ze ślusarką, czyli bramami i ogrodzeniami.
Może nie było w tamtych czasach marketów budowlanych, ale i tak w składzie budowlanym można było właśnie przejrzeć jakiś katalog i powiedzieć, że chce się zamówić taki element. I ten element mógł zamówić każdy realizujący budowę. Stąd możemy czasem śledzić, jak ten sam motyw będzie się pojawiał na różnych budynkach. Tutaj być może wręcz było tak, że inwestor chciał, pokazał, ten budynek mi się podoba, panie zrób mi pan takie. [...] Brama wejściowa do tej kamienicy, która została najprawdopodobniej w obydwu przypadkach wykonana przez ten sam zakład. [...] Co ciekawe, bramę z dokładnie takim samym wzorem, aczkolwiek troszeczkę innymi proporcjami, możemy znaleźć w Budapeszcie - dodał Jakub Jastrzębski.
Henryk Lammensdorf, autor projektu, pozostawił po sobie w Krakowie znacznie więcej śladów. Jego nazwisko do dziś można zobaczyć wyryte na elewacjach niektórych budynków, na przykład przy ulicy Dunajewskiego 6, gdzie znajduje się potężna kamienica nawiązująca stylem do krakowskich Sukiennic.